Historia 1 wrz 14:45 | Krzysztof Osiński
Stanisław Pałaszewski. Wierny towarzysz generała Hallera

Stanisław Pałaszewski (pierwszy od lewej) i gen. Haller na pokładzie MSS Kościuszko w drodze do Ameryki/materiały Muzeum Wojsk Lądowych

Jeden z najbliższych przyjaciół gen. Józefa Hallera, jego adiutant i towarzysz licznych wypraw, związany był z Bydgoszczą. Redagował tu gazetę, organizował życie polityczne, a w 1939 roku – obronę miasta.

Stanisław Pałaszewski urodził się 15 kwietnia 1890 r. w Dąbiu k. Lubrańca na Kujawach. Z tym regionem związał swoją młodość, ponieważ szkołę ludową ukończył w Witowie, a następnie uczęszczał do gimnazjum w Radziejowie Kujawskim. Szkoły tej jednak nie ukończył, gdyż został wcielony do carskiej armii, skąd zresztą dość szybko uciekł. Początkowo powrócił na Kujawy, ale wkrótce, bo w 1912 r., musiał uciekać dalej. Najpierw udał się do Niemiec, a później do USA, gdzie przebywał już jego brat, który również zbiegł tam przed wcieleniem do carskiej armii.

W Ameryce Pałaszewski zaangażował się w działalność organizacji polonijnych. Po pewnym czasie

Materiały Muzeum Wojsk Lądowych

przeniósł się jednak do Kanady, gdzie również udzielał się w takich organizacjach. Po wybuchu I wojny światowej wstąpił do organizowanych przez państwa ententy ochotniczych wojsk polskich. Ich ośrodek szkoleniowy o nazwie „Tadeusz Kosciuszko Camp” znajdował się w miejscowości Niagara-on-the-Lake w prowincji Ontario. Wielu uczestników tego szkolenia (łącznie 23 tysiące osób) było później członkami Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera.

Służba na całe życie

W czasie I wojny światowej Pałaszewski walczył na terenie Francji. Tam trafił w szeregi Błękitnej Armii, a wraz z nią w 1919 r. przybył do odrodzonej Polski, aby bronić jej granic. Już w kolejnym roku był w szeregach wojsk, które przejmowały od Niemców tereny Pomorza. W tym czasie został adiutantem gen. Hallera. Związał z nim od tej pory swoje życie i wiernie mu służył do samego końca. Był m.in. jednym z założycieli Związku Hallerczyków, a także prezesem Chorągwi Pomorskiej tej organizacji (w latach 1922–1939) przez cały okres jej funkcjonowania.

W celu upowszechniania idei głoszonych przez Związek Hallerczyków zdecydowano o wydawaniu własnego pisma, któremu nadano nazwę „Hallerczyk”. Redaktorem naczelnym został Stanisław Pałaszewski, a siedziba redakcji ulokowana była w mieście nad Brdą, gdzie zamieszkał. Wydawcą było zaś Towarzystwo Akcyjne Drukarnia Narodowa w Bydgoszczy.

Z piórem Grzymały-Siedleckiego

Pierwszy numer gazety kierowanej przez Pałaszewskiego ukazał się formalnie 5 września 1924 roku. Pamiętać jednak musimy, że już od 1923 r. Pałaszewski redagował dodatek „Hallerczyk” do wydawanego również w Bydgoszczy tygodnika o tytule „Gazeta dla Wszystkich”, który był oficjalnym organem Pomorskiej Chorągwi Związku Hallerczyków. Nowe czasopismo było więc naturalnym kontynuatorem wcześniejszej wkładki, tym razem jednak będąc organem całej organizacji, a nie tylko jego pomorskiego oddziału.

Według Pałaszewskiego „Hallerczyk” miał być dwutygodnikiem wydawanym 5. i 20. dnia każdego miesiąca. Planów tych nie udało się jednak zrealizować, bowiem od samego początku redakcja borykała się z poważnymi problemami finansowymi. W efekcie pismo ukazywało się nieregularnie i w całym okresie jego wydawania wydrukowano tylko 27 numerów
(w 1924 r. – 7 numerów, w kolejnym – 17 i w 1926 r. – 3).

Pałaszewski zakładał, że „Hallerczyk” będzie pismem masowym, ponieważ liczył, że odbiorcami będą liczni członkowie Związku Hallerczyków oraz sympatycy tej organizacji. W kolportażu pomagać miała niska cena pisma i dość wysoki poziom edytorski. Atrakcyjności dodawały liczne i ciekawe zdjęcia, które odnaleźć można było na łamach gazety. Przedstawiały one m.in. sceny i ludzi z Powstań Śląskich, prezentacje poszczególnych placówek Związku Hallerczyków, zjazdy tej organizacji, uroczystości poświęcenia jej sztandarów czy portrety gen. Józefa Hallera. Publicystami, poza Pałaszewskim, byli głównie działacze i sympatycy Związku Hallerczyków z całego kraju. Wśród nich odnaleźć można również literata Grzymałę-Siedleckiego czy gen. Władysława Sikorskiego.

Aktywny na wielu polach

Poza działalnością w Związku Hallerczyków Pałaszewski udzielał się także w szeregu innych organizacji społecznych, w tym m.in. był wieloletnim sekretarzem koła bydgoskiego Związku Oficerów Rezerwy, sekretarzem zarządu powiatowego Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, prezesem Komitetu Odnowienia Grobów Poległych i Zmarłych Żołnierzy Polskich. Był również organizatorem licznych uroczystości i manifestacji odbywających się w Bydgoszczy, w tym m.in. prezesem komitetu organizacyjnego uroczystości dla uczczenia święta 3 maja czy organizatorem uroczystości 20. rocznicy powrotu Pomorza do Polski. W 1933 r. wchodził w skład komitetu organizacyjnego obchodów 70. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego.

Pałaszewski przemawia podczas uroczystości przy grobie nieznanego powstańca wielkopolskiego/ materiały Muzeum Wojsk Lądowych

Nie było praktycznie w Bydgoszczy żadnej uroczystości państwowej, w której Pałaszewski nie brałby udziału. Reprezentował, składał kwiaty, przemawiał. Wszędzie było go pełno. Najczęściej w charakterystycznym błękitnym mundurze, stroju organizacyjnym hallerczyków. Organizował wszystkie spotkania bydgoszczan z gen. Hallerem, ale również często towarzyszył mu w licznym wyprawach w kraju i za granicę. Można powiedzieć, że z błękitnym generałem łączyły Pałaszewskiego więzy przyjaźni. Haller był nawet ojcem chrzestnym jego jedynej córki.

Agitował przeciw rządowi

Pałaszewski prowadził również bardzo aktywną działalność polityczną, od samego początku identyfikując się z narodową demokracją. Był m.in. sekretarzem Zarządu Okręgowego Stronnictwa Narodowego w Bydgoszczy. W czasie kampanii wyborczej z 1935 r. był nawet aresztowany za – jak to określała ówczesna prasa – „rozpowszechnianie ulotek przedwyborczych o treści podburzającej”. W rzeczywistości były to ulotki antyrządowe wzywające mieszkańców miasta do bojkotu wyborów parlamentarnych. W 1936 r. został skazany przez sąd starościński na 3 tys. zł grzywny za „przekroczenie programu zjazdu [hallerczyków] i akademii w strzelnicy dnia 10 maja z okazji 15-lecia Chorągwi Pomorskiej i placówki bydgoskiej Związku Hallerczyków”. Naprawdę chodziło o to, że dopuścił do antyrządowych przemówień podczas zjazdu i wygłaszania poglądów wrogich wobec rządzących w kraju.

Pomimo wcześniejszego szczerego przywiązania do narodowej demokracji, pod koniec lat trzydziestych dokonał wolty politycznej i zaczął angażować się w działania Stronnictwa Pracy. Wybór ten był następstwem lojalności wobec gen. Hallera, który oficjalnie zadeklarował poparcie dla tej partii. Pałaszewski był aktywnym działaczem SP, był m.in. sekretarzem jego zarządu powiatowego, a w grudniu 1938 r. bez powodzenia kandydował z listy tego ugrupowania do rady miasta Bydgoszczy.

Uczył wuefu, sprzedawał radia

Pałaszewski znany jest głównie z prowadzonej przez siebie działalności społeczno-politycznej. W celu zdobycia środków do życia zajmował się jednak również innymi rzeczami: był nauczycielem wychowania fizycznego w jednym z gimnazjów, posiadał firmę elektrotechniczną, a pod koniec lat trzydziestych prowadził sklep na ulicy Gdańskiej, w którym handlował radioodbiornikami „Kosmos”, będąc wyłącznym dystrybutorem tego sprzętu w mieście. Przez wiele lat był również redaktorem działu sportowego „Gazety Bydgoskiej”, a później „Kuriera Bydgoskiego”. Zainteresowania sportem zawiodły go również do zarządu pomorskiego okręgu lekkoatletycznego.

W obliczu zbliżającej się nieuchronnie wojny Pałaszewski postanowił działać. Na początku sierpnia 1939 r. był inicjatorem powołania Błękitnego Obywatelskiego Pogotowia Obrony Kraju. W jego skład wchodzili głównie hallerczycy, ale wspomagany był przez wielu mieszkańców miasta, wśród których objawiły się nastroje patriotyczne wywołane zbliżającym się wybuchem wojny i agresywną polityką III Rzeszy wobec Polski.

Organizował ochotniczą straż

Wraz z wybuchem wojny Pałaszewski rzeczywiście zaangażował się w obronę miasta. Już 4 września 1939 r., na placu przed bydgoskim ratuszem miejskim, z jego inicjatywy zwołano zebranie mieszkańców miasta. Pierwotnie zorganizowano je w Kasynie Cywilnym przy ul. Gdańskiej, ale tysiące chętnych do udziału w nim i obrony miasta bydgoszczan zmusiły organizatorów do zmiany pierwotnego miejsca spotkania.

Zgromadzenie było następstwem dywersyjnych wystąpień Niemców, mających miejsce dzień wcześniej w około stu miejscach w mieście. Zdecydowano, że należy im w zorganizowany sposób przeciwdziałać, wspomagając tym samym wojsko polskie. Pomysł przywódcy hallerczyków, aby powołać Straż Obywatelską, przyjęty został z wielkim entuzjazmem. Od razu wybrano jej zarząd, do którego weszli: Pałaszewski, wiceprezydent Bydgoszczy Mieczysław Nawrowski, ks. kanonik Józef Schulz, red. Józef Kołodziejczyk z „Dziennika Bydgoskiego”, Władysław Szymankiewicz, Stanisław Tyborski oraz radni miejscy: red. Konrad Fiedler, Alojzy Malczewski (jednocześnie prezes „Sokoła”), Józef Goździewicz i Marian Miczuga.

Pomimo że przewodniczącym Straży Obywatelskiej został Fiedler, a jego zastępcami ks. Schulz i Nawrowski, to właśnie Pałaszewski odgrywał w tej organizacji kluczową rolę. Był pomysłodawcą, a dzięki swojej niespożytej energii również realizatorem większości działań podejmowanych przez straż. Od razu przystąpiono do drukowania legitymacji dla członków organizacji, rozdawania im biało-czerwonych opasek z pieczęcią magistratu i broni pobranej z koszar 62 pułku piechoty, a następnie wysłania do patrolowania ulic i zwalczania dywersantów. W jej szeregi wciągano zarówno członków Związku Hallerczyków, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, Przysposobienia Wojskowego Kolejarzy, Związku Rezerwistów, jak i harcerzy.

Zarówno Pałaszewski, jak i inni członkowie zarządu Straży Obywatelskiej zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że działania kierowanej przez nich formacji mogą jedynie ograniczyć chaos panujący w mieście, ale w żadnej mierze nie powstrzymają klęski polskiej strony. Przewaga Niemców była zbyt duża. 5 września, wobec wkroczenia wojsk niemieckich do miasta, zarząd SO wydał odezwę do bydgoszczan wzywając w niej do zaniechania walki i czekania na rozwój wydarzeń.

Tragiczny koniec

Pomimo tego że członkowie SO uznani zostali przez Niemców za regularny oddział wojskowy, jej członków nie traktowano jak jeńców wojennych, ale zwykłych bandytów. Takie podejście spowodowało liczne represje, z brutalnym mordowaniem włącznie, zwłaszcza osób wywodzących się z kierowniczych kręgów straży. Pałaszewski był poszukiwany przez gestapo, chcąc uniknąć aresztowania, opuścił Bydgoszcz. Poprzez Inowrocław i Włocławek przedostał się do Warszawy. W stolicy wydał odezwę do wszystkich hallerczyków, wzywając ich do obrony miasta. Sam wstąpił do Robotniczych Batalionów Obrony Warszawy. Kiedy stało się jasne, że miasta nie da się dłużej utrzymać i bliska jest klęska państwa polskiego, postanowił udać się na emigrację. Z dokumentami na obce nazwisko skierował się w kierunku Lwowa, aby później przedostać się poza granice Polski. Celu nie zrealizował, ponieważ w okolicach Lwowa wpadł w ręce ukraińskich nacjonalistów. W nieznanych do końca okolicznościach, a nawet czasie został przez nich zamordowany. Według jednych relacji miało to mieć miejsce w październiku, według innych w połowie listopada 1939 roku.