Pozostałe 6 lip 11:56 | Jarosław Kopeć
Bydgoska pływaczka walczy na mistrzostwach w Helsinkach

Kinga Paradowska/fot. Anna Kopeć

Kinga Paradowska (MUKS „Piętnastka” Bydgoszcz) reprezentuje nasze miasto na mistrzostwach Europy juniorów w Helsinkach. W sobotę (7 lipca) wystartuje na swoim koronnym dystansie 200 m stylem zmiennym.

fot. Anna Kopeć

Kinga jest uczennicą XV Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego w  bydgoskim Fordonie. W tym roku osiągnęła już wielki sukces. Na mistrzostwach Polski seniorów w Łodzi zwyciężyła z czasem 2:17.03 na dystansie 200 m stylem zmiennym i tym samym wypełniła minimum na mistrzostwa Europy juniorów, które właśnie trwają w Helsinkach. Jest podopieczną trenerów Daniela Grzyba i Roberta Strzałki. Grzyb mówi o niej w samych superlatywach: - Najlepsza uczennica, ze średnią powyżej pięć. Bardzo pracowita. Potrafi pięknie łączyć sport z nauką.

Z Kingą rozmawialiśmy po zdobyciu mistrzostwa Polski.

„Tygodnik”: Jak to się zaczęło?

Kinga Paradowska: Podobno mocno chciałam. Nie pamiętam dobrze początków. Naukę pływania zaczęłam, gdy miałam pięć lat. Potem poszłam do szkoły sportowej na Glinkach. Na początku polegało to raczej na zabawie w wodzie, ale oczywiście treningi też były. Mnie było mało.

Kiedy przyszły pierwsze sukcesy sportowe?

W wieku 10 lat byłam mistrzynią Polski w wieloboju dziecięcym.

Jak trafiłaś do „Piętnastki”?

Ponieważ  po podstawówce nie było w mojej szkole klasy pływackiej, przeniosłam się do gimnazjum tutaj, do szkoły mistrzostwa sportowego.

Jak wygląda dzień uczennicy i zarazem trenującej pływaczki?

Wstaję o 4.55. Jeśli wstaję o piątej, to już się nie wyrabiam (śmiech). Pierwszy trening zaczynam o godzinie 6.00. Potem szkoła i znowu trening. Muszę jakoś tym czasem gospodarować i na razie to dobrze mi wychodzi.

Ulubiona konkurencja?

Specjalizuję się w 200 m stylem zmiennym. Ale na mistrzostwach wystartuję też w  400 metrów zmiennym (w swoim wyścigu eliminacyjnym Kinga zajęła ósme miejsce z czasem 4:58.99 – przyp. red.)

Masz pływackich idoli?

Nie jestem osobą, która wszystko śledzi. Wbrew pozorom nie interesuję się pływaniem (śmiech). Pływam tyle, że gdybym jeszcze miała myśleć o tym pływaniu, to chyba bym zwariowała. Ale fascynuje mnie Węgierka Katinka Hosszu, trzykrotna mistrzyni olimpijska. I oczywiście Michael Phelps. Na tym kończy się moja wiedza na temat pływania.

Co robisz w czasie wolnym? 

Jakim czasie wolnym? Mam mało czasu. Jeśli jestem w domu o godzinie 18.30, mam zaledwie półtorej godziny i idę spać. Starcza na tyle, żeby coś zjeść, odrobić lekcje, trochę pooglądać telewizję.

Marzenia?

Marzenia ambitne. Chciałoby się na igrzyskach zdobyć coś (śmiech). Pływanie to taka dyscyplina sportu, że jeśli nie zdobędzie się czegoś na igrzyskach, to nie ma szans, by być rozpoznawalnym. Trzeba zdobyć medal.

Najwierniejsi kibice?

Rodzice. Jestem jedynaczką i wszystko im zawdzięczam.

fot. Anna Kopeć