Opinie 27 cze 13:29 | Redaktor
Stefan Pastuszewski: Prezydent Bruski idzie drogą burzycieli i dewastatorów

Pomnik Walki i Męczeństwa ma zostać przesunięty w ramach rozpoczętej rewitalizacji Starego Rynku/fot. Anna Kopeć

Tłumacząc, że pomnik niepotrzebnie zajmuje przestrzeń płyty rynkowej, zamierza Pan przesunąć go w kąt (…) Czy prawda historyczna ma zostać zagłuszona przez łomot kufli? - pyta radny Stefan Pastuszewski w liście otwartym do prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego. Cały list publikujemy poniżej.

Szanowny Panie Prezydencie,

Mimo całej sympatii do Pana jako do człowieka nie mogę zaakceptować Pańskich poczynań jako prezydenta miasta. Idzie Pan wytyczoną przez Pańskich poprzedników łącznie z burzycielem zachodniej pierzei Starego Rynku, drogą dewastacji subtelnych właściwości miasta Bydgoszczy, drogą rozmywania jego tożsamości.

To Pańska bierność zniszczyła zabytkowy, typowy dla przemysłowych dziejów Bydgoszczy młyn przy ul. Elbląskiej 1. Brak wizji przestrzennej, tudzież wygodne poddanie się mechanizmom biurokratyczno – prawnym, spowodowały „zakorkowanie” subtelnej tkanki Starego Miasta molochem K3 przy ul. Magdzińskiego. Tożsame mechanizmy automatyzacji ważnych dla miasta decyzji, czyli innymi słowy brak gospodarskiej troski i odpowiedzialności, a dominacja czynności urzędniczo-prawnych, przynoszą stratę już ponad 200 000 zł, wynikłą z budowy wieżowca Nordic Astrum przy ul. Babia Wieś. Jest to dotychczasowy koszt komunikacji zastępczej, ale gdyby wyliczyć dodatkowe koszty…

Kwestia etyki, nie estetyki

Teraz obarcza Pana odpowiedzialność za przerwanie bardzo bolesnej, ale tworzącej bydgoską tożsamość, linii martyrologii. To Pan jako wielkorządca i samowładca, gdyż takie jest dziś pokraczne prawo samorządowe, odbierające wspólnocie lokalnej wpływ na decyzje jej dotyczące, zamierza dopuścić do profanacji miejsca wyjątkowego dla bydgoszczan, a mianowicie tego, w które wsiąkła krew ich przodków. Pomnik Walk i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej, ulokowany dokładnie w tym wyjątkowym miejscu (badania archeologa Roberta Grochowskiego), swoją obecnością chroni to miejsce przed zadeptaniem, a swoją dramatyczną wymową przypomina i przestrzega.

Pan, tłumacząc to tym, że niepotrzebnie zajmuje on przestrzeń płyty rynkowej, zamierza monument przesunąć w kąt. Czyżby pamięć budująca tożsamość miasta niepotrzebnie tkwiła w naszej świadomości? Czyżby nie istniała śmierć, nieodłączny towarzysz życia?

Używany przez Pana, bardzo pragmatyczny – choć w istocie i na szczęście pragmatyzm nie jest jedyną motywacją Pańskich, cennych skądinąd innych dzieł – w każdym razie Pański argument, że przez przesunięcie pomnika zwiększy się przestrzeń dla współczesnych, jest bardzo słaby w zestawieniu z wartościami wyższymi. Zepchnięcie na margines przestrzeni publicznej, śladów naszych przodków, którzy oddali najwyższą ofiarę, gdyż ofiarę życia za wolną Polskę i za wolną Bydgoszcz jest czynem amoralnym. Czy mamy prawo aż tak brutalnie i na ślepo, bez szacunku dla drugiego, niemogącego już upomnieć się o swoje prawa człowieka, rozpychać się łokciami w historii?
Powtarzany w Pańskich enuncjacjach argument, że proponowana lokalizacja pomnika na fundamentach zburzonego Muzeum Miejskiego jest kompromisem między namacalnym świadectwem historii, a oczekiwaniami pseudoestetów i konsumentów piwa, nie wytrzymuje krytyki. Czy prawda historyczna ma zostać zagłuszona przez łomot kufli?

Pseudoestetom mającym jednostronne spojrzenie na przestrzeń publiczną miasta przypominam, że funkcje tego typu monumentu są przede wszystkim pozaestetyczne, a w istocie etyczne. Ma on przywoływać myśli i uczucia związane ze śmiercią zadaną przez człowieka człowiekowi, a więc spełnia funkcję ciernia wbitego w nasze czoła, zbyt gładkie obecnie, wypolerowane przez tzw. poprawność polityczną i raj konsumpcyjny. Tę metaforykę ciernia wychwyciły bydgoskie media i właśnie ją, jako argument za pozostawieniem pomnika na dotychczasowym, czyli właściwym miejscu, eksponują. Ruiny w centrum Hiroszimy i Berlina nie są estetyczne, ale mają wielką wagę moralną.

Szczególne miejsce pamięci

Głoszony przez Pana pogląd, że przesuniecie pomnika zostało skonsultowane, nie jest do końca prawdziwy. Konsultacje to nie plebiscyt, gdyż decyzje konsultuje się przede wszystkim z osobami do tego przygotowanymi. Przecież wiele osób kompetentnych, w tym historyków, powiedziało koncepcji przesunięciu pomnika stanowcze nie. Kilka tych wypowiedzi załączam. Funkcjonariusz publiczny, a przede wszystkim gospodarz miasta, nie powinien podejmować decyzji wbrew silnej opozycji, kiedy rzecz nie dotyczy spraw wspólnego bezpieczeństwa, bo tylko wtedy nie ma dyskusji. A komu pomnik zagraża? Niemcom, którym przypomina szaleństwo ich przodków? Ale nawet oni, a raczej ich światlejsi przedstawiciele, chylili czoła przed pomnikiem. Sam swego czasu zaprowadziłem tam delegację z Wilhelmshaven z wieńcami, a potem niemieccy prawnicy z własnej inicjatywy zorganizowali przed pomnikiem uroczystość ekspiacyjną.

Jako jednowładca, mądrze korzystający z uregulowań prawnych degradujących samorządność w jej wewnętrznym funkcjonowaniu i prowadzący odpowiednią w tym zakresie politykę personalną, skutecznie spacyfikował Pan demokratyczny tryb podejmowania decyzji publicznych w Bydgoszczy. W związku z tym ponosi Pan pełną osobistą odpowiedzialność za te decyzje.

Takąż więc odpowiedzialność poniesie Pan również za decyzję zbezczeszczenia miejsca pamięci narodowej. Proszę również pamiętać, że decyzje tę Pan podjął i zrealizował w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Że o tym miejscu na Starym Rynku mówił św. Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Bydgoszczy w 1999 roku. Że pod tym pomnikiem bydgoszczanie palili znicze po śmierci Papieża w 2005 roku.

Rozwiązanie alternatywne

Na zakończenie podkreślam, że jedynym sensownym rozwiązaniem łączącym nasz wspólny obowiązek pamięci narodowej z oczekiwaniami pseudoestetów i konsumentów piwa, dla których Stary Rynek jest za mały, może być obniżenie pomnika poprzez likwidację kamiennej platformy, na której on dotychczas stoi, a więc w rezultacie ustawienie monumentu wprost na bruku. Gdy nadejdzie czas odbudowy zachodniej pierzei, czego Pan na szczęście nie wyklucza, to pomnik znajdzie odpowiednie tło. Przedstawiać będzie bydgoszczanina na bydgoskim bruku przed ścianą bydgoskiego kościoła…

P.S. Aby uzmysłowić grożące nam trwałe dzieło barbarzyńskiego zniszczenia wartości tworzących tożsamość miasta, przesyłam Panu chronologiczny ciąg fotografii. Jeśli nie dojdzie do opamiętania się w tej sprawie, to jakąż fotografię umieści Pan na końcu tego cyklu? Kim będzie Pan wobec Tych z pierwszej fotografii, ale także Tych z fotografii następnych?

Cykl fotografii tożsamości Bydgoszczy
1. Egzekucja w 1939 roku
2. Płyta pamiątkowa w miejscu egzekucji
3. Montaż pomnika Walk i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej
4. Trwałe miejsce pamięci
5. ?

Z wyrazami szacunku,
Stefan Pastuszewski

   

Śródtytuły pochodzą od redakcji. 

Opinię historyka Marka Szymaniaka nt. przesunięcia pomnika czytaj tutaj

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor