Opinie 29 sie 21:36 | Redaktor
Pedofilia. Mariusz Zielke uderzył w stół. Nożyce milczą [OPINIA]

fot. Facebook/profil Mariusza Zielkego

Wikłamy się w niemówienie prawdy, uznając, że rzekomy dobry cel uświęca zły środek. Skrywamy przed opinią publiczną szkody, jakich dokonują liderzy tzw. „środowiska” i dalej trwamy w tym układzie – pisze o pedofilii Katarzyna Chrzan.

O traumie pedofilii dowiedzieliśmy się ostatnio od pisarza i docenianego nagrodami przez świat medialny dziennikarza Mariusza Zielke, a wszystkie informacje według możliwości publikuje na stronach: https://wispo.pl/www.facebook.com/mariusz.zielke.

Teraz, gdy tajemnica przestała być tajemnicą, wobec cierpienia pokrzywdzonych stajemy wszyscy. Dokładnie wszyscy w tym kraju, którzy dowiedzieliśmy się i zajmujemy stanowisko, bo wobec cierpienia nie można go nie zająć. Pamiętajmy, że brak reakcji też jest reakcją i to bardzo niekiedy niechlubną.

Przyjrzyjmy się na początek zjawiskom towarzyszącym odkrywaniu przed opinią publiczną tej dramatycznej sprawy przez Mariusza Zielkego. Ten proces po kolei obnaża zachowania ludzkie i każe zadawać bardzo ważne pytania. Oczywiście nie dla samej demagogii, ale dla znalezienia konkretnych odpowiedzi, z intencją zatrzymania dramatu pedofilii pośród jakichkolwiek środowisk w tym kraju.

Zainteresowanie społeczne a medialne

Głośno wypowiedziane zarzuty znanego pisarza wobec jeszcze bardziej znanego muzyka, niegdysiejszego prezesa bądź co bądź Polskiego (sic!) Stowarzyszenia Jazzowego, są na profilu facebookowym pana Zielkego, na portalu Salon 24, gdzie on sam je opisuje. Czasem ktoś zaprosi go do udzielenie wywiadu i tyle. Kuriozum jak na wagę tematu, prawda?

Bywały też medialne animozje w temacie, niektórzy dziennikarze krytykowali Zielkego, co szybko wychwycili czytelnicy. Wielu postronnych ludzi komentuje bardzo wnikliwe, analitycznie postawy mediów i osób publicznych, wobec których oczekuje się reakcji, ale jej nie ma. Jest w ludziach siła empatii dla ofiar pedofilii i próba zrozumienia, jak mogło w ogóle do tego wszystkiego dojść.

Niektórzy czytelnicy bacznie śledzący sprawę na facebookowym profilu Mariusza Zielkego, zauważyli, że jeśli chodzi o pedofilię, której dopuścili się kapłani, od razu podnosi się medialne szaleństwo, natomiast w przypadku show biznesu wszystko ma zupełnie inne tempo. Ludzie ponad podziałami pytają więc: Dlaczego tak jest w naszym kraju? A tymczasem każdy dramat pedofilii jest w każdym przypadku okrucieństwem, choć trzeba jasno powiedzieć, że dokonany taki czyn przez kapłana niesie jeszcze cały szereg  dodatkowych konsekwencji, także  społecznych, gdyż jest jednocześnie przecież swoistym gwałtem duchowym.

Jak możliwe jest milczenie o pedofilii?

Paulina Młynarska publicznie opowiedziała o okolicznościach nagrywania sceny rozbieranej z jej udziałem w filmie Andrzeja Wajdy. Była wtedy niepełnoletnia, a dokładnie wszyscy, z widzami włącznie, zachowali się wobec erotycznej sceny z nagą dziewczynką jak… oczadziali. Przypomnijmy też przy okazji analogiczną sytuację chociażby z filmu „Sara” Macieja Ślesickiego, w którym widzimy nagą Agnieszkę Włodarczyk, mająca wtedy zaledwie 16 lat!

Czy naprawdę aż tak daleko zakorzenione jest w naszej mentalności przyzwolenie na tego typu zachowania i de facto na promowanie ich chociażby poprzez filmy, że patrzymy na coś takiego bez niepokoju i bez reakcji?

Mówi się często o tzw. podwójnych standardach. Ha! Ileż mamy pięknych terminów na zjawiska. Im bardziej wysublimowane słowo, tym mniej się przejmujemy zjawiskiem, bo przecież niby „tak już jest”, hę? Ach te… standardy…

Na przykład zjawisko „celebrytyzmu” – taki sobie wymyślmy inteligentny termin. A „co” to jest celebryta?

Dlaczego nie pytam „kto”, ale uprzedmiatawiam już w samym pytaniu zjawisko? Bo „celebryta” to nie jest realny człowiek, ale obiekt. Produkt. Niestety, ale trzeba to w końcu jasno nazwać. I od razu dodam, że ten obiekt jest „celebrytą" nie z powodu zasług, ale z powodu ustanowienia go/jej w roli bożka. Przy okazji dodajmy, że na takim bożku się sporo zarabia, zwłaszcza jeśli wykaże się jakimiś talentami, a zazwyczaj talenty są w tym ważne, bo więcej się wtedy zarobi oczywiście. Kto tu jest używany i przez kogo? Gdzie są granice używania człowieka? No i co na to… standardy?

Oto cała natura idolatrii, a samo słowo „celebryta” bardzo celnie oddaje jej sens, tylko czy  widzimy, jak niekiedy łatwo można wejść w logikę celebrowania takich obiektów? I gdzie jest granica między podziwianiem piękna a uwielbianiem bożka? Uprzedmiotowienia człowieka?

Mechanizmy sekty

Nie chodzi tylko o gwiazdy show biznesu, tak samo „celebruje” się często polityków, lekarzy, prawników, dziennikarzy, ale tez różne ideologie albo święte zasady w korporacjach etc... Tak powstają tzw. „środowiska”, które miewają niekiedy specyficzne mechanizmy działania. Bywa, że zatraca się w tych mechanizmach swój własny, zdrowy osąd. Taki mechanizm jest typowy jednak dla… sekty.

Skąd takie podejrzenie? Zobaczmy: różnica między sektą a wspólnotą czy grupą osób jest zasadnicza. Sekta jest oddzieleniem, z łac. „seco”, „secare” oznacza „odcinać”, „odrąbywać”, „odcinać się od czegoś”.  Środowisko artystyczne, polityczne, zawodowe, pasjonackie, wyznaniowe etc. może nabierać znamion sekty, gdy stoi w oddzieleniu od innych ludzi i gdy daje złudne myślenie członkom środowiska, że są jakimiś wybrańcami, że mają jakąś szczególną szansę życiową, której większa część społeczeństwa jest pozbawiona.

Taki mechanizm może się zdarzyć wszędzie, niestety w strukturach każdego Kościoła też. Tylko że gdy w takich hermetycznych bądź co bądź grupach zaczyna się źle dziać, i my to widzimy, milczymy wobec tego zła. Tak powstaje w nas myślenie sekciarskie. Z jakiś niewolniczych powodów wikłamy się w niemówienie prawdy, uznając, że rzekomy dobry cel uświęca zły środek, nie widząc kompletnie, że dobry cel może uświęcić środek, ale tylko moralnie obojętny, a nigdy zły.

Przykład:

Pewna znana osoba czasem opowiada mi o swej dawnej pracy w ogromnej… nazwijmy to „medialnej stajni”. Znamy się dobrze i nasze rozmowy są szczere. Po usłyszeniu historii wielu wydarzeń z dawnego życia zawodowego tej osoby, pytania moje co i rusz padały: „Dlaczego nie odmówiłeś?”, „Dlaczego nie zatrzymałeś tego”, „Dlaczego nie odszedłeś?”. – Odpowiedź od tego wyjątkowo inteligentnego i w dodatku mądrego (odróżniamy to!) człowieka była jasna i prosta: „Bo to była sekta, a ja się bałem, że ściągnę na siebie gniew, potępienie i że zostanę wyrzucony. Uwalnianie się z tej medialnej sekty zajęło mi trochę czasu, ale udało mi się i w końcu zwolniłem się sam”.

To znamienny przykład mechanizmów. Pytanie: Czy właśnie na analogicznych nie są zbudowane tzw. zmowy milczenia?

Do jakiego więc stopnia my – ludzie podatni jesteśmy na uwikłanie w mechanizmy działania sekty? Czy mamy w sobie wrażliwość na widzenie tych mechanizmów? I co nas wszystkim przed tym może realnie ustrzec, skoro nawet wysokie IQ nie wystarcza?

Dobre i piękne

Jest w całej tej sprawie kolejna szczególna rzecz. Oto przestrzeń facebookowego profilu Mariusza Zielkego stała się miejscem spotkania ludzi o różnych przekonaniach, których jednak połączyło jedno: troska o ofiary pedofilii, troska o wyjaśnienie sprawy, a także szukania pomysłów na to, aby się nie powtarzały takie tragedie.

Gdy bacznie przyjrzymy się wszystkim komentarzom, zauważymy, jak komentujący nawzajem pilnują się w trzymaniu dobrych – nieagitacyjnych – norm dialogu. Przypomnijmy: celem każdego dialogu nie jest wspólne stanowisko za wszelka cenę, ale wspólne odnalezienie prawdy.

Apolityczność i aideologiczność narracji wyłania się jako ważny aspekt rozmów wokół tej sprawy. Taki styl wydaje się wywołał swoją szczerą postawą sam Mariusz Zielke, odkrywający przed nami temat pedofilii w show biznesie.

Mur obalony

To dobrze, że potrafimy rozmawiać, że staramy się nie agitować w żadną stronę. To dobrze, że oburzamy się na tragedię ludzi, i że w naszych reakcjach nie ma przedawnienia (sic!). To dobrze, że przesyłamy w sieci informację jedni drugim, że zrzucamy się na film o tej sprawie. To dobrze, że widzimy dramat zmowy milczenia, i że staramy się odkrywać mechanizmy jej działania. To dobrze, że nie ma u nas przyzwolenia na stawianie jednych ludzi ponad innymi.

To bardzo niedobrze, że pedofilia i milczenie o niej jest faktem tego świata i że jest jak współczesny rodzaj niewolnictwa. Z każdej jednak niewoli wyzwala nas zawsze… prawda. Z naszej mentalnej niewoli społecznych mechanizmów myślowych też. I rzeczywiście nas wyzwala. Nas wszystkich, to znaczy każdego.

W najnowszym artykule Mariusz Zielke napisał:

„Kochani, mur obalony. Tego już się nie da zatrzymać. […] Największa afera pedofilska w Polsce może wkrótce uderzyć z siłą wodospadu w elity polityczne, biznesowe i artystyczne. Badam wszystkie wątki dotyczące krycia sprawcy i jego układów, ujawnię je w reportażu i filmie”.

Katarzyna Chrzan

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor