Kultura 25 lis 17:09 | Krzysztof Osiński
Apokalipsa nadciąga! [RECENZJA KSIĄŻKI]

Winters przewrotnie pyta czytelników: „Czy poszedłbyś do pracy, gdybyś wiedział, że za pół roku wszyscy zginą?”. Bliska katastrofa to jednak tylko tło wydarzeń.

Ben H. Winters jest znanym i uznanym autorem powieści. Napisał ich już kilkanaście, za wiele z nich otrzymał literackie nagrody. Prezentowana książka również została doceniona, autor dostał za nią nagrodę im. Edgara Allana Poe za najlepszy kryminał. Do tego właśnie gatunku należy „Ostatni policjant”. Akcja książki osnuta jest wokół śledztwa prowadzonego przez młodego detektywa Henry'ego Palace. Nie jest to jednak typowe dochodzenie, osadzone jest bowiem w specyficznym czasie. Oto mieszkańcy Ziemi zostali sparaliżowani podaną przez media wiadomością, że w kierunku planety zbliża się asteroida. Zderzenie jest nieuniknione, a szkody jakie powstaną w jego efekcie – przerażające. „Za nieco mniej niż pół roku, jeśli wierzyć przewidywaniom najlepszych naukowców, co najmniej połowa populacji naszej planety zginie w serii nakładających się na siebie kataklizmów.

Eksplozja o sile dziesięciu megaton, dorównująca mocą tysiącowi bomb zrzuconych na Hiroszimę, wybije gigantyczny krater w ziemi, powodując liczne trzęsienia ziemi wymykające się poza skalę Richtera, a one z kolei wywołają niebotyczne tsunami, które przetoczy się przez wszystkie oceany naszego globu”. To, co nastąpi po kataklizmie, jest równie makabryczne. „Potem nadejdzie mrok – pisze autor – niebo spowije gruba warstwa popiołu, średnia temperatura spadnie o dwadzieścia stopni Celsjusza. Zero zbiorów, zero bydła, zero światła. Taki będzie los tych, którzy przetrwają”.
Jednak to nie nadciągająca asteroida ani nawet potencjalna katastrofa spowodowana jej rychłym uderzeniem w Ziemię jest tematem książki. Stanowią one zaledwie tło, które tworzy mroczny klimat powieści. Autor przewrotnie pyta czytelników: „Czy poszedłbyś do pracy, gdybyś wiedział, że za pół roku wszyscy zginą?”. Ciekawe, jaka byłaby odpowiedź większości z Nas?


Śmierć w czasach obłędu


Przedstawiony przez Wintersa obraz to apokaliptyczna wizja zdewastowanego psychicznie społeczeństwa przerażonego widmem nadciągającej zagłady. Wszędzie szerzy się przestępczość, panika, fanatyzm religijny. Ludzie miotają się między skrajnościami. Porzucają dotychczasowe zajęcia i z każdym kolejnym dniem coraz bardziej pogrążają się w szaleństwie. Jedni sięgają po alkohol, inni po narkotyki. Wielu porzuca pracę, aby ostatnie chwile spędzić na szaleńczej zabawie w egzotycznych zakątkach ziemi. Coraz więcej osób nie wytrzymuje napięcia i odbiera sobie życie.
W takich właśnie realiach poznajemy młodego detektywa Henry'ego Palace. Wezwany do, wydawać by się mogło, banalnego i oczywistego w tych czasach samobójstwa nie poprzestaje na spisaniu raportu i wszczyna drobiazgowe śledztwo. Wiedziony instynktem podejrzewa, że ofiara wcale nie odebrała sobie życia, ale została zamordowana. Rozpoczyna krucjatę o prawdę, która tak naprawdę nikogo już nie obchodzi.


Więcej niż kryminał


Banalna z pozoru sprawa zaczyna przekształcać się w coraz bardziej skomplikowaną intrygę. Młody detektyw mierzy się z coraz większymi przeciwnościami. Przede wszystkim musi przekonać swoje otoczenie, że jego działania mają jakikolwiek sens. Koledzy policjanci patrzą na niego jak na dziwaka. Koroner wykonująca sekcję zwłok nie widzi sensu w dociekaniu, czy człowiek popełnił samobójstwo czy został zamordowany. Bardziej zainteresowana jest tym, żeby zdążyć na koncert własnego dziecka. Wobec zbliżającej się katastrofy może to być jedna z ostatnich okazji. Dla śledczego sprawa ta jest o tyle ważna, że nie daje za wygraną. Przezwycięża wszelkie opory i zbliża się coraz bardziej ku rozwiązaniu zagadki.


Im jednak bohater jest bliżej wyjaśnienia sprawy, tym akcja coraz bardziej się komplikuje. Giną kolejne osoby, wszystkie powiązane z rzekomym samobójcą. Jakie są powody ich śmierci, co skrywa się pod płaszczykiem oczywistości, do czego zdolni są ludzie w obliczu nadciągającej zagłady? Odpowiedzi na te wszystkie pytania odnaleźć można na kartach książki Bena H. Wintersa.
„Ostatni policjant” jest pierwszym tomem trylogii. Wkrótce ukażą się kolejne. Ponoć są równie mroczne, wciągające i nieoczywiste jak tom otwierający serię. Zachętą niech będzie również to, że stacja NBC pracuje nad adaptacją filmową powieści.

 

 

Ben H. Winters
Ostatni policjant
Wydawnictwo Quraro