Felietony 6 gru 17:03 | Redaktor

Główny nurt prawicowy w Polsce, choć lubi się pojawiać w katolickim kontekście, to jednocześnie ignoruje opinię katolicką przynajmniej w trzech sprawach - pisze Tomasz Rowiński.

Tomasz Rowiński

publicysta, redaktor kwartalnika „Christianitas”

 

Tym razem chciałbym napisać o wydarzeniu, w którym wezmę udział już w sobotę 8 grudnia 2018 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie. Odbędzie się tam 6. edycja Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego, czyli niezależnej katolickiej i prawicowej inicjatywy, której celem jest synergia – jak to się dziś modnie mówi – liderów społecznych i politycznych szukających możliwości zaistnienia w sferze publicznej autentycznego głosu katolickiej opinii.

Główny nurt prawicowy w Polsce, choć lubi się pojawiać w katolickim kontekście, to jednocześnie ignoruje opinię katolicką przynajmniej w trzech sprawach. Jest to kwestia poprawy ochrony życia – szczególnie życia poczętego, kwestia niszczycielskiej postawy rządzącej centroprawicy wobec instytucji, których wcale się nie reformuje według potrzeby, ale które się tylko upolitycznia i osłabia, a także odmowa przez polskie państwo pomocy ofiarom wojen, choćby przez otwarcie tzw. korytarzy humanitarnych pozwalających na czasową pomoc poszkodowanym. Ta propozycja podjęta przez środowiska katolickie i Kościół – bardzo ostrożna i biorąca pod uwagę zagrożenie imigracjonistyczne – jednak przepadła. Trzeba do tego dodać coraz większą radykalizację kulturową państw Europy zachodniej.   

Europa staje się miejscem, do którego niestety mocniej i mocniej pasują słowa św. Jan Paweł II o cywilizacji śmierci. Coraz gorzej wygląda na naszym kontynencie jakość ochrony ludzkiego życia. Nie tylko zresztą tego nienarodzonego, które od dziesięcioleci jest narażone na haniebne ataki – także życia ludzi starszych, chorych, cierpiących psychicznie. Media na świecie prawie codziennie donoszą o przypadkach różnych form segregacji w leczeniu i ratowaniu życia. Jednym zdaniem, obok aborcjonizmu mamy zupełnie wyraźny rozrost kultury eutanazyjnej i zaprzeczania powszechności prawa do życia.

Obserwujemy wspomagany przez silne państwa europejskie nie tyle kryzys, co wręcz rozpad rodziny. Rodzina jest nieustannie atakowana, opisuje się ją jako instytucję opresji. W najlepszym razie ignoruje się ją w prawie unijnym na rzecz uprzywilejowywania rozmaitych destrukcyjnych subkultur wprowadzanych do głównego nurtu polityki europejskiej. Wiadomo jednak dobrze, że człowiek wyrwany ze środowiska rodzinnego staje się istotą słabą i łatwo ulegającą ideologiom, a co za tym idzie, także oczekiwaniom władzy. A Europą rządzą dziś ideologie, które za jeden z głównych celów stawiają sobie zniszczenie wszystkich instytucji naturalnych, ponieważ wiążą się one z cywilizacją i kulturą chrześcijańską – są nimi wolna w swoich prawach osoba, silna rodzina i suwerenny naród.

Jednym ze sposobów niszczenia Europy jest także wspomniany już imigracjonizm – ideologia, której cel to wymiana ludności w Europie, a przez to dalsze osłabianie społeczeństw. Te rozmaite twarze trwającej rewolucji, która nabrała w ostatnich czasach nowego impetu, stoją u polskich granic. Widzimy je także czasem już w Polsce – przykładem mogła być aborcyjna  czarna rewolucja, czy stała publiczna aktywność politycznego ruchu homoseksualnego.

Na Kongresie będą też dyskutowanie dwie konwencje – antyrodzinna Konwencja Stambulska, nazywana też myląco antyprzemocową, oraz projekt Konwencji Praw Rodziny, będący propozycją dla wszystkich państw uznających rodzinę za podstawową instytucję społeczną i fundamentalne środowisko ludzkiego życia. Dziś promocja praw rodziny i nakłanianie państw europejskich do nieprzyjmowania lub odrzucania wcześniej ratyfikowanej Konwencji Stambulskiej jest sprawą pierwszej wagi dla opinii chrześcijańskiej w Europie. Szczególnie w Polsce, która konwencję ratyfikowała, ale wedle słów rządzących stosować jej nie będzie. Jak długo można na to liczyć? Czy opinia katolicka ma żyć pod presją szantażu głosowania na psującą polskie prawo władzą, ponieważ ogłasza się ona gwarantem ograniczania rozkładu społecznego? Można by to brać pod uwagę, gdyby te gwarancje były skuteczne. Jednak nie są.

O tym wszystkim będziemy dyskutować w najbliższy weekend. Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę dołączyć, zapraszam. Ważne sprawy, ciekawi ludzie, warto być.





Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor