Styl życia 16 mar 17:38 | Redaktor
Jak Włosi radzą sobie z kwarantanną? Rozmowa z Polką mieszkającą w Toskanii

fot. AL

Pani Anna od dwudziestu lat mieszka we Włoszech. Zapytaliśmy ją, jak z jej perspektywy Włosi radzą sobie w sytuacji walki z epidemią koronawirusa.

Mieszka Pani we Włoszech już wiele lat. Śpiewała Pani na balkonie, jak pokazywały to w relacjach polskie media?

Nie, nie śpiewałam. Ja żyję w środkowych Włoszech, a dokładnie Toskanii, od prawie 20 lat. Włochy to nie jest jednolite państwo. Północ, południe i środek dość różnią się od siebie. Czasami dla uproszczenia mówi się nawet, że od Rzymu w dół to już nie Włochy, że tam są inni ludzie, inna mentalność i tradycje. Nie mówię o malutkich różnicach, czy o jakiś obyczajowych niuansach, ale o naprawdę innej mentalności. Południe więc śpiewa, Toskania raczej nie.

Te śpiewy były bodajże w Neapolu, a nagranie nie było żadną ustawką. To wiem na pewno. Tam żyją bardzo spontaniczni i żywiołowi ludzie. Ze względu na styl życia i mentalność wiem, że taka kwarantanna to dla nich jest jak areszt domowy. Starają się umilić sobie czas jak umieją. Te śpiewy są szalenie sympatyczne. U nas w Toskanii takie coś raczej się nie zdarza, ludzie są bardziej chłodni i zdystansowani, chociaż może jakieś jednostki jeszcze zaśpiewają, ale na północy Włoch to nie.

A jak według Pani doszło do tego, że epidemia we Włoszech wybuchła z tak wielką siłą?

 Nie wiem na sto procent dlaczego zachorowania zaczęły się właśnie u nas we Włoszech, ale mogę się domyślać. Włochy prowadzą dość dynamiczny handel z Chinami,  tak zwany „jedwabny szlak”,  to aktualna nazwa paktu handlowego, choć nazwa znana z historii. Czy to mogło przyczynić się do przywiezienia wirusa z Chin, nie wiemy, ale być może własnie to?

Wiadomo też, że Włochy są  kolebką turystyki. Widok ludzi z całego świata to tutaj normalność. Być może przyjechał ktoś zainfekowany? Myślę, że to może być poważny powód tak wielu zachorowań. Wystarczyło przecież kilka osób, a choroba rozprzestrzeniła się na setki i tysiące innych. Na pewno zagrożenie zostało trochę zlekceważone, wiele osób przechodziło koronawirusa łagodnie, myląc go z grypą i tak zarażali się kolejni ludzie.

Jeśli chodzi natomiast o wysoką liczbę zgonów, to zdecydowanie większość tych osób jest w bardzo podeszłym wieku. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że Włosi są narodem dość długowiecznym. Naprawdę dożywają sędziwego wieku i to powoduje, że mają - co naturalne w starszym wieku - wiele różnych schorzeń, do których teraz dołącza koronawirus... Wspaniałą wiadomością jest to, że we Włoszech ostatnio wyzdrowiał zarażony koronawirusem 97-letni pacjent!

fot. AL

Jak Włosi radzą sobie z codziennością? Jak ją przeżywają?

Włoskie społeczeństwo jest bardzo żywiołowe, ciągle w ruchu, kładzie duży nacisk na sport. Oni naprawdę w każdym wieku uprawiają różne sporty. Mieszkam na peryferiach małego, toskańskiego miasteczka, gdzie są duże obszary zieleni. [Przed epidemią] przez cały dzień widać tam było biegających i ćwiczących Włochów. Oni też uwielbiają imprezy sportowe, kibicowanie. Kochają też się spotykać poza domem. W ciągu roku notorycznie odbywają się różne festiwale, zabawy itp.

Można sobie więc wyobrazić, jak trudne dla nich są obecne zakazy. Nie można wychodzić z domu bez naprawdę ważnego powodu, można iść tylko do pracy, po zakupy spożywcze, do apteki lub na ważną wizytę do lekarza.

Pojawiły się liczne memy rozładowujące nieco tę atmosferę. Na przykład zdjęcie nastolatki w maseczce z psem na spacerze. Wyjście z psem jest koniecznością, tylko że pies na smyczy jest pluszowy. Albo fotka mężczyzny, który na spacer wyprowadza kurę, jako powód koniecznego wyjścia z domu. To obrazuje tęsknotę Włochów za życiem sprzed epidemii. To naród bardzo życzliwy, serdeczny, naprawdę dobrze się żyje we włoskim społeczeństwie.

fot. Facebook

Ludzie tutaj zaczynają się dostosowywać. Wiem, że i u nas w miasteczku są kontrole i bywa tak, że wystawiane są mandaty za niepodporządkowanie się zakazom. Myślę, że polski rząd bardzo dobrze zrobił, zamykając granice i wprowadzając szybko restrykcje. Sytuacja jest naprawdę bardzo poważna. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie dokładnie przewidzieć co czeka nas wszystkich.

Rozmawiała: Katarzyna Chrzan

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor