Styl życia 7 lip 12:27 | Redaktor
Okiem studenta: zdalnie = fatalnie? [OPINIA]

fot. ilustracyjna, Pixabay

Jak wyglądały studia na odległość i czy łatwiej, czy trudniej zdawało się egzaminy przed ekranem komputera? O tym pisze jedna ze studentek, w nadesłanej do redakcji opinii.

Semestr w pandemii na tak czy na nie? Zdania są podzielone.

Myślę, że każdy z nas, studentów, uczniów czy nawet wykładowców nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. W pierwszym momencie ogarnęła nas euforia, uznaliśmy, że będą to poniekąd dodatkowe ferie/wakacje, przedłużenie wolnego i odpoczynek po zimowej sesji, oczywiście - zasłużony wypoczynek.

W pierwsze kilku godzin po ogłoszeniu decyzji Internet zalały memy o dwóch tygodniach studenckiego melanżu itd. Początkowo każdy myślał, że będą to tylko dwa tygodnie, snuło się wielkie plany, jak wykorzystać wolne: z kim się spotkać, gdzie pojechać. Lecz nagle z dnia na dzień zamykano coraz więcej placówek, lokali, no i z planów nici. Tygodnie mijały i mijały. Zajęcia zdalne zaczynały z czasem przebiegać coraz lepiej, pojawiało się mniej problemów technicznych, studenciakom znudziły się żarty o wyrzucaniu niektórych osób z czatu i inne podobne „akcje”. Po świętach Wielkiejnocy coraz częściej dźwięczało w głowie pytanie „A co z sesją letnią?”. Teraz już znam odpowiedź, bo na szczęście sesja przeminęła i to nawet z wiatrem, gdyż wakacyjna pogoda nas nie rozpieszcza.

Teraz, po czasie, mogę podzielić się opinią o tym semestrze. Mimo przypuszczeń, że powinno być dużo lżej i stosunkowo mniej pracy niż dotąd, niekoniecznie tak było, przynajmniej w moim przypadku. Projekty, zadania domowe, wiele prac zaliczeniowych, każdego dnia rodziły się nowe zadania, a podczas stacjonarnego studiowania takich form sprawdzania wiedzy było dużo mniej. Uważam, że egzaminy, kolokwia czy zaliczenia, które napisałam, były dużo trudniejsze, niż byłyby w normalnych okolicznościach. Ze względu na sposób zaliczeń, czas ograniczono, bo jak wiadomo możliwości wykorzystywania prac naukowych i innych udogodnień były większe. Mimo wszystko uważam, że nie był to aż tak łatwy semestr - przede wszystkim była to nowa sytuacja dla nas wszystkich. Ale z czasem wychodziło to coraz lepiej i odnaleźliśmy się w tej nowej rzeczywistości.

Jeśli od października mogłabym wybrać formę, to zdecydowanie wolałabym tradycyjną „wersję” studiowania, chociażby z powodów społecznych. Mimo że teraz mam czas na pielęgnowanie starych znajomości, chociażby z liceum (bo większość studentów spędza ten czas w domach rodzinnych), to i tak brakuje osób ze studenckich ławek. Na pytanie postawione na początku nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, bo jak w większości sytuacji - są i plusy i minusy.

Rizyda/nadesłane

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor