Niedziela - Tygodnik Bydgoski 3 mar 14:15 | Redaktor
Panie, abym przejrzał [MAKSYMILIAN POWĘSKI]

Czytelnicy tej rubryki być może pamiętają, że lubię czasem sięgać do dawnego cyklu czytań mszalnych, w których ewangelie i lekcje rozłożone były na jeden rok a nie na trzy. Powodów dla których warto to czynić jest wiele. Jeden z nich jest taki, że do tego układu perykop, przez dwa tysiąclecia powstała ogromna biblioteka różnorakich, często bezcennych, komentarzy, z których zresztą nieraz w naszych rozważaniach czerpaliśmy inspirację.

W tę niedzielę akurat czytania dawne i nowe w fantastyczny sposób się do siebie dopasowują i wzajemnie uzupełniają. W nowym lekcjonarzu mamy bowiem ewangelię wg św. Łukasza z rozdziału 6., wiersz 39 i następne. Zaczyna się ona charakterystycznym zdaniem o ślepych przewodnikach ślepych. Nasz Pan zadaje retoryczne pytanie: "czyż obaj nie wpadną w dół?". W mateuszowej wersji (15,14 nn) ta sama przestroga brzmi jeszcze bardziej stanowczo. "Wszelki szczep, którego nie szczepił Ojciec mój niebieski, wykorzeniony będzie. Zaniechajcie ich, boć ślepi są i przewodnicy ślepych". Tu Piotr poprosił o wyjaśnienie. Zbawiciel wyłożył to następująco. "To i wy jeszcze nie macie zrozumienia? Nie rozumiecie, że wszystko, co do ust wchodzi, idzie do żołądka i wydala się na zewnątrz. Ale to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to plami człowieka: z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, nieczystości, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. To jest, co plami człowieka".

Wszystko to co Pan Jezus tu wymienia, to niestety plagi również naszego życia tak prywatnego, jak i społecznego. Jest to wielka ślepota człowieka współczesnego i tak dziś, jak wtedy, pojawia się wielu ślepych przewodników. Gdzie szukać ratunku przed nimi? Z pomocą przychodzi nam ta dawniejsza ewangelia dzisiejszej niedzieli. "I stało się, gdy się przybliżał do Jerycha, że ślepiec pewien siedział przy drodze żebrząc. A usłyszawszy rzeszę przechodzącą, zapytał, co by to było. I powiedziano mu, że Jezus Nazareński przechodzi mimo. I zawołał mówiąc: «Jezusie, Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną». A ci, którzy szli na przedzie, upominali go, aby milczał. On jednak bardziej jeszcze wołał: «Synu Dawidów, zmiłuj się nade mną». A Jezus zatrzymując się, rozkazał przywieść go do siebie. I gdy się przybliżył zapytał Go mówiąc: «Co chcesz, abym Ci uczynił?» A on rzekł: «Panie, abym przejrzał». I rzekł mu Jezus: «Przejrzyj, wiara twoja uzdrowiła cię». I natychmiast przejrzał, i szedł za Nim, wielbiąc Boga".

Nie ma ratunku przed plagami współczesności, przed ślepotą, innego niż wiara. To ona przywraca duchowy "wzrok". Zwraca na to uwagę także biskup bydgoski w liście na wielki post, dziś czytanym w bydgoskich kościołach. Przypomina, że dramatyczne wydarzenia społeczne niestety, zamiast studzić emocje, łagodzić doraźne spory polityczne, wzmagają narastające podziały naszego społeczeństwa i – mimo różnego rodzaju deklaracji – zdają się potęgować wzajemną niechęć dochodzącą do głosu w tak zwanej «mowie nienawiści». Trudno nie zauważyć, że próby podejmowane dla jej zwalczania często jeszcze bardziej ją potęgują".

I przestrzega przed próbami naprawy tego stanu rzeczy poza albo wbrew tej tradycji, którą niesie chrześcijaństwo. "Dzisiaj przychodzi nam zderzyć się ze światopoglądem ateistycznym, zsekularyzowanym, który odrzuca Boga i chce zniszczyć Kościół. Tymczasem ateizm to sprawa czysto zachodnia. Jest on bowiem fenomenem postchrześcijańskim, powstałym przeciwko chrześcijaństwu i w pewnym sensie bez niego nieistniejącym. To chrześcijaństwo bowiem przyniosło wolność, konkretną wizję człowieka, w ramach której człowiek może zanegować Tego, który go stworzył. Ten typ myślenia nie przynosi jednak błogosławionych owoców. Próby stworzenia nowego człowieka ostatecznie zrodziły przecież totalitaryzmy, zaowocowały niebywałym ludobójstwem. Przykłady można by mnożyć". List biskupa Tyrawy przeczytać można w całości tutaj

Maksymilian Powęski

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor