Historia 2 kwi 15:02 | Redaktor
Rolniczy protest na Dworcowej. Władze grały na zwłokę

Rolnicy powywieszali transparenty z napisami wzywającymi władze do szybszego podjęcia pertraktacji/Materiał IPN

Na przełomie marca i kwietnia 1981 roku w Bydgoszczy odbył się strajk chłopski. Miał on dramatyczny przebieg i niewątpliwy wpływ na historię całego kraju.

16 marca 1981 r. w godzinach porannych rolnicy z ówczesnego województwa bydgoskiego zajęli znajdującą się przy ul. Dworcowej 87 w Bydgoszczy siedzibę władz wojewódzkich Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i ogłosili w niej strajk okupacyjny. Wszystko wskazywało, że jest to jeden z wielu odbywających się wówczas protestów mieszkańców wsi, którego celem jest wymuszenie na władzach zgody na rejestrację niezależnego samorządnego związku zawodowego rolników indywidualnych. 

Wkroczenie do siedziby ZSL było wyrazem desperacji rolników. Władze komunistyczne nie chciały bowiem słuchać ich postulatów, a zwłaszcza wyrazić zgody na rejestrację własnego, niezależnego od rządzących związku zawodowego. Nie mieli innego wyjścia, jak wymuszenie decyzji siłą. Do akcji tego rodzaju dochodziło zresztą w całym kraju. Wspomnieć można chociażby o strajkach chłopskich w Ustrzykach i Rzeszowie, czy o głodówce rolników w kościele św. Józefa w Świdnicy. 

Pod czujną obserwacją 

Na naszym terenie rolnicy również głośno wyrażali swoje niezadowolenie. W lutym w Bydgoszczy zorganizowano wielotysięczną manifestację, która przeszła ulicami miasta. Wśród manifestantów kilkadziesiąt osób przebranych było w stroje kosynierów oraz w stroje ludowe. W tym samym miesiącu w Inowrocławiu planowano rozpoczęcie strajku głodowego, ostatecznie jednak, w wyniku nacisków ze strony przedstawicieli episkopatu, rolnicy odstąpili od realizacji tego pomysłu. Nie zrezygnowali jednak z walki o swoje prawa, zamierzali po prostu zorganizować strajk w późniejszym terminie i w innej formie. 

Zamiar zorganizowania w połowie marca 1981 r. strajku chłopskiego w Bydgoszczy nie zaskoczył lokalnych władz, ponieważ jej przedstawiciele już kilka tygodni wcześniej byli informowani przez Służbę Bezpieczeństwa o takich planach. Funkcjonariusze SB zdobyli te informacje, inwigilując rolniczą „Solidarność”. Zbierając dane na temat przebiegu narady Prezydium Wojewódzkiego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność Chłopska” z przewodniczącymi Gminnych Komitetów Założycielskich tej organizacji, jaka miała miejsce 4 marca 1981 r. w siedzibie MKZ NSZZ „Solidarność” w Bydgoszczy, dowiedziano się, że: „uczestnicy narady przyjęli projekt Romana Bartoszcze, by zorganizować w najbliższym czasie strajki okupacyjne w gmachach administracji państwowej w Bydgoszczy i Inowrocławiu. Jednak do chwili obecnej nie ujawniono szczegółów ani terminów tej akcji. Przewiduje się, że celem tego strajku będzie wywarcie presji na władze w sprawie zarejestrowania statutu »Solidarności Chłopskiej«. Konkretne decyzje w tej sprawie mają zostać podjęte na zjeździe w Poznaniu”. Ponadto, 12 marca przedstawiciele rolniczej „Solidarności” utworzyli Wojewódzki Komitet Strajkowy, co oznaczało, że konflikt z władzami wchodzi w nową fazę. 

Pocałowali klamkę 

Władze wiedziały więc, że strajk się odbędzie, nie wiedziały jednak, kiedy dokładnie się on rozpocznie ani gdzie będzie mieć miejsce. Z tego też powodu na terenie całego województwa pilnie obserwowano rozwój wydarzeń i inwigilowano działaczy rolniczej „Solidarności”. Starano się również udaremniać ich działania. Wyrazem tego było postępowanie związane z planowanym na 16 marca zebraniem przedstawicieli kółek rolniczych, jakie miało odbyć się w Bydgoszczy w budynku przy ul. Zygmunta Augusta. Gdy rolnicy przybyli na spotkanie, zastali zamknięte drzwi, co było efektem wysuwanego przez władze przypuszczenia, że po zebraniu rolnicy nie zechcą wyjść z budynku, tylko rozpoczną w nim strajk. 

Zdezorientowani rolnicy, po krótkiej naradzie, zdecydowali się udać do oddalonej o kilkadziesiąt metrów siedziby ZSL, aby właśnie w niej przeprowadzić strajk okupacyjny. Antoni Kuś, rolnik z Rojewa koło Inowrocławia biorący udział w akcji, w następujący sposób wspominał początek strajku: „O wyznaczonej porze przed »kółkami« zebrało się tak około 40 osób. »Co robić?« – każdy pytał, bo drzwi były zamknięte na głucho, w oknach kraty pozakładane, nie było żadnej możliwości wejścia do środka. Co teraz? Jakoś głupio byłoby wracać do swoich. Stoimy tak przed dworcem i stoimy, debatujemy, aż ktoś rzucił hasło, że stąd blisko jest do Wojewódzkiego Komitetu Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego przy ul. Dworcowej i tam pójdziemy”.

Niebezpieczna placówka 

Wybór nowego miejsca nie był dla rolników zbyt korzystny, z czego prawdopodobnie początkowo nie zdawali sobie sprawy. Najdobitniej świadczy o tym relacja Witolda Raka, rolnika z Grójca, który przyjechał w późniejszym czasie do Bydgoszczy, aby wspomagać w trakcie strajku swoich kolegów. Opisał on miejsce rolniczego protestu w Bydgoszczy w następujący sposób: „Strajk odbywał się w bardzo małym budynku, o niewielkiej klatce schodowej, gdzie siedziało i przebywało kilkuset ludzi. Panowała tam ciasnota, łatwo wszystko można było spacyfikować czy doprowadzić do jakiejś prowokacji, która mogłaby się bardzo źle skończyć dla nas wszystkich. […] Uważam, że nie jestem osobą lękliwą, ale wtedy, podczas tego strajku, gdy zobaczyłem ten budynek, autentycznie się bałem. Wystarczyłby jeden granat [hukowy], jedna świeca [dymna] wrzucona do środka mogła wywołać taką panikę, żebyśmy się tam nawzajem zadeptali”. 

Obawy rolników nie były bezzasadne, ponieważ władze od początku zamierzały siłowo zakończyć ich protest. Do Bydgoszczy zaczęto sprowadzać znaczne siły milicyjne, które miały być użyte w tym celu. Już 18 marca 1981 r. przedstawiciel Sztabu MSW zwrócił się do szefa Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wacława Szklarskiego z pismem następującej treści: „W związku z planowanymi przedsięwzięciami […] uprzejmie proszę o możliwość zakwaterowania i wyżywienia w jednostkach wojskowych na terenie Bydgoszczy 1300 funkcjonariuszy MO”. Decyzja wojska była pozytywna, więc następnego dnia do miasta przybyło 272 funkcjonariuszy ZOMO oraz 880 milicjantów. Byli to funkcjonariusze ZOMO z Poznania i Łodzi oraz ze szkół milicyjnych w Pile i Słupsku. 

Zepchnięci na margines 

Użycie sił milicyjnych miało być przeprowadzone w ramach operacji „Noteć”. Nie zdołano jej jednak zrealizować, ponieważ na przeszkodzie stanęły wydarzenia mające miejsce 19 marca 1981 r. w budynku Urzędu Wojewódzkiego. Pobicie tam działaczy związkowych spowodowało, że uwaga całej opinii publicznej przesunęła się ze strajku rolników na sprawę poszkodowanych związkowców i możliwości wybuchu strajku generalnego jako wyrazu sprzeciwu wobec takiego postępowania władz. 

Dla strajkujących rolników sytuacja taka była z jednej strony korzystna, ponieważ odsunęła możliwość użycia przeciwko nim siły, z drugiej jednak strony oznaczała również zmarginalizowanie ich protestu i pozostawienie ich samych sobie. Władze nie miały ani chęci, ani czasu, aby z nimi pertraktować. W pierwszej kolejności musiały gasić pożar wynikający z wydarzeń w Urzędzie Wojewódzkim. 

Do sprawy strajku powrócono dopiero po zawarciu porozumienia kończącego kryzys bydgoski. Przywódca chłopskiego protestu, Roman Bartoszcze, miał osobiste powody, aby podtrzymywać strajk i dążyć do konfrontacji z władzami. Mianowicie, wśród pobitych 19 marca osób znajdował się również jego ojciec Michał. Świadomość tego z pewnością wydatnie wpływała na jego postępowanie. Był on konsekwentny i zawzięty. Wiedział, że ma za dużo do stracenia, a zakończenie strajku bez osiągnięcia zamierzonego celu byłoby nie tylko jego osobistą porażką, ale również oznaczałoby klęskę dla całego niezależnego ruchu rolników indywidualnych. 

Wsparcie Kościoła i „Solidarności” 

Na szczęście dla protestujących rolników otrzymali oni znaczące, pochodzące z różnych stron, wsparcie. Do zajętej siedziby ZSL przyjeżdżali rolnicy, i to nie tylko z regionu, ale także z innych części Polski. Przybywali również różni przedstawiciele „Solidarności”, m.in. Anna Walentynowicz, aby udzielić rolnikom wsparcia i dowiedzieć się o ich potrzebach. Ponadto cieszyli się oni wsparciem Kościoła. Wielu lokalnych księży odwiedzało ich podczas strajku i odprawiało dla nich Msze. Przybył do nich również biskup Jan Michalski, a kardynał Stefan Wyszyński za pośrednictwem swoich wysłanników przekazywał im wyrazy wsparcia i podtrzymywał na duchu. 

Nie bez znaczenia było również zainteresowanie mediów, które obszernie relacjonowały przebieg chłopskiego strajku. Podsycając zainteresowanie mediów i mieszkańców miasta rolnicy oplakatowali ściany zajętej przez siebie kamienicy, z okien powywieszali transparenty z napisami wzywającymi władze do szybszego podjęcia pertraktacji, a z głośników wystawionych w otwartch oknach puszczano audycje wyjaśniające mieszkańcom, o co chodzi w proteście rolników. Temu samemu celowi służyły zresztą kolportowane po Bydgoszczy ulotki i rozwieszane na ścianach plakaty. 

Władze grały na zwłokę 

Władze nie mogły pozwolić sobie na zignorowanie takiego protestu. Musiały podjąć rozmowy, ale przeciągały je w nieskończoność, chcąc w ten sposób zmęczyć protestujących i zniechęcić do dalszego strajku. Mogło im się powieść, ponieważ protest trwał miesiąc, a zbliżały się święta wielkanocne. Domyślając się intencji władz, strajkujący postanowili rozszerzyć protest i 16 kwietnia rozpoczęli kolejny strajk, tym razem w Inowrocławiu. Po zajęciu tamtejszej siedziby ZSL rozpoczęli w niej strajk głodowy. Możliwość eskalacji konfliktu przyspieszyło zawarcie porozumienia. Podpisano je już następnego dnia, a tym samym zakończono trwający ponad miesiąc strajk w siedzibie ZSL przy ul. Dworcowej. 

Podpisanie z rolnikami „porozumienia bydgoskiego” oznaczało nie tylko zakończenie ich strajku, ale również było wyrażeniem zgody na legalizację rolniczej „Solidarności”. Do sądowej rejestracji tego związku doszło ostatecznie 12 maja 1981 roku. Gdyby nie determinacja bydgoskich rolników, z pewnością nie doszłoby do tego tak szybko, a kto wie, czy władze komunistyczne nie zwlekałyby z tym aż do wprowadzenia przez siebie stanu wojennego?

Krzysztof Osiński 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor