Opinie 22 maj 21:56 | Redaktor
Nowy okręt flagowy Enea Astoria [PIOTR KRÓL]

Po niedzielnym meczu, gdy awans był już nasz, idąc na parkiet, zaproszony przez zarząd klubu, pomyślałem o pierwszej konferencji prasowej, na której ogłaszaliśmy Eneę jako sponsora tytularnego dla Astorii.

Powiedziałem wtedy, że głęboko wierzę, że Enea Astoria stanie się dla Bydgoszczy nowym sportowym okrętem flagowym. Widziałem w oczach dziennikarzy zdziwienie i wątpliwości. Oczywiście mieli do nich prawo, bo w tamtym sezonie Astoria była u dołu tabeli, a końcówka sezonu okazała się dramatyczna, bo broniliśmy się przed spadkiem w play out. Kiedy zszedłem na parkiet, spotkałem Jacka Borkowskiego, wiceprezesa klubu, długoletniego prezesa, człowieka, którego kojarzyłem z Astą jeszcze w czasach, gdy jako radny pracowałem w Komisji Kultury Fizycznej Sportu i Turystyki. Przywitaliśmy się serdecznie i zapytałem, czy pamięta to zdanie o okręcie flagowym z pierwszej konferencji prasowej. Jacek odpowiedział „Tak, pamiętam doskonale i myśmy sobie to zadanie mocno wzięli do serca”. W ciągu trzech sezonów od drużyny broniącej się przed spadkiem Enea Astoria w finale ligi rozbija 3:0 Śląsk i awansuje. Najpiękniejsze scenariusze pisze tylko życie.

Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Zarządem Astorii. Jak wspomniałem, Jacka Borkowskiego znałem jeszcze będąc radnym, Bartka Dzedzeja poznałem na spotkaniu. Chciałbym obu poświecić kilka słów, bo dokonali rzeczy absolutnie niesamowitej. Jacek Borkowski, legenda klubu, człowiek, który utrzymał przy życiu klub, którego po prostu mogło nie być. Bardzo skromny, spokojny, ale z bardzo analitycznym umysłem i wykorzystującym dla dobra Enea Astorii wiedzę, którą zdobył jako przedsiębiorca. Bartek Dzedzej od pierwszej sekundy rozmowy zrobił na mnie wrażenie wielkiego optymisty, obdarzonego wielką energią i pasją do działania. Z wielkim sukcesem przeniósł do zarządzania klubem doświadczenia z pracy w korporacji. Życie nauczyło mnie szybko weryfikować, kto jest moim rozmówcą. Tu rozmawiałem z dwoma ludźmi absolutnie oddanymi sprawie i umiejącymi ciężko pracować. Wróciłem na mecze. Zobaczyłem organizację klubu, to, jak dobrze przygotowane jest szkolenie dzieci i młodzieży, zobaczyłem oddanych kibiców. Czego można było chcieć więcej? Zacząłem działać, by pomóc pozyskać tytularnego sponsora.

O kuchni rozmów z grupą Enea nie wypada mi pisać, ale chcę zdecydowanie zaznaczyć, że od początku rozmowy odbywały się w niezwykle życzliwej atmosferze. Grupa Enea wspiera zarówno sport, jak i szereg wydarzeń w Polsce. Mnie pozostało zadanie przekonania koncernu do wsparcia bydgoskiego klubu. Przyznaję, przecierałem ścieżki, szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałem nawet, kogo się poradzić. Miałem jednak głębokie przekonanie, że działam w słusznej sprawie i że w przypadku nawiązania współpracy korzyści będą dla obu stron. Zarówno dla Enei, jak i dla Astorii. Czas pokazał, że tak się stało. Klub wsparty tytularnym sponsorem przeprowadza świetne transfery. Na trybunach widzę coraz więcej ludzi, coraz lepszy marketing. Pierwszym trenerem zostaje nasza bydgoska legenda Grzegorz Skiba i w efekcie ciężkiej pracy grupy pasjonatów, jest awans!

Bydgoszcz ma naprawdę wielki potencjał. Mamy w wielu dziedzinach życia naprawdę wyjątkowych ludzi. Wystarczy im pomóc i przetrzeć nowe ścieżki. Zacznijmy wreszcie wierzyć i pokażmy dzięki ciężkiej pracy nasze osiągnięcia. Pragnę z całego serca podziękować grupie Enea, zarządowi klubu Astoria, zespołowi Enea Astoria, wszystkim działaczom Klubu, Kibicom i przede wszystkim naszym mistrzom Zawodnikom. Daliście nam wiele emocji i radości. Pomaganie Wam to przyjemność.

ASTA, ASTA, ASTA!!!

Piotr Król

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor