Felietony 9 paź 10:48 | Magdalena Gill

Trafiłam kiedyś przypadkiem do Domu Dziennego Pobytu „Senior” na imprezę „Imieniny miesiąca”.

      

Magdalena Gill

Zastępca Redaktora Naczelnego

"Tygodnika Bydgoskiego"

Trafiłam kiedyś przypadkiem do Domu Dziennego Pobytu „Senior” na imprezę „Imieniny miesiąca”. Pierwszy raz wybrałam się w to miejsce. Dom znajduje się przy ul. Jodłowej – cichej, malowniczej uliczce willowej na osiedlu Leśnym. Gdy zaparkowałam samochód kilka domów dalej, z daleka już słyszałam muzykę. Jak się okazało, dobiegała właśnie z DDP „Senior”.

Jak wyobrażałam sobie ten dom przed wizytą? Pewnie tak, jak większość ludzi. Myślałam, że to miejsce, które przygarnia schorowanych i samotnych starszych ludzi, którzy nie mają rodzin. Nawet, jeśli opiekują się nimi anioły (bo tak jest w „Seniorze”), to pewnie jest to szare, smutne i przygnębiające miejsce – tak przypuszczałam. Dom przy ul. Jodłowej przewrócił moje myślenie do góry nogami. Muzyka dobiegająca z daleka to był pierwszy zwiastun. Gdy wreszcie weszłam do środka, nie zdążyłam się przedstawić, w jednej chwili zostałam wciągnięta w sam środek kolorowej i radosnej imprezy. Co to są „Imieniny miesiąca”? To feta z okazji przypadających w danym miesiącu imienin wszystkich podopiecznych domu. W lipcu dajmy na to świętują więc wszystkie Anie i inni z tego miesiąca, w listopadzie – Andrzeje, w grudniu - Krysie. A że solenizantów jest zawsze wielu, to też impreza niesamowita. Nie tylko kawa i słodkości, ale też gość grający i śpiewający, a nawet wspólne tańce. W „Seniorze” od razu przyjęli mnie jak swoją. Dostałam mikrofon do ręki i miałam śpiewać z nimi. Chwilowa niepewność już za moment ustąpiła na widok tylu przyjaznych i uśmiechniętych twarzy. Potem wielu seniorów zatrzymywało mnie i powtarzało, bym koniecznie napisała, że takich imienin jak w DDP to w życiu nikt im nie wyprawiał „Senior” to jedno z wielu bydgoskich miejsc, które potrafi dawać dużo radości starszym ludziom. Nawet tym, którzy rodziny mają, ale – z powodu zabiegania młodych – czują się w domach osamotnieni. Miasto ma dla nich naprawdę wiele propozycji. Nie muszą być uwięzieni w czterech ścianach, nawet jeśli są schorowani i niepełnosprawni.

Magdalena Gill

Magdalena Gill Autor

Zca Red. Naczelnego