Felietony 18 lut 11:01 | Redaktor

Obóz w Auschwitz w pierwszym okresie był przeznaczony do mordowania polskiej inteligencji. To trzeba dziś wyraźnie podkreślić. Dopiero w późniejszym okresie stał się głównym miejscem zagłady Żydów i przedstawicieli innych narodów.

      

Paweł Janowski
historyk, teolog, wykładowca
na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej
im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku

Gorąca dyskusja rozlewa się po mediach polskich i zagranicznych. Internet rozpala strumień informacji o prawdziwych zbrodniarzach i niemieckich kolaborantach. Wszystko przez kłamstwo izraelskiej ambasador w Polsce na temat udziału Polaków w niemieckim ludobójstwie. Po twardej reakcji polskich władz, a zwłaszcza premiera Mateusza Morawieckiego, nawet niemiecki minister spraw zagranicznych 4 lutego zmuszony był przypomnieć, że cała odpowiedzialność za masowe mordy podczas II wojny światowej spoczywa na narodzie niemieckim. To Niemcy byli organizatorami najstraszniejszych „fabryk śmierci”, czyli obozów koncentracyjnych i zagłady. Najbardziej znanym jest Auschwitz-Birkenau. Dlatego przypomnę kilka zapomnianych faktów.

Obóz w Auschwitz w pierwszym okresie był przeznaczony do mordowania polskiej inteligencji. To trzeba dziś wyraźnie podkreślić. Dopiero w późniejszym okresie stał się głównym miejscem zagłady Żydów i przedstawicieli innych narodów. Od 14 czerwca 1940 do września 1941 więźniami tego obozu byli prawie wyłącznie Polacy. Od września 1941 do marca 1942 zaczęto tworzyć nowy podobóz Auschwitz II (Birkenau) z przeznaczeniem na wykorzystanie niewolniczej siły roboczej w tworzonym wówczas subregionie przemysłowym. Nowość zastosowanych wówczas rozwiązań, w stosunku do praktyk stosowanych w innych obozach, polegała na skrajnym rygorze, głodzeniu i poniżaniu więźniów oraz zmuszaniu ich do katorżniczej pracy. 

W drugiej połowie 1942 r. zaczęto przywozić jeńców rosyjskich i Żydów, w transportach pojawiły się także pierwsze kobiety. Dobór więźniów miał charakter coraz bardziej przypadkowy. Od wiosny 1942 przybrała na sile praktyka uśmiercania za pomocą zabójczego gazu - cyklonu B (w prowizorycznych komorach gazowych) i palenia zwłok ofiar w rowach lub na stosach (budowano udoskonalone piece krematoryjne, przy pomocy których planowano przyspieszenie eksterminacji). 

W tym okresie nastąpił wzrost liczby więźniów o ok. 35 procent. Od maja 1943 do września 1944 jeszcze bardziej rozbudowano obóz (do 1944 włącznie powstało 28 podobozów) i równocześnie realizowano zasadnicze cele – planowe wykorzystywanie niewolniczej siły roboczej. Około trzech czwartych wszystkich ofiar obozu zgładzono właśnie w tym czasie. Tak wielkie przyspieszenie eksterminacji było m.in. skutkiem decyzji podjętych na konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942, gdzie Niemcy postanowili systematycznie mordować Żydów, ustalając metody, miejsca i harmonogram działań. 

W 1944, z powodu braku siły roboczej, Niemcy podjęli decyzję o wydłużeniu średniej długości życia więźniów (poprawiono warunki życia i czasowo wstrzymano dokonywanie zabójstw „dla kaprysu”), przy równocześnie przeprowadzanej eksterminacji całych transportów bez dokonywania selekcji. Od września 1944 r. zaczęto stopniowo likwidować obóz - powodem było m.in. dojście wojsk rosyjskich do linii Wisły. Proces ten trwał do stycznia 1945. W listopadzie 1944 zaprzestano selekcji i przystąpiono do niszczenia materialnych śladów zbrodni, wysadzając w powietrze komory gazowe i krematoria w Auschwitz II. Równocześnie rozpoczęto ewakuacje więźniów rejestrowych. W ostatniej fazie, w styczniu 1945, obóz opuściło 58 tys. więźniów i więźniarek. To tytułem przypomnienia. 

Co jest zdumiewające w obecnej dyskusji? Głos niektórych Żydów, w istocie głoszących „kłamstwo oświęcimskie” (za takie uznaje się mówienie o „polskich obozach koncentracyjnych” - „Polish death camps”), zakłamujących prawdę o niemieckiej zbrodni ludobójstwa dokonanej podczas II wojny światowej, przypisując współsprawstwo Polakom. W systemach prawnych wielu krajów europejskich za jego głoszenie przewidziano sankcje karne. Teraz w Polsce, po podpisaniu znowelizowanej ustawy o IPN przez prezydenta, będzie rozszerzone o przypisywanie tych strasznych zbrodni Polakom. 

Gdybyśmy nie reagowali na takie kłamstwa, to wkrótce okazałoby się, że tych mordów dokonali jacyś beznarodowi naziści. A skoro „beznarodowi”, to dlaczego nie przedstawiciele Polski? Kłamstwo oświęcimskie jest ścigane z urzędu m.in. w Niemczech, Polsce, Szwajcarii, Belgii, Izraelu, Nowej Zelandii oraz Szwecji. 

Trzeba nieustannie przypominać, że zbrodnie z lat 1939-45 były „dziełem” Niemców, oślepionych ideologią rasistowską. To Niemcy rządni podbojów i władzy nad światem wymordowali dziesiątki milionów ludzi i zniszczyli dorobek wielu narodów. O tym nie wolno zapominać. Zwłaszcza Polacy nie mogą zapomnieć. Polacy, którzy byli pierwszymi ofiarami zbrodniczego systemu nazistowskich Niemiec.l 

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor