Historia 27 maj 16:37 | Redaktor
Janusz Patalong. Endek upadły

Bezpieka nie mogła przymykać oczu na handel bronią „na lewo”. Patalong otrzymał za to wyrok 10 lat więzienia/fot. Archiwum IPN

Wiódł bardzo aktywne życie. Gdyby można było podzielić je na kawałki, to wystarczyłoby ich do obdzielenia co najmniej kilku osób. W zależności od tego, który kawałek komu by przypadł, zostałby uznany albo za zasłużonego działacza politycznego, albo za zdrajcę.

Janusz Patalong urodził się w 1916 r. w Poznaniu i w tym mieście spędził pierwsze lata życia. Później przyszły przeprowadzki. Najpierw do Inowrocławia, w pobliżu którego jego ojciec otrzymał pracę, a po rozwodzie rodziców, w 1929 r., do Bydgoszczy, gdzie przeprowadziła się matka wraz z Januszem i jego bratem Bogdanem. 

Pomimo że w domu brakowało pieniędzy, matka dbała o to, aby jej dzieci otrzymały dobre wykształcenie. Obydwaj bracia uczyli się w Państwowym Gimnazjum Klasycznym (dzisiejsze I LO), które uchodziło za najlepszą szkołę w mieście. Janusz osiągał dobre wyniki, ale jednocześnie udzielał się społecznie. Działał w kółku esperanckim, należał do szkolnego koła Towarzystwa Tomasza Zana, wygłaszał liczne odczyty, na łamach wydawanego we Lwowie pisma „Filomata” publikował opracowane przez siebie gry logiczne i kalambury. Dość często jego nazwisko pojawiało się także wśród laureatów konkursów szaradziarskich publikowanych na łamach „Dziennika Bydgoskiego”. Po latach pasja szaradziarska przyczyniła się do powołania w 1956 r. pierwszego w Polsce (działającego do dzisiaj) Bydgoskiego Klubu Szaradzistów „Orion”. Patalong był wśród jego założycieli i aktywnych działaczy. 

W szeregach Młodzieży Wszechpolskiej 

Po zdanej w 1934 r. maturze rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Od początku borykał się z problemami finansowymi. Musiał prosić o odwlekanie płatności za naukę na 10 lat po studiach. Matka nie mogła mu pomóc, bo popadła w długi i miała jeszcze na utrzymaniu drugiego syna. Dopiero przyznanie stypendium starostwa krajowego ustabilizowało nieco sytuację finansową Janusza. 

Początkowo działał w Towarzystwie Tomasza Zana. Po roku jednak zrezygnował z prac w tej organizacji, ponieważ sympatyzowała ona z sanacją i kojarzona była z lewicowymi poglądami. Patalong natomiast od drugiego roku związał się z Młodzieżą Wszechpolską, czyli młodzieżową przybudówką ruchu endeckiego. Jeszcze pod koniec 1935 r. mianowany został sekretarzem lokalnego Zarządu MW, pół roku później kierownikiem kursów dla kandydatów, a w 1936 r. członkiem tajnej „sekcji młodzieżowej”. 

W 1937 r. wstąpił do Stronnictwa Narodowego i rozpoczął „poważną” działalność polityczną. Jako mówca partyjny przemawiał na wiecach miasteczek wielkopolskich i pomorskich, w tym zwłaszcza w Bydgoszczy i Gdyni. W swoich wystąpieniach był na tyle radykalny, że kilkakrotnie oskarżany był o obrazę rządu. Na początku 1939 r. odsiadywał nawet karę 3 tygodni aresztu za znieważenie premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego. Wystąpienia antyniemieckie powodowały natomiast problemy matki, która w Bydgoszczy pracowała u Niemca. Po wystąpieniach syna groził on jej wyrzuceniem z pracy.

Powstaniec warszawski 

Z czasem Patalong zaczął publikować w prasie partyjnej, na początku 1939 r. został zaś powołany do zarządu wojewódzkiego SN w Poznaniu jako referent ds. propagandy i prasy. W dalszej karierze partyjnej przeszkodził wybuch II wojny światowej. 

Chcąc uniknąć represji ze strony okupanta, uciekł z Poznania i zamieszkał w Warszawie. Z czasem wszedł w kontakt z konspiracyjnymi strukturami SN. Przewidywano, że zostanie powojennym członkiem zarządu tej partii na Pomorzu. Walczył w Powstaniu Warszawskim, początkowo jako tłumacz w żandarmerii NSZ, później jako redaktor podziemnego pisma SN „Walka” relacjonował przebieg walk. W tym czasie przyjął pseudonim „Izbicki”, używany również w późniejszych latach. Po upadku powstania wydostał się z cywilami ze zniszczonej stolicy i rozpoczął nowy etap w życiu.

W nowej rzeczywistości 

Po pewnym czasie trafił do Bydgoszczy, gdzie znalazł pracę w starostwie. Od samego początku nawiązywał różne kontakty polityczne, m.in. z ludźmi skupionymi w Państwowej Służbie Cywilnej, Narodowych Siłach Zbrojnych i Stronnictwie Narodowym. Jego działalność nabrała przyspieszenia w maju 1945 r., gdy do miasta przybył szef obszaru zachodniego SN Henryk Grabowski „Ambroży”. Mianował on Patalonga kierownikiem okręgu południowo-pomorskiego SN i polecił utworzenie jego struktur terenowych. Pomimo spotkań z różnymi endekami, do faktycznego utworzenia podległych „Izbickiemu” struktur SN nigdy nie doszło. Organizacja istniała praktycznie tylko na papierze, chociaż w jej pracach uczestniczyło kilkadziesiąt osób. 

Dlaczego Patalong, pomimo wcześniejszego mocnego zaangażowania w ruch narodowy, z tak słabym zaangażowaniem tworzył jego pomorskie struktury? Powody są dwa. Pierwszy, to wpisanie się w nową rzeczywistość, która dostarczała mu profity. We wrześniu 1945 r. zapisał się do Polskiej Partii Socjalistycznej i zaczął robić w niej karierę. Z czasem został szefem powiatowych struktur PPS i radnym Powiatowej Rady Narodowej. Nowa pozycja pozwoliła mu również uzyskać lepszą pracę. W styczniu 1946 r. został kierownikiem handlowym w Spółdzielni Aptekarskiej. We wrześniu 1947 r. był już wicedyrektorem Oddziału Wojewódzkiego Centrali Handlu Przemysłu Chemicznego. 

Powód drugi jest poważniejszy. Od czerwca 1946 r. Patalong był agentem UB o pseudonimie „72”, a później „RM”. Aby zdobywać informacje dla bezpieki jeździł do innych miast, zdobywał informacje o strukturach organizacyjnych SN i osobach zaangażowanych w ich prace. Był niezwykle gorliwym współpracownikiem służb, przyczynił się do aresztowania wielu osób. Po rozbiciu struktur SN w całym kraju bezpieka stwierdziła, że odegrał już swoją rolę i w 1948 r. wykreśliła go z listy swoich agentów. 

Handlował „na lewo” 

Pomimo wiernej służby dla nowego ustroju komunistycznego w 1948 r. działacze PPR, nie wiedząc o jego zakulisowych działaniach, zaczęli domagać się wyrzucenia go z szeregów PPS i zwolnienia z pracy. Dowiedzieli się, że przed wojną był endekiem i nie chcieli go w zjednoczonej partii robotniczej, czyli PZPR. Dla uspokojenia nastrojów wystąpił z PPS, a bezpieka załatwiła mu nową pracę. Od lipca 1948 r. był już kierownikiem oddziału Spółdzielni „Jedność Łowiecka”. 

W łowiectwo zaangażowany był od 1945 r., gdy działalność ta podlegała mu w starostwie. W Związku Łowieckim pełnił różne funkcje i doskonale się odnajdował. Czuł się tam tak pewnie, że zaczął popełniać różne nadużycia. Handlował „na lewo” bronią i amunicją, na co bezpieka nie mogła już przymykać oczu. W ostatnich dniach grudnia 1949 r. trafił do aresztu. Po procesie dostał wyrok 10 lat więzienia. Karę odsiadywał w Koronowie i Grudziądzu. Całego wyroku jednak nie odsiedział, bowiem w połowie 1954 r. objęto go amnestią i wypuszczono na wolność. 

Nowy rozdział współpracy 

Łaskawość władz nie była bezinteresowna. W 1953 r. został ponownie zwerbowany na współpracownika komunistycznych służb. Tym razem podpisywał swoje donosy pseudonimem „Trzeci”. W więzieniu dostarczał funkcjonariuszom UB informacji na temat rozpracowywanych lub więzionych osób. Dostarczał w ten sposób materiały do aresztowania lub szantażowania tych ludzi. 

Po wyjściu na wolność kontynuował współpracę, tym razem jako „Żabka”. Także tym razem był gorliwy. Jeździł do innych miast, spotykał się, wyciągał informacje i przekazywał je bezpiece. Donosił nie tylko na endeków, ale również na księży, znajomych, kolegów z pracy. Informował o nastrojach społecznych, sporządzał analizy sytuacji politycznej w kraju. 

Współpraca była owocna i to dla obydwu stron. Za pośrednictwem bezpieki Patalong starał się załatwić dla siebie rehabilitację, co było mu potrzebne do ubiegania się o posadę dyrektora Wojskowej Centrali Handlowej. Nie udało się, ale służby załatwiły mu posadę kierownika Działu Wysyłkowego w oddziale Przedsiębiorstwa Upowszechniania Prasy i Książki „Ruch” w Łodzi, którą objął w marcu 1959 roku. W nowym mieście nie tylko pracował, ale też kontynuował współpracę z bezpieką. Niestety nic na jej temat nie wiemy. Prawdopodobnie nie była ona już tak owocna jak poprzednio, nie trwała zresztą długo. Janusz Patalong zmarł w marcu 1962 roku.

Krzysztof Osiński 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor