Miasteczku Bydgoszczu 9 kwi 16:17 | Redaktor

Prezydent Rafał Bruski udzielił dziś (9 kwietnia) wywiadu Radiu PiK: Ja na przykład mieszkam przy schronisku dla psów i te psy szczekają i nie domagam się tego, że na przykład nie chcę płacić podatku od nieruchomości.

Prezydent Rafał Bruski rozpoczął tydzień mocnym wystąpieniem medialnym. Podzielił się z słuchaczami Polskiego Radia PiK kilkoma złotymi myślami, które niewątpliwie zasługują na to, żeby poznali je czytelnicy Miasteczku Bydgoszczu.

O namaszczeniu przez przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetynę  jako kandydata na prezydenta Bydgoszczy w nadchodzących wyborach powiedział:

Nie wiem, czy to było namaszczenie. Po prostu to jest rzecz naturalna, że chciałbym kontynuować tę misję, którą podjąłem się już prawie osiem lat temu, pozytywnego zmieniania Bydgoszczy, pozyskiwania środków europejskich, także tak tej wizyty (Schetyny w Bydgoszczy – przyp. red.) nie odbierałem.

Jak się jest od ośmiu lat prezydentem dość dużego miasta i chce się „kontynuować misję”, to pewnie ma się wizję jego rozwoju. Tu Bruski zaskoczył:

Oczywiście, że myślę o tym, nie tylko ja ale zespół współpracowników. Jeszcze jest za wcześnie, aby to konkretyzować. Skupiam się przede wszystkim na bieżącej pracy. Mnóstwo inwestycji, które są na różnym etapie, bądź realizacji, bądź przetargu, bądź ostatnie działania z uzyskaniem pozwolenia na budowę, pozyskiwanie środków europejskich (…) To gigantyczna praca, którą wykonuję ja i spora część urzędników Bydgoszczy i urzędu miasta i jednostek podległych i spółek miejskich (…)

Ta tytaniczna praca nie jest chyba jednak doceniona finansowo, bo prezydent wyraźnie się żalił:

Ja mam brutto około 12 tysięcy, myślę że zostaje w związku z tym około ośmiu tysięcy na rękę, przeliczając na liczbę godzin jakie spędzam pracując, to jest około 25 złotych na godzinę. (…) Zarobki powinny zależeć przede wszystkim od odpowiedzialności (…) nie jest tajemnicą (…), że niektórzy prezesi bydgoskich spółek zarabiają około 50 proc. więcej tego co ja. (…) Powiem szczerze, że, powiem więcej, niektórzy wójtowie z gmin dookoła Bydgoszczy zarabiają więcej od prezydenta Bydgoszczy i to faktycznie brzmi dziwnie.

Oj brzmi, stąd być może prezydent nie ma zamiaru rozdawać nic za darmo, bo o wodzie dla mieszkańców Łęgnowa, którą przez lata mieli bezpłatnie w ramach zadośćuczynienia za zanieczyszczenie środowiska, powiedział tak:

Wodę dostarczał Zachem. W mieście powinna obowiązywać jedna zasada, że wszyscy mieszkańcy są równi. I tak jak wszyscy tyle samo płacimy za ciepło, za gaz, za prąd to i tak samo powinniśmy płacić za wodę. Ja na przykład mieszkam przy schronisku dla psów i te psy szczekają i nie domagam się tego, że na przykład nie chcę płacić podatku od nieruchomości. Tak naprawdę, to jest to, że zasady dla wszystkich mieszkańców dostaw mediów powinny być jednakowe.

I to by było na tyle.

Wasz Satyr

PS.

Tutaj cała rozmowa Marcina Friedricha z prezydentem Bruskim

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor