Smaki i smaczki 11 mar 14:02 | Redaktor
W orkiestrach dętych jest siła

Orkiestra dęta z Dobrcza stała się już rozpoznawalną wizytówką gminy/fot. Anna Kopeć

Przede wszystkim taka siła, że urzekają one swoim brzmieniem i tych najmłodszych, i tych najstarszych. – Gdy maszerujemy na pokazach musztry paradnej, nie ma nikogo, kto nie patrzyłby z zachwytem – mówią członkowie orkiestry dętej działającej przy Domu Kultury w Dobrczu. – Zresztą, my sami tak kochamy nasz zespół, że i dla nas jest on siłą, bez której nie wyobrażamy sobie życia – dodają.

Zespół liczy obecnie 30 członków w wieku od 10 do 65 lat. Wśród nich prawie połowa to członkowie sześciu rodzin: państwa Goszczyńskich, Goryńskich, Konieczka, Durałek i Zwara. Oczywiście koniecznie trzeba wspomnieć o parze, która tu się poznała i pokochała, czyli o Szymonie Górskim i jego ukochanej Angelice. Dwa lata temu urodził się ich syn Marceli. Rodzice marzą oczywiście o tym, by także grał w orkiestrze. Na razie, gdy przychodzi z nimi na próby, wydaje się zasłuchany w brzmienie puzonów, klarnetów, fletów, saksofonów, trąbek, kornetów i sakshornów. Czasami tylko budzi go perkusja, czyli bęben, na którym gra najstarszy członek zespołu, Janusz Fryckowski, pełniący też funkcję prezesa miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Trzeba powiedzieć, że orkiestra dęta z Dobrcza, gdy założy swoje czerwono-czarne mundury ze złotymi epoletami, ufundowane przez gminę, wygląda jak milion dolarów! No i do tego równie wspaniale gra! Ale to już zasługa kapelmistrza Adama Idzińskiego, który 12 lat temu wraz z wójtem gminy Dobrcz Krzysztofem Szalą tworzył ten zespół. Właściwie poza nimi nikt nie wierzył, że to się uda. Bo tak: instrumentów nie było, muzyków nie było, a i tradycji także próżno byłoby szukać. Od czego więc zacząć? Oczywiście od naboru członków. Pierwsze przesłuchania i próby też nie nastrajały zbyt optymistycznie. Poczuciem rytmu i dobrym słuchem wykazywało się ledwie dwóch–trzech spośród dziesięciu pretendentów. Mimo to dwaj marzyciele nie poddawali się. Czas prób więc przedłużono, lekcje muzyki wydłużono i powoli, powoli – zabrzmiało i zagrało! I to jak zagrało! Jak najprawdziwsza orkiestra dęta ze 100-letnimi tradycjami.

Kapelmistrz Adam Idziński/fot. Anna Kopeć

– Może pani sobie wyobrazić – wspomina kapelmistrz – jakie to było dla mnie ogromne poczucie odpowiedzialności. Wszystkie oczy zwrócone w naszą stronę. Większość sceptyków, którzy przekreślili nas już na starcie, bo może uważali, że porwaliśmy się z motyką na słońce. Ale daliśmy radę, w czym ogromna zasługa pierwszego składu orkiestry. Ludzi, którzy też chcieli coś ciekawego zrobić, osiągnąć, stworzyć. Z tamtego składu grają z nami jeszcze tylko Sandra Szneidrowska, Angelika Lelińska i Patrycja Goszczyńska. W większości młodzież szkolna przychodzi do nas na kilka lat, więc rotacja jest duża. Mogę tylko powiedzieć, że nie przychodzą do nas ludzie z jakimkolwiek przygotowaniem muzycznym. Wszyscy są moimi uczniami, których od początku uczę podstaw muzyki i grania na instrumentach. A sama pani wie, ile jest rodzajów instrumentów w orkiestrze dętej. 

Rzeczywiście, licząc jeszcze ich odmiany tenorowe, altowe i barytonowe – ponad 15 rodzajów. Gdy zagrają wespół w zespół, ta harmonia po prostu rzuca na kolana. Nic więc dziwnego, że wszędzie gdzie się pojawią, tam zachwyca ich wyjątkowe brzmienie. W okresie dożynek nie są w stanie sprostać wszystkim zaproszeniom. Z dumą podkreślają, że koncertowali także poza gminą, między innymi na ubiegłorocznym XIV Jarmarku Kujawsko-Pomorskim w Myślęcinku. Zdobyli także I miejsce i Puchar Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego w konkursie orkiestr dętych w roku 2016.

Sukcesy cieszą nie tylko kapelmistrza i władze gminy. Cieszą mieszkańców rejonu, którzy dobrze wiedzą, co znaczą jego piękne wizytówki. Dobrcz to przecież gmina, gdzie królują powidła z Doliny Dolnej Wisły. Rozsławiły one ten rejon, co pozwoliło wielu gospodarstwom na rozwój agroturystyki i sprzedaż rękodzieła czy produktów regionalnych. A teraz do tego dołączyła jeszcze naprawdę wspaniała orkiestra dęta! 

Jej członkowie to mieszkańcy gminy. Ćwiczą w dobrczańskim domu kultury dwa razy w tygodniu po trzy godziny. Wszyscy – poza kapelmistrzem – w ramach swojego wolnego czasu. Bezinteresownie! Są dumni ze swojego regionu słynącego powidłami. Są dumni z tego, że nagrali płytę z pięknymi melodiami, których w repertuarze mają już koło setki. Są dumni także z tego, że chłopak z ich orkiestry, Michał Brykalski, skończył szkołę muzyczną II stopnia i gra obecnie w Orkiestrze Reprezentacyjnej Marynarki Wojennej w Gdyni. – To także zasługa kapelmistrza – mówią – bo jest wymagający i szlifuje nasze umiejętności.

Adam Idziński zaś odpowiada: – Staram się być dla członków zespołu jak ojciec. Wychowaliśmy z żoną czworo dzieci, każde skończyło studia – to mam doświadczenie. Cieszę się, że mój kolejny wychowanek, jeszcze u nas grający, Abdul Pietrzyk, także poszedł do szkoły muzycznej, ucząc się równolegle w bydgoskim ekonomiku. Ja do tego wiele lat grałem w Orkiestrze Reprezentacyjnej Pomorskiego Okręgu Wojskowego, z którą nawet wystąpiłem w Londynie przed angielską królową – te doświadczenia tu się przydają. Dodatkową moją satysfakcją jest to, że dzieci z wielu wsi mają możliwość rozwijania swoich talentów, mogą alternatywnie spędzić czas wolny. A gmina ma naprawdę piękną, reprezentacyjną wizytówkę. 

Pytam członków orkiestry z Dobrcza, co chcieliby powiedzieć naszym Czytelnikom. Oczywiście zapraszają na swoje koncerty, przede wszystkim na Święto Śliwki, gdzie przeważnie grają. Czytelnikom „Tygodnika” zdradzają też przepis na smaczną zupę z powideł z lanymi kluseczkami. Powidła muszą być oczywiście z Dobrcza. Zwracają się też do animatorów kultury, by zakładali orkiestry dęte, bo to cudowne zespoły, które czynią świat piękniejszym.  

Krystyna Lewicka-Ritter

 


Zupa z powideł wg Karoliny Konieczki:

Słoiczek powideł z Dobrcza, poj. 0,3 l; 5 „słoiczków” wody; 1 łyżeczka cynamonu; 5–6 goździków, ok. 1/3 szklanki cukru. Wszystko gotować ok. 15–20 minut. Doprawić śmietaną słodką lub kwaśną, wedle uznania. Do tego lane kluseczki ugotowane wcześniej w lekko osolonej wodzie.


 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor