Religia 13 sty 09:04 | Marta Kocoń
Dostali gwiazdkę od księdza proboszcza

Winieta gazety wyglądała tak do 1931 roku. Dziś nawiązuje do niej „Miesięcznik Kościelny” parafii pw. Świętej Trójcy

– „Tygodnik Kościelny” ma być gwiazdką, którą obdarzam moich parafian w dzień Bożego Narodzenia – pisał w 1929 roku proboszcz parafii Św. Trójcy w Bydgoszczy. 25 grudnia tego roku ukazał się wstępny numer gazety, która – ze zmiennym szczęściem – ukazywała się aż do wybuchu II wojny światowej.

Gazeta parafialna była wtedy „nowoczesnym środkiem duszpasterskim” – zaznaczał proboszcz ks. Mieczysław Skonieczny w artykule wstępnym. Środek ten, w parafii liczącej 28 tysięcy wiernych i tylko czterech księży, miał zacieśniać więzy między parafianami a duszpasterzami. „Chociaż my duszpasterze nie możemy osobiście wszystkich prowadzić do Boga, pragniemy przynajmniej mówić regularnie do Was wszystkich” – wyjaśniał ks. Skonieczny. Gazeta była jednak przede wszystkim jego „dzieckiem” i to głównie on zabierał głos na jej łamach.

Reklama nadzwyczaj skuteczna

Do wiernych „Tygodnik” trafiał za pośrednictwem roznosicieli, którzy należne za egzemplarz 10 groszy zbierali do puszek. Dla porównania – kilogramowy bochenek chleba można było wówczas kupić za 30 groszy, a przeciętna tygodniowa pensja robotnika wynosiła – według Rocznika Statystycznego z roku 1935 – ok. 24 złote.

„Tygodnik” ukazywał się w każdą niedzielę nakładem kancelarii parafialnej, a utrzymywał się nie tylko z opłat, ale i reklam. Na ostatniej stronie 4-stronicowej gazety – a przy wyjątkowych okazjach 6-stronicowej – ogłaszał się np. BeDeTe (Bydgoski Dom Towarowy, ul. Gdańska 10–12 – reklamujący się jako „magazyn dla wszystkich”), Kino Odrodzenie (niegdyś przy ul. Miedza 2, wyświetlające m.in. filmy religijne), a nawet loteria (z hasłem: „Tego spotyka szczęście, kto się o nie stara!”). Przede wszystkim jednak reklamowali się lokalni przedsiębiorcy – fryzjerzy, sprzedawcy, salony piękności itd. „Warto umieszczać inseraty w Tygodniku Kościelnym”, doświadczenia uczą bowiem, że jest to reklama nadzwyczaj skuteczna” (I, 7) – zachęcał ks. Skonieczny.

Druk proboszcz zlecił Drukarni dla Handlu i Przemysłu przy ul. Warmińskiego 6, a od 1 marca 1931 roku – Drukarni Polskiej Sp. Akc. przy ul. Marszałka Focha 39. Odtąd „Tygodnik” ukazywał się ze zmienioną winietą.

Ogłoszeń nikt nie spamięta

Numer zwyczajowo otwierała ewangelia z niedzieli danego tygodnia i rozważania ks. proboszcza dotyczące czytania lub święta przypadającego w danym tygodniu. Dalszy ciąg to przede wszystkim informacje z życia parafii: sprawozdania, kalendarzyk zebrań, porządek nabożeństw w kościele Św. Trójcy i na Czyżkówku – wszystko to pojawiało się w gazecie, bo „Ogłoszeń w kościele jak wiadomo albo się nie usłyszy, albo też nie zdoła spamiętać” – pisał ks. proboszcz. Obowiązkowo pojawił się także wykaz chrztów i zgonów. Nie brakowało także przedruków pism hierarchów duchownych, co ciekawszych informacji z życia Kościoła na świecie, komentarzy do wydarzeń bieżących, rocznic itd.

Dnia 20 stycznia obchodzi nasze miasto 10. rocznicę oswobodzenia z twardego jarzma niewoli niemieckiej. Jest to dzień triumfu i radości. W dniu tym wkroczyły do grodu naszego na podstawie traktatu wersalskiego zwycięskie hufce wojsk polskich witane entuzjastycznie, a władze polskie objęły rządy nad grodem naszym. Radujmy się i weselmy się w tym dniu, przede wszystkiem zaś składajmy Bogu najwyższemu korne dzięki za łaskę odzyskania wolności” (I, 3) – pisał na przykład w przededniu rocznicy powrotu Bydgoszczy do Macierzy.

Według opinii samego proboszcza, „Tygodnik” został ciepło przyjęty – niektórzy mieli nawet domagać się rozszerzenia go o „powiastki, opisy itd” i treści typowe dla gazety codziennej. Przypadki takich „domagań” mogły być jednak jednostkowe, zwłaszcza w obliczu późniejszych kłopotów finansowych pisma (w lutym 1931 druk zawieszono, by wznowić go, z inną winietą i w innej drukarni, kilka tygodni później). Dla ks. Skoniecznego „Tygodnik” miał być przede wszystkim środkiem oddziaływania na parafię – zarówno pod względem administracyjno-gospodarczym, jak i duszpasterskim, stąd od innych ambicji się na łamach pisma odżegnywał.

Bez obrazków kolędy nie będzie

Świadectwem zaangażowania na tym pierwszym polu jest chociażby artykuł o rezygnacji z kolędy, do czego doszło – jak tłumaczył ks. Skonieczny – zarówno ze względu na ubóstwo parafian, którzy, wstydząc się, że nie mogą nic ofiarować duszpasterzowi, niesłusznie obawiają się go przyjąć, ale i z powodu problemów finansowych parafii, której nie stać na druk okolicznościowych obrazków. „Wobec tego odkładamy kolędę do czasu, w którym łatwiej będzie i parafianom, i duszpasterzom obowiązku tego dopełnić” (I, 4).

O sytuacji finansowej równie otwarcie mówił też w artykule „Moje kłopoty”: „Stoimy przed naszą wielką misją parafialną i wszyscy się nań cieszymy. Urządzenie jej jednakże sprawi mi dużo zachodów, a przede wszystkim mnóstwo kłopotów finansowych” – wyjaśniał, a następnie wymieniał: druk ulotek i odzew informujących wzywających do uczestnictwa w misjach, koszty utrzymania misjonarzy i spowiedników, zwyczajowy datek na instytucję, z którą związany jest ksiądz głoszący misję... „Wiem, że złośliwi ludzie, którzy wszystkie kroki swego duszpasterza na opak tłumaczą, temi mojemi kłopotami po fryzjersku się zgorszą” – przewidywał ks. Skonieczny – „Pocieszam się tylko tem, że parafianie moi mnie zrozumieją i że znajdzie się dosyć takich, którzy wedle sił i możności przyjdą mi z pomocą w moich kłopotach misyjnych” (I, 6).

Zapał misyjny mężczyzn

Same misje parafialne – głoszone od 16 do 20 marca 1930 r. przez oo. jezuitów Marcina Dominika i o. Stanisława Mrozka – są świadectwem troski duszpasterskiej proboszcza Św. Trójcy. Przygotowywał do nich i zapowiadał je już od wstępnego numeru tygodnika. „Pan Jezus żąda tylko tego jednego tygodnia misyjnego nie dla Siebie, ale dla Twojej duszy” – pisał na początku misji. Apelował też do pracodawców, by udzielili pracownikom nieco czasu na uczestnictwo w naukach, perswadował, by do przyjścia na misje zachęcać innych. „Choćbyśmy każdego z osobna zapraszali i namawiali do udziału w misji, nie zyskalibyśmy wszystkich. Niejednych trzeba przecież dopiero bliżej poznać i ośmielić, nim swoje serca otworzą na łaskę Bożą, a cóż dopiero mówić o tych nieszczęśliwych, dla których mowa kapłana mniej znaczy, niż słowo złego przyjaciela i doradcy” - ubolewał. „Zastąpić macie kapłana tam, gdzie on sam działać nie może” – pisał do „pomocników misyjnych” (I, 8).

Donosił o powodzeniu misji: „z radością możemy stwierdzić, że mężczyźni przewyższyli nawet niewiasty w zapale misyjnym” – w wieczornych naukach wzięło ich bowiem udział aż sześć tys.

Niektóre sposoby okazywania troski duszpasterskiej – również komunikowane przy okazji misji dziś wydają się jednak szokujące, jak np. zalecenie, by listownie „podać do kancelarii tych parafian, którzy nie uczęszczają na niedzielne nabożeństwa” czy „którzy nie byli u wielkanocnej spowiedzi świętej”.

Miasto o charakterze katolickim

Z misją roku 1930 wiąże się także fundacja pomnika Najświętszego Serca Jezusowego przy placu Poznańskim – poświęcenie kamienia węgielnego odbyło się 30 marca 1930 roku. Pomnik miał być wotum wdzięczności za „wyjście z domu niewoli” i za przyłączenie Bydgoszczy do Polski – ks. Skonieczny przypominał, że za czasów pruskich katolicy nie mogli mieć w przestrzeni miejskiej swoich znaków – „miasto nasze, przyciśnięte ręką pruskiego zaborcy, nie mogło na placach publicznych pomnika religijnego wystawić. Obecnie, kiedy obchodzimy dziesięciolecie oswobodzenia miasta Bydgoszczy, jest czas najwyższy pomyśleć o tem, aby nadać miastu naszemu także i na zewnątrz charakter katolicki”.

Dla dzisiejszego czytelnika „Tygodnik Kościelny” jest lekturą nieco egzotyczną. To nie tylko świadectwo swoich czasów jako takich, ale przede wszystkim pewnego stylu duszpasterskiego i „dokumentacja” działań bardzo silnej osobowości. Po ponad 80 latach pisane żywym stylem teksty czyta się z wielkim zainteresowaniem – a niekiedy niedowierzaniem. Zasługują na znacznie obszerniejsze omówienie.

„Ależ to piękna kronika życia parafialnego. Pozostanie po wsze czasy dokumentem historycznym, świadczącym o żywym tętnie parafii Św. Trójcy, a dla nas wszystkich będzie miłą i drogą pamiątką” (I,17) – pisał o swoim tygodniku ks. Skonieczny. Bez wątpienia miał rację.

 

Dziś zamiast  „Tygodnika” - „ Miesięcznik Kościelny”

Spadkobiercą i kontynuatorem „Tygodnika Kościelnego” jest „Miesięcznik Kościelny” ukazujący się przy parafii Św. Trójcy (z przerwami) od 1990 roku w każdą ostatnią niedzielę miesiąca. Łącznikiem między tytułami jest m.in. winieta, odwołująca się do pierwotnego, obowiązującego w pierwszych rocznikach, wizerunku kościoła.

Wstępny numer „Tygodnika Kościelnego”, a także dotychczasowe numery „Miesięcznika”, można pobrać na stronie parafii www.trojca.info/miesiecznik-koscielny.html. Pozostałe wydania są obecnie digitalizowane. Znajdą się w cyfrowych zbiorach Biblioteki Głównej UKW.

 

Marta Kocoń

Marta Kocoń Autor

Sekretarz Redakcji