Niedziela - Tygodnik Bydgoski 25 lut 07:43 | Redaktor
Największym cudem było przemienienie

„Przemienienie Pańskie” (fragment), Rafael/Alvesgaspar Wikipedia

Wśród cudów, których dokonał nasz Pan podczas Swego ziemskiego życia, jest jeden cud o specjalnym znaczeniu.

Niech zstąpi Duch Twój!

Niedziela - Tygodnik Bydgoski Wczoraj 08:12

Porzućmy złudzenia

Niedziela - Tygodnik Bydgoski 13 maj 05:35

Wśród cudów, których dokonał nasz Pan podczas Swego ziemskiego życia, jest jeden cud o specjalnym znaczeniu. Pisze o tym św. Tomasz z Akwinu w swojej „Sumie teologicznej”. Mówi o tym także dzieło, którego jest redaktorem, a nie autorem – zebrane przez niego komentarze Ojców Kościoła do Ewangelii. Dzieło to nosi tytuł „Złoty łańcuch”. Komentarze ułożone są w takim porządku, w jakim fragmenty Ewangelii odczytywano w kościołach w czasie roku liturgicznego. Oczywiście św. Tomasz nie przewidział, że reforma liturgiczna, której dokonała komisja pod przewodnictwem abpa Bugniniego po II Soborze Watykańskim, zburzy cały układ czytań liturgicznych, który z bardzo niewielkimi korektami obowiązywał już setki lat przed św. Tomaszem (żyjącym w wieku XIII), aż do połowy wieku XX. 

Kulminacja zdarzeń 

Może dlatego właśnie, że dziś trudniej wyszukać w tym znakomitym dziele odpowiedni fragment Ewangelii i komentarze doń, poziom kazań tak się obniżył. To oczywiście żart, ale lepiej zorientowani w liturgii Czytelnicy zapewne wiedzą, że akurat w drugą niedzielę Wielkiego Postu, zarówno w liturgii dawnej, jak i obecnej, czyta się ewangelię o Przemienieniu Pańskim. 

Na lekcjach języka polskiego do dziś uczy się o charakterystycznej budowie epickich i dramatycznych utworów literackich. W niemal każdym z nich znajdują się zawiązanie akcji, punkt kulminacyjny i rozwiązanie akcji. 

Można by więc zastanawiać się, jak te charakterystyczne punkty są rozmieszczone w opowieści zwanej Ewangelią. Rozważanie na temat początkowego i końcowego punktu tu pominę, zastanówmy się jednak, w którym miejscu mógłby znajdować się punkt kulminacyjny. Otóż uważna lektura pokazuje, że mieści się on mniej więcej na początku drugiego roku działalności publicznej Chrystusa. Wtedy zakończył On nauczanie przygotowawcze i zadał Apostołom pytanie centralne: jak uważacie – kim jestem? Znamy charakterystyczną odpowiedź Piotra: „Tyś jest Mesjasz, Syn Boga żywego”, znamy też reakcję Chrystusa, który tę odpowiedź akceptuje i stwierdza, że jej pochodzenie nie jest bynajmniej ludzkie (por. Mt 16, 13nn, Mk 8,27nn i Łk 9, 18 nn). 

Tak zapowiedział chwałę 

I wtedy zaczynają dziać się rzeczy dziwne. Po pierwsze, Zbawiciel zapowiada tragedię w trzech aktach. Jest to szczególnie wyraźne w Ewangelii według świętego Marka. Akt pierwszy – zostanie odrzucony przez starszych, najwyższych kapłanów i uczonych w Piśmie, a więc tych, którzy z urzędu są powołani, by wskazywać Bożą drogę ludziom. Akt drugi to śmierć na krzyżu. Pan Jezus mówi: Syn Człowieczy zostanie zabity. I dodaje zapowiedź aktu trzeciego: po trzech dniach zmartwychwstanie. 

Po tych słowach, jak pamiętamy, nastąpiła znana reakcja Piotra, który zaczyna Chrystusa strofować. A Pan Jezus nazywa go szatanem, czyli przeciwnikiem. Stawał się on w tym momencie rzeczywiście przeciwnikiem planów Bożych dotyczących zbawienia ludzi (por. Mt 16,21 nn). 

W tym kulminacyjnym momencie musiało stać się coś nadzwyczajnego. Musiało stać się coś, co utwierdziłoby słabnącą wiarę, której zwykły ludzki rozum nie mógł już podtrzymywać. Jak pisze ksiądz profesor Eugeniusz Dąbrowski w swoim dziele „Życie Jezusa Chrystusa”: „rozwiały się marzenia o Mesjaszu, który triumfalnie obejmuje władzę na Syjonie, wyznaczając tam dla nich miejsca zaszczytne, zamiast tego słyszą o wyrzeczeniu, o zaparciu się siebie, o krzyżu i śmierci jako niezbędnym warunku prawdziwego życia. Zostali tym przybici i przemienienie Chrystusa miało ich podnieść na duchu ukazaniem jego mesjańskiej chwały”. 

Wybrał trzech uczniów 

Przyjrzyjmy się teraz przebiegowi tego wydarzenia. Pan Jezus zabiera trzech spośród Apostołów. Tych sobie najbliższych, wybranych: Piotra, Jakuba i jego brata. I, jak mówi tekst Ewangelii św. Mateusza, prowadzi ich na górę wysoką. 

Według Tradycji (a była ona czymś najświętszym, podstawowym sposobem przekazu Boskiego objawienia, istniejącym, zanim zostało ono spisane) była to góra Tabor. Dodam jednak, że Roman Brandstaetter w swoim słynnym dziele „Jezus z Nazaretu”, twierdzi, że nie odbyło się to na Taborze, ale na innej, wyższej jeszcze górze, położonej o wiele dalej na północ, na górze Horeb. 

Poszli więc z Jezusem na górę trzej Apostołowie i ci trzej mieli w przyszłości nadawać ton całemu episkopatowi, czyli kolegium apostolskiemu. Oni też będą z Nim w Ogrójcu. Piotr zostanie Jego zastępcą na ziemi, Jakub jako pierwszy z Apostołów poniesie męczeństwo, a Jan objawi światu tajemnice przyszłego królestwa. 

Kiedy już Chrystus się przemienił, kiedy Jego oblicze stało się jak słońce, ukazują się dwaj mężowie „w chwale”. Są to Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiają z Jezusem o Jego odejściu, czyli o wypełnieniu Bożych planów. Można i trzeba pytać, dlaczego ukazują się akurat oni. 

Przestrzeń na nowe 

Co zatem robią w tym miejscu? Bez wątpienia reprezentują Stary Testament, a ściślej dwie jego części, bowiem całe objawienie Żydzi dzielili na Prawo i Proroków. Mojżesz i Eliasz są symbolami tych dwóch części, a zatem razem oznaczają cały Stary Testament. I oto, zanim żyjący kapłani, arcykapłani i faryzeusze odrzucą Zbawiciela, Mojżesz i Eliasz oddają Mu hołd przy świadkach, i usuwają się przed Nim w cień. Stary Testament robi miejsce Nowemu. 

Głos, który w tym momencie odzywa się z nieba: „Ten jest Syn mój miły, w którym dobrze upodobałem sobie, Jego słuchajcie”, jest świadectwem, że zawarte zostało właśnie Nowe Przymierze, które wkrótce przypieczętowane zostanie Ofiarą Krzyża, że sam Bóg dokonuje właśnie zasadniczego przełomu, wprowadza zupełnie nową sytuację. Bóg przewidział, że pod Krzyżem nie będzie dwóch z obecnych na górze Apostołów, że tego po prostu po ludzku nie zniosą. Dlatego tutaj są świadkami początku Nowego Testamentu. 

Ta niesamowita scena ma ogromne znaczenie dla obserwujących ją Apostołów, ma umocnić ich wiarę. Ale ona ma też zasadnicze znaczenie dla nas, którym została przez ich świadectwo przekazana. Ta scena każe nam pamiętać, że zasadnicze przełomy w życiu ludzkości i całego Wszechświata zostały przeprowadzone w wyniku wydarzeń bezpośrednio dotyczących relacji Boga i człowieka. Pierwszym przełomem w dziejach świata był grzech pierworodny i zniszczenie dobra, które Bóg w świecie umieścił. Odtąd natura przestała być człowiekowi przyjazna. Drugi przełom to właśnie przyjście Chrystusa, gdy nastała pełnia czasów, w konkretnym momencie, opisanym przez Ewangelie. A zmiana trzecia nastąpi dopiero w dniu ostatecznym, w dniu powtórnego przyjścia Pana. 

Wniosek stąd taki, że innych radykalnych duchowych przemian w sytuacji człowieka w dziejach nie będzie. Źle więc odczytują rzeczywistość ci, którzy sądzą, że dziś możemy również znosić stare prawa i ustanawiać nowe, bo i Chrystus tak robił. Nie, te prawa, które On ustanowił, mają trwać do dnia ostatecznego i dopiero On sam przyjdzie je zakończyć. Nie będzie więc żadnej zasadniczej nowości aż do czasu powtórnego przyjścia Pana, a wszystko, co nam się nowością wydaje, ma jedynie charakter przypadłościowy, przypadkowy i przejściowy. 

Święty Tomasz z Akwinu podaje jeszcze jeden powód tego, że głos Boga Ojca, ogłaszający boskie synostwo Jezusa Chrystusa, był słyszalny zarówno podczas chrztu, jak i przemienienia Pana. Stało się tak, wyjaśnia, ponieważ Boskie synostwo Jezusa Chrystusa jest wzorem, do którego powinno dążyć nasze synostwo przybrania, zaczynając od łaski chrztu i osiągając swoje wypełnienie w chwale naszej ojczyzny niebieskiej.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor