Historia 14 lip 15:21 | Redaktor
Bydgoszcz w ręce polskie przeszła pokojowo

Generał Józef Dowbor Muśnicki z wojskiem przejeżdża przez plac Teatralny. W tle widoczny Teatr Miejski/fot. WIKIPEDIA

Kadra oficerska, choć uformowana patriotycznie, przybyła z centralnych regionów Rzeszy i nie utożsamiała się z miastem. Nic dziwnego, że opuszczenie przez oddziały niemieckie w styczniu 1920 roku bydgoskich koszar odbyło się sprawnie – pisze o powrocie Bydgoszczy do Macierzy Stefan Pastuszewski.

Koncepcja odbudowy niepodległej Polski i przywrócenia jej Bydgoszczy pojawiły się już w 1916 roku. 5 listopada 1916 roku rząd pruski, chcąc zyskać przychylność ludności polskiej, szczególnie z okupowanych terenów Królestwa Polskiego, ogłosił akt głoszący utworzenie przez państwa centralne (Prusy, Austria) Królestwa Polskiego. Chodziło głównie o pozyskanie „mięsa armatniego” (Kanonenfutter) oraz o zabezpieczenie frontu wschodniego. 

Choć był to tylko akt intencyjny, to jednak wyraźnie ożywił środowisko polskie w Bydgoszczy. Zaktywizowały się chóry („Halka”, „Święty Wojciech”, „Moniuszko”), amatorskie zespoły teatralne, czytelnie polskie, nie mówiąc już o „Dzienniku Bydgoskim”. Dotychczasowa lojalistyczna postawa wobec władz niemieckich, objawiająca się rzetelnym wypełnianiem obowiązku poborowego, wpłacaniem na Fundusz Obywatelski przeznaczony na pomoc dla poszkodowanych w walkach oraz w podpisywaniu niemieckich pożyczek wojennych została – przynajmniej częściowo – zastąpiona działaniem na rzecz ofiar wojny, ale też ludności ubogiej w Królestwie Polskim. Wzrostowi ofiarności ludności polskiej na cele charytatywne polskie, w tym także na „biedę bydgoską”, towarzyszył spadek wpłat na rzecz armii niemieckiej. Ożyła świadomość wspólnoty polskiej pod trzema zaborami. Migranci ekonomiczni z Królestwa Polskiego założyli nawet amatorskie koło teatralne. 5 sierpnia 1915 roku „Dziennik Bydgoski” napisał: „Dla nas Polaków Warszawa jest miastem drogim, jest sercem i stolicą Polski”. 

Bydgoszcz zniemczona, ale polska 

W drugiej połowie 1917 roku przywódcy ruchu polskiego w zaborze pruskim, działający głównie w Poznaniu, przyjęli postawę walki o niepodległą Polskę, porzucając swoje dotychczasowe lojalistyczne nastawienie wobec zaborcy. W ślad za nimi poszła bydgoska elita patriotyczna. Ta zmiana orientacji pozostawała w związku z rewolucją lutową obalającą carat w Rosji, choć przede wszystkim wynikała z zaangażowania się w wojnę, w kwietniu 1917 roku, Stanów Zjednoczonych, co doprowadziło do niepowodzeń niemieckich na froncie zachodnim, a następnie do zawieszenia broni na froncie zachodnim 11 listopada 1918 roku. Kierunek ten stał się wyraźniejszy po ogłoszeniu przez amerykańskiego prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona 8 stycznia 1918 roku orędzia pokojowego, w którym punkt 13. traktował o Polsce. 9 października 1918 roku posłowie polscy w parlamencie Rzeszy złożyli oświadczenie w sprawie granic państwa polskiego, które zgodnie z koncepcją amerykańską powinno także objąć Kujawy i Wielkopolskę oraz mieć dostęp do morza. Położenie Bydgoszczy, choć głęboko zniemczonej i w zasadzie zbudowanej przez Niemców od podstaw (500 mieszkańców w momencie zaboru, czyli 1772 roku), siłą rzeczy czyniło ją polską. 

Powstanie, ale nie pod nosem garnizonu 

W Bydgoszczy powstał wówczas tajny Komitet Obywatelski, którego liderami byli Jan Biziel i Melchior Wierzbicki. Typowano osoby na urzędy i stanowiska dotychczas zajmowane przez Niemców, przygotowywano kadrę nauczycielską, uznając oświatę za istotne narzędzie tworzenia państwa. Rozwiązane w lutym 1918 roku przez władze pruskie (ze względów bezpieczeństwa na zapleczu frontu) polskie Towarzystwo Skautów przeszło do konspiracji i jego trzy drużyny uznały, że stanowią zaczątek polskiej siły zbrojnej. Zaczęły przeprowadzać ćwiczenia paramilitarne. Działalność konspiracyjną o charakterze paramilitarnym prowadziły też Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” i powstałe 22 grudnia 1918 roku Towarzystwo Wojaków, grupujące byłych żołnierzy armii pruskiej. Członkowie tych organizacji dążyli do wywołania powstania, więc powołali Polską Tajną Organizację Wojskową, kierowaną przez Jana Teskę, Konstantego Lewandowskiego, Ignacego Balwińskiego, Bronisława Felczykowskiego i Jana Szumińskiego. Dowództwo powstania wielkopolskiego zakazało jednak bydgoszczanom działań militarnych, mieli skupić się tylko na pomocy wywiadowczej i zaopatrzeniowej oraz werbowaniu ochotników. Zarówno atak Armii Wielkopolskiej na Bydgoszcz, jak i wybuch powstania w mieście, byłyby z punktu widzenia militarnego szaleństwem, bowiem w Bydgoszczy i Głogowie mieściły się, zabezpieczone silnym garnizonem, dowództwa wojsk niemieckich prowadzących od połowy stycznia 1919 roku ofensywę przeciw powstańcom. 

O odzyskaniu niepodległości mówić trudno 

Z punktu widzenia wspólnotowości lokalnej, którą metaforycznie można nazwać „bydgoskością”, procesów dziejowych zachodzących od pierwszej wiadomości o możliwej przynależności Bydgoszczy do Polski w 1916 roku, aż do 22 stycznia 1920 roku nie można nazwać odzyskiwaniem niepodległości, tylko zmianą przynależności państwowej. Społeczne warunki tych procesów, a więc struktura narodowościowa, klasowa, wyznaniowa, tradycyjne wzory lojalności, poziom wykształcenia, poziom życia nie doprowadziły w tym czasie do powstania w Bydgoszczy dominującego trendu ku niepodległości. Nawet 20/30-procentowa (wielkość zależna od świadomości narodowej) mniejszość polska w 1917 roku, a w zasadzie jej liderzy, zmieniła orientację wobec państwa pruskiego z lojalizmu na tworzenie transgranicznej wspólnoty narodowej (związek z Polakami z pozostałych zaborów). Nie mówiono o wolności czy niepodległości, tylko o budowaniu utraconego prawie 150 lat temu państwa polskiego. Hasła „powrotu do Macierzy” czy „zrzucenia obcych okowów” pojawiły się znacznie później i to głównie pod wpływem politycznej publicystyki rodem z Warszawy, Krakowa, a nawet Poznania, w którym polski ruch narodowościowy od dziesiątków lat miał charakter polityczny, podczas gdy w Bydgoszczy był on tylko uporczywym wiązaniem polskojęzycznych obywateli z ideą i kulturą polską, a nie tworzeniem struktur polityczno-narodowych. Wynikało to ze stosunkowo niskiego poziomu wykształcenia polskiej mniejszości, ale też z jej małej liczebności. 

Pilnowali realizacji traktatu 

Dominująca w strukturze klasowej miasta klasa robotnicza pozostawała pod wpływem europejskich trendów lewicowych, a więc była kosmopolitycznie nastawiona głównie na uzyskanie korzystnych dla tej klasy rozstrzygnięć prawnych i socjalnych, niezależnie od tego, jakie państwo owe korzyści jej zapewni. Nic też dziwnego, że sprawująca od listopada 1916 roku polityczny nadzór nad administracją, Rada Robotniczo- -Żołnierska, w skład której w pierwszym okresie wchodzili także robotnicy polscy, po ogłoszeniu w maju 1919 roku projektu traktatu pokojowego, stosunkowo szybko wyzwoliła się spod wpływu nacjonalistycznego Zjednoczenia Niemieckiego (Deutsche Vereinigung). Po podpisaniu 28 marca 1919 roku traktatu wersalskiego ogłosiła wolę jego realizacji. To ona w zasadzie dbała o to, aby półroczne przygotowania do zmiany państwowości przebiegło spokojnie i sprawnie. Utworzyła wraz z polskimi robotnikami Straż Obywatelską. 

Z miastem rozstawali się bez żalu 

Zakłócenia tego procesu ze strony Grenzschutzu były sporadyczne, a przywódca nacjonalistycznego Deutsche Vereinigung Georg Cleinow też zmienił front i opowiedział się za pełną realizacją postanowień traktatu, co wywołało szydercze reakcje zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej. Nacjonalizm niemiecki, nie mając oparcia w klasie robotniczej, nie był silny również dlatego, że klasę średnią, oprócz oczywiście zakorzenionych już w mieście rzemieślników, tworzyli urzędnicy i nauczyciele pochodzący głównie z centralnych regionów Rzeszy, a traktujący pobyt na Wschodzie jako przystanek na drodze kariery zawodowej i społecznej. Burżuazja, czyli głównie właściciele licznych fabryk, rzeczywiście mieli tendencje nacjonalistyczne, ale główną ich troską było zachowanie stanu posiadania, bądź uniknięcie zbyt wielkich strat w sytuacji przegranej przecież przez Niemcy wojny, efektem której stał się traktat wersalski. Chyba najsilniejszym ogniskiem nacjonalizmu niemieckiego były kler i laikat ewangelicki, tracący jednak na znaczeniu za sprawą laicyzującego programu socjaldemokratycznego dominującego w bydgoskiej większości robotniczej. 

Trzeci główny trzon struktury społecznej miasta – żołnierze – nie odgrywali w procesie przemian powersalskich zbyt wielkiej roli, gdyż po zainicjowaniu rewolucji listopadowej w większości dążyli do opuszczenia szeregów armii. Nie chcieli nadal walczyć. Kadra oficerska, choć uformowana patriotycznie, też – podobnie jak urzędnicy – przybyła z centralnych regionów Rzeszy i nie utożsamiała się z miastem. Nic też dziwnego, że opuszczenie przez oddziały niemieckie w styczniu 1920 roku bydgoskich koszar odbyło się sprawnie, bez zakłóceń, choć głównie zadecydował o tym rygoryzm wojskowy, ale też wiodący w całym zaborze pruskim wzór lojalności społecznej – legalizm. Próby wywołania przez Polaków w Bydgoszczy powstania w celu przyłączenia się do Powstania Wielkopolskiego były skromne i to nie tylko z racji małej liczebności polskiej społeczności. 

Wspólne kłopoty Polaków i Niemców 

O pokojowym charakterze przemian powersalskich Bydgoszczy – oprócz opisanej struktury społecznej – zadecydowała też solidarność sytuacyjna. Miasto przeżywało spadek poziomu życia, a więc przede wszystkim trudności aprowizacyjne, bezrobocie i powiększający się margines biedy. Przy bezradności administracji hamowało to wybuch niesnasek społecznych, rodziło wzajemne zrozumienie i współczucie. Można nawet mówić o swoistej bydgoskiej sąsiedzkości. 

Wszystko to zadecydowało o tym, że procesy dziejowe lat 1916–1920 w Bydgoszczy nie miały charakteru niepodległościowego, wolnościowego. Charakter zrywu narodowego miała dopiero intensywna i spontaniczna, oddolna polonizacja miasta w dwudziestoleciu międzywojennym, a swoistym jej owocem w starciu z nazizmem niemieckim były tragiczne wydarzenia września 1939 roku, kiedy sąsiedzi powstali przeciwko sąsiadom. Okazało się jak kruchym był „ład wersalski”, niemal od początku kwestionowany przez Niemców.  

Stefan Pastuszewski 

(tekst skrócony, oprac. red) 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor