Wydarzenia 23 kwi 23:02 | Redaktor
Marek Żydowicz: Poczuliśmy się niechciani

Na zdjęciu Marek Żydowicz/ fot. Anna Kopeć

Festiwal Camerimage w tym roku na pewno odbędzie się w Bydgoszczy. Obecnie przygotowywana jest nowa umowa, ale tylko na rok. Gdzie festiwal będzie się odbywał w następnych latach, nie wiadomo.

- My nie zmieniamy umów ani pisemnych, ani ustnych, wypełniamy je do końca. Dlatego Camerimage w tym roku pozostanie w Bydgoszczy – powiedział Marek Żydowicz, dyrektor Camerimage.

Na poniedziałkowym (23 kwietnia) posiedzeniu komisji promocji i współpracy z zagranicą bydgoskiej Rady Miasta miano podsumować ubiegłoroczny festiwal.  Jak poinformował Adam Zdunek z Fundacji Tumult, 25. Camerimage był rekordowy, zarówno jeżeli chodzi o liczbę gości, uczestników, jak i medialnego przekazu.  

- Sprzedaliśmy ponad 4,5 tys. kart wstępu i ponad 15,3 tys. biletów i wejściówek na pojedyncze wydarzenia.  Do Bydgoszczy przyjechało ponad 800 autorów zdjęć filmowych, 185 gości specjalnych i ponad 850 studentów. Do tego 173 przedstawicieli mediów z 11 krajów i prawie tysiąc gości reprezentujących szeroko rozumiany przemysł filmowy – wymieniał Adam Zdunek.

W mediach ukazało się ponad 15 tysięcy informacji na temat Camerimage. Pozwoliło to wygenerować około 50 milionów złotych ekwiwalentu reklamowego, czyli wyliczonego algorytmem kosztu, jaki trzeba by ponieść, aby zyskać taką reklamę. To także rekord. Dla porównania w 2016 roku liczba informacji przekazanych w mediach o festiwalu wyniosła 8,2 tysiące, co przełożyło się na kwotę 26,5 miliona złotych ekwiwalentu.

Cały budżet festiwalu zamknął się kwotą 9 milionów złotych, a dotacja ze strony miasta, podobnie jak w latach ubiegłych, wyniosła 2,5 miliona złotych. Taka sama miała być przez następne cztery lata. W grudniu 2017 roku prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski ogłosił, że porozumiał się z Markiem Żydowiczem w tej sprawie. Jeszcze w tym samym miesiącu w bydgoskich mediach pojawiły się informacje, że dyrektor Camerimage, minister kultury Piotr Gliński oraz prezydent Torunia Michał Zaleski podpisali list intencyjny dotyczący budowy festiwalowego centrum w Toruniu. Prezydent Bydgoszczy oraz radni zdecydowali o obcięciu dotacji do kwoty 500 tysięcy złotych.

- Niestety, nie dano nam szansy przekazania radnym naszego stanowiska, bo nie zaproszono mnie na sesję. Ja nie złamałem umowy, poczułem rozgoryczenie i zawód. Ograniczenie budżetu festiwalu uderzy nie w nas, tylko w Bydgoszcz. Wiem, że ta decyzja nie wynikała ze względów merytorycznymi, ale politycznych – powiedział Marek Żydowicz.

Jak stwierdził, informował prezydenta Bydgoszczy, że taki list intencyjny zamierza podpisać. - Uprzedzałem, że jeśli plany budowy czwartego kręgu Opery Nova nie nabiorą tempa, to będę musiał zacząć szukać dla festiwalu innego miejsca. Takiego, w którym będzie mógł zostać nie tylko na rok, czy cztery lata, ale dłużej. Ja nie mogłem nie podpisać tego listu - to by było absurdalne, przecież od 30 lat zabiegam, by znaleźć dla festiwalu optymalne miejsce. Pan prezydent Bruski stwierdził, że zrobił wszystko, co mógł i nic więcej już zrobić nie może – mówił Marek Żydowicz.

- Ja chcę zostać w Bydgoszczy. Ale co mam zrobić? Nie wiem, czy powstanie czwarty krąg Opery Nova. Nie wiem też, czy powstanie centrum Camerimage w Toruniu.

Obecnie trwają prace nad przygotowaniem nowej umowy z miastem, ale tylko na rok i z dofinansowaniem w wysokości 500 tys. złotych. - Będziemy zatem musieli poszukać gdzieś tych pozostałych 2 milionów złotych, dlatego apeluję do radnych, a także do posłów i senatorów o pomoc w znalezieniu tych pieniędzy. Nie wiem, co się będzie dalej działo, może trzeba pomyśleć, aby festiwal odbywał się w dwóch miastach – stwierdził Marek Żydowicz.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor