Historia 22 paź 15:00 | Krzysztof Osiński
Budowniczy nowoczesnej Polski

Eugeniusz Kwiatkowski wydatnie przyczynił się do unowocześnienia i rozbudowy potencjału gospodarczego Polski. To z jego inicjatywy rozbudowywano Gdynię i magistralę węglową łączącą Wybrzeże ze Śląskiem, a także zbudowano Centralny Ośrodek Przemysłowy. Z tych przedsięwzięć korzystamy do dziś.

Eugeniusz Kwiatkowski urodził się 30 grudnia 1888 r. w Krakowie, gdzie również spędził pierwsze dwa lata życia. Później rodzina przeprowadziła się na Kresy, by zamieszkać w odziedziczonym majątku w okolicach Zbaraża.


Początkowo uczył się w gimnazjum we Lwowie, ale nauka nie szła mu tam zbyt dobrze, więc matka zdecydowała o jego przeniesieniu do słynącego z dyscypliny, ale również dobrych wyników, prywatnego gimnazjum jezuickiego w Bąkowicach pod Chyrowem. W szkole tej nastąpiła radykalna poprawa, czego dowodem są bardzo dobre oceny na świadectwie maturalnym uzyskanym w 1907 roku.


Na Politechnice Lwowskiej rozpoczął studia chemiczne, ale bardziej niż nauką zaczął zajmować się polityką i działalnością niepodległościową. Jeszcze w 1907 r. wstąpił do działającego od 1887 r. pod egidą Ligi Polskiej Związku Młodzieży Polskiej „Zet” – elitarnej organizacji młodzieżowej. Gdy dwa lata później doszło w tej organizacji do rozłamu, opowiedział się po stronie rozłamowców skupionych wokół czasopisma „Zarzewie”.


Konsekwencją zaangażowania politycznego były coraz większe zaległości w nauce i problemy na politechnice. Ponownie interweniowała matka, która zmusiła go do zmiany uczelni, a tym samym odcięcia się od zgubnego, jej zdaniem, towarzystwa. Wyjechał do Monachium, gdzie kontynuował studia chemiczne. Decyzja okazała się trafna, bowiem bez przeszkód ukończył naukę i zdobył tytuł inżyniera.


Po studiach założył rodzinę. Ożenił się z Leokadią Glazer, z którą doczekał się trojga dzieci: dwóch córek i syna. Początkowo zamieszkał we Lwowie, ale szybko przeniósł się do Lublina, gdzie dostał pracę w tamtejszej gazowni. Sielankę przerwał wybuch I wojny światowej.


I wojna światowa


Wielka Wojna na stałe zmieniła życie Kwiatkowskiego. Ponownie zaczął angażować się w działania polityczne i niepodległościowe. Na początku  związał się z Legionem Wschodnim, a później z Legionami Piłsudskiego, gdzie prowadził służbę werbunkową, pozyskując nowych żołnierzy do walki o niepodległość kraju. Jego działania spotkały z krytyką Austriaków, którzy karali go za nią dyscyplinarnie.


Kiedy jednak doszło do kryzysu przysięgowego, w trakcie którego Piłsudski odmówił opowiedzenia się po stronie państw centralnych, Kwiatkowski nie poparł go i kontynuował walkę u boku Austriaków. W późniejszych latach wiele osób wypominało mu ten gest i z tego powodu nie miało do niego zaufania.


Do końca był jednak wierny sprawie polskiej. W listopadzie 1918 r. wraz z innymi Polakami przystąpił do rozbrajania wojsk zaborczych i tworzenia odradzającego się państwa polskiego. Początkowo pozostał w wojsku, ale w 1921 r. odszedł do cywila.


W niepodległej Polsce


Jeszcze w 1921 r. zaczął pracować na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. Rozwijał się naukowo, publikował, wykładał, ale również nabywał niezbędnego doświadczenia praktycznego, pracując w zarządzie Państwowej Fabryki Destylacji Drewna w Hajnówce. W tym okresie poznał prof. Ignacego Mościckiego, co znacząco wpłynęło na jego dalsze losy.


W kwietniu 1923 r. Mościcki zatrudnił go w Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Chorzowie na stanowisku dyrektora technicznego. Dzięki wytężonej pracy obydwu udało im się uruchomić fabrykę,  która z czasem stała się  jedną z największych i najnowocześniejszych fabryk chemicznych w Polsce.


Znajomość z Mościckim okazała się ważnym elementem dalszej kariery Kwiatkowskiego, zwłaszcza po 1926 r., kiedy ten pierwszy został prezydentem RP. Kolejne nominacje i odpowiedzialne funkcje następowały jedna po drugiej. Były one oczywiście nie tylko efektem znajomości z prezydentem, ale również, a może przede wszystkim, efektem jego wiedzy, pracowitości, poświęcenia i pomysłowości. Ze względu na fakt, że był młody i raczej nieznany, musiał ciężką pracą udowodnić, że jego wybór nie był przypadkowy.


W okresie tym pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji: w latach 1926–1930 był ministrem przemysłu i handlu, w latach 1931–1935 dyrektorem naczelnym Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Mościcach, a w latach 1935–1939 wicepremierem odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze i zarazem ministrem skarbu.


Zasługi gospodarcze


Okres jego urzędowania przypadł na trudny dla Polski czas. Początkowo wojna celna z Niemcami, później światowy kryzys ekonomiczny, a w tle konflikty polityczne z sąsiadami. Mimo tego wszystkiego Kwiatkowski konsekwentnie realizował założone przez siebie cele. Rozbudowywał port w Gdyni, aby zapewnić Polsce dostęp do międzynarodowych rynków zbytu. Rozbudował również połączenia kolejowe pomiędzy Śląskiem i Wybrzeżem, aby można było sprawnie przewozić wydobywany węgiel. Rozpoczął również budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego, czyli skupiska różnych strategicznych fabryk i instytucji niezbędnych dla polskiej gospodarki.


Dzięki jego inwestycjom Gdynia stała się najnowocześniejszym portem w rejonie Bałtyku, powstało wiele nowoczesnych fabryk, znacząco ograniczono bezrobocie. Rozbudowywano sieć drogową i kolejową oraz linii energetycznych, budowano domy dla robotników. Wdrażanie kolejnych pomysłów przerwał wybuch wojny.


Na wieść o tym Kwiatkowski podjął działania mające dostosować gospodarkę do potrzeb wojny.
Na nic się to jednak zdało, ponieważ przeciwnicy okazali się silniejsi. Na rozkaz premiera 7 września opuścił Warszawę, jako ostatni przedstawiciel rządu. Udał się do Rumuni, gdzie został internowany i przebywał do 1945 roku.


Nowa rzeczywistość


Zaraz po zakończeniu wojny Kwiatkowski wrócił do Polski. Spadła na niego za to krytyka kręgów emigracyjnych, które oskarżyły go o zdradę i współpracę z komunistami. Nie to jednak było jego motywacją. Chciał pracować dla Polski i zająć się odbudową zdewastowanego kraju. Pragnął również odnaleźć córkę (druga była z nim w Rumunii) i grób syna, który zginął jeszcze w 1939 roku.


Jesienią 1945 r. stanął na czele Delegatury Rządu dla Spraw Wybrzeża, która odpowiadała m.in. za odbudowę portów, stoczni, połączeń kolejowych oraz różnego rodzaju urzędów i instytucji niezbędnych do funkcjonowania gospodarki morskiej. Z powierzonego zadania wywiązał się znakomicie i dość szybko gospodarka na Wybrzeżu zaczęła w miarę normalnie funkcjonować.


Życie w cieniu


W styczniu 1948 r. Delegaturę Rządu dla Spraw Wybrzeża jednak rozwiązano. Kwiatkowski stracił pracę, ale co gorsza, odsunięto go również na boczny tor. Co więcej, zabroniono mu przebywać na Wybrzeżu, w Warszawie i Poznaniu, a także zakazano prowadzić wykłady na uczelniach.


Bezpodstawnie zaczęto oskarżać go o różne nadużycia, a w przestrzeni publicznej pojawiło się nawet pojęcie „kwiatkowszczyzna”, mające je symbolizować. Pomimo tych ataków nie spadły na niego bezpośrednie represje. Nie trafił do więzienia, chociaż był inwigilowany przez bezpiekę i szukano na niego haków. Być może brak represji zawdzięczał temu, że w 1947 r. został posłem na Sejm.


Zmuszony do przejścia na wcześniejszą emeryturę, w grudniu 1948 r. zamieszkał w Krakowie. Musiał publikować różne teksty dotyczące chemii, aby dorobić do niskiej emerytury, władze utrudniały mu jednak ogłaszanie prac drukiem.


Spóźnione honory


Swoista „odwilż” nastąpiła w la-tach 70. Edward Gierek przygotowując własne inwestycje, starał się kreować na kontynuatora Kwiatkowskiego. Z tego też względu przypomniano sobie o nim, a nawet zaczęto wręczać różne odznaczenia.


W sierpniu 1974 r. otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego. Wyróżnieniem nie cieszył się jednak zbyt długo –  tydzień później zmarł. Trumna z jego zwłokami została wystawiona w kaplicy Wazów na Wawelu. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 28 sierpnia. Prowadził je kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II.


Prawdziwie doceniony Eugeniusz Kwiatkowski został dopiero po śmierci. Wiele ulic, instytucji, urzędów i szkół nazwanych jest jego imieniem. Jest on również honorowym obywatelem kilku miast (część tytułów przyznano jeszcze przed wojną), patronem nagród jego imienia. Doczekał się wielu tablic, pomników i innych upamiętnień.