Pozostałe 14 sty 18:17 | Redaktor
Medale cieszą, ale treningi to harówa

Agata Naskręt i trener Sławomir Gawinecki/ fot. archiwum Sławomira Gawineckiego

– Byłoby wielką radością móc trenować na nowej, 50-metrowej pływalni Astorii. Bez basenu takiej długości mam niewielkie szanse, żeby dobrze przygotować się na imprezy międzynarodowe – mówi Agata Naskręt, pływaczka MKS Astoria Bydgoszcz, multimedalistka mistrzostw Polski w kategoriach młodzieżowych.

Marcin Karpiński: Skąd wzięło się u Ciebie zainteresowanie pływaniem?

Agata Naskręt: Moja mama – miłośniczka sportu – od małego wpajała mi sportowe nawyki; prowadziła na różne zajęcia sportowe, aż pewnego dnia posłała na basen. Do pierwszej szkółki trafiłem w wieku pięciu lat. Potem zaczęłam uczęszczać do klasy sportowej, gdzie poznałam swojego obecnego trenera, Sławomira Gawineckiego. Właśnie w tym wieku zrozumiałam, że klasa pływacka nie oznacza zabaw w wodzie, że to będzie spore wyzwanie. Powiedziałam sobie: albo się poddam, albo będę walczyć.

Kiedy przyszedł moment, gdy stwierdziłaś: wezmę się za pływanie na poważnie?

Muszę przyznać, że do pewnego czasu opuszczałam niektóre ranne zajęcia, bo trudno było je pogodzić ze szkołą. Ale pewnego razu, kiedy wracałam z tatą z zawodów, zaczęliśmy analizować, co można poprawić, żeby osiągać lepsze wyniki. Wtedy uświadomiłam sobie, jak ważna jest ta regularność. To był moment, kiedy zdecydowałam się poświęcić pływaniu w stu procentach. W szkółce doskonaliłam technikę. Od klasy pływackiej wszystko toczyło się swoim torem. Muszę dodać, że lepszych rodziców nie mogłam sobie wymarzyć. Ciągle mi pomagają, tata jeździ ze mną na każde zawody.

Wcześnie zrozumiałaś, że ciężką pracą można do czegoś dojść. Były też momenty przestoju?

W klasach 4–6 miałam, bez mocnych treningów, na tyle dobre rezultaty, iż myślałam, że będzie tak do końca życia… Ale kiedy dopadł mnie chwilowy spadek formy, znowu uświadomiłam sobie, że bez ciężkiej pracy nic nie wywalczę. 

Ile godzin spędzałaś na basenie tygodniowo na początku kariery – a ile obecnie?

Na początku około 8–10 godzin. Teraz 15, i do tego dochodzi siłownia. 

Jak wygląda twój dzień?

Bardzo monotonnie. Wstaję o 5.20 i robię śniadanie przed pierwszym treningiem. O 6.00 wchodzę do wody. Po powrocie do domu, o 9.00, mam drugie śniadanie i po nim jadę na uczelnię. Wracam o 13.00 na obiad, chwila przerwy i o 15.00 jadę ponownie na basen. Trening kończę o 17.00, o 19.00 kolacja, a potem najbardziej wyczekiwany moment – pójście spać. Przeważnie o 21.00, żeby dobrze wypocząć. Mój czas jest mocno ograniczony, ponieważ wszystkie posiłki przygotowuję sobie sama.

Czy trener Sławomir Gawinecki jest bardzo wymagający?

Tak, ponieważ treningi wymagają olbrzymiego zaangażowania. Natomiast ja lubię wyznaczać sobie jeszcze większe zadania na treningach, niż trener tego ode mnie oczekuje. Może dlatego tak dobrze się dogadujemy.


Kiedy przyszły pierwsze wyniki?

Na poziomie ogólnokrajowym w piątej klasie podstawówki, gdzie zajęłam czwarte miejsce na 100 i szóste na 200 metrów grzbietem. Pierwsze mistrzostwo na tych samych dystansach wywalczyłam w szóstej klasie szkoły podstawowej.

Ile do tej pory zdobyłaś medali i na jakich imprezach?

Medali już nie liczę, jestem szczęśliwa z każdego kolejnego. Jednak szczególny sentyment mam do dwóch brązowych krążków z mistrzostw Europy, które wywalczyłam wraz z innymi reprezentantami Polski w sztafetach. Regularnie od kilku lat zdobywam medale również na poziomie seniorskim.

Jaki wynik uważasz za największe osiągnięcie?

Aktualne życiówki, które mam na krótkim, jak i na długim basenie, uważam za te najbardziej wartościowe. Nie tylko ze względu na to, że w życiu tak szybko jeszcze nie pływałam, ale także dlatego, że większość z nich jest warta powyżej 800 punktów FINA. W historii pływania jako czwarta kobieta w Polsce „złamałam” minutę na dystansie 100 metrów stylem grzbietowym.

Ostatnią wielką bydgoską pływaczką była Alicja Pęczak, która trzykrotnie startowała w igrzyskach olimpijskich. Takie gwiazdy rodzą się raz na kilka pokoleń. Chciałabyś nawiązać do jej sukcesów?

Osiągnięcia Alicji Pęczak mówią same za siebie. Wiem na własnej skórze, jak trudno jest wypełnić kwalifikacje na igrzyska olimpijskie. Dlatego to, co ona osiągnęła, robi ogromne wrażenie.

Twoje najbliższe cele?

Na ten sezon Grand Prix, a docelowo letnie mistrzostwa Polski w maju na długim basenie.

A jedno z marzeń, to... trenować na nowym, 50-metrowym basenie Astorii?

Do Astorii mam ogromny sentyment. Byłoby więc wielką przyjemnością i radością móc trenować na nowej pływalni. Ale na razie musimy na jej budowę poczekać.

Czy swoją przyszłość wiążesz z Bydgoszczą?

Będę szczera – bez basenu 50-metrowego mam niewielkie szanse, żeby dobrze przygotować się do wypełnienia minimum na imprezy międzynarodowe, nie mówiąc już o tym, aby zdobywać na nich jak najwyższe miejsca. Bydgoszcz nie daje mi obecnie takiej możliwości, dlatego nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy przyszłość sportową będę wiązać z tym miastem.l

Agata Naskręt na ostatnich mistrzostwach Polski seniorów i młodzieżowców w Łodzi wywalczyła siedem medali: trzy w kategorii seniorek (srebrny i dwa brązowe) i cztery – wśród młodzieżowców (dwa złote, na 50 i 100 m, srebrny i brązowy). Od eliminacji do finałów osiągała coraz lepsze czasy. Zdobyła najwięcej medali z naszego województwa.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor