Wydarzenia 12 wrz 20:06 | Joanna Gwizdała
Czekoladowe monety i handlowe niedziele. Menedżer Śródmieścia pokazał plan działania

Maciej Bakalarczyk/fot. Anna Kopeć

Maciej Bakalarczyk, menedżer Starego Miasta i Śródmieścia, na środowej (12 września) konferencji przedstawił swoje propozycje zmian i pomysły na ożywienie tego obszaru miasta. Ma ich całkiem sporo, a to tylko plany na najbliższe kilka lat.

Część z tych projektów jest już nawet rozpoczęta. Inne są nadal analizowane.

Handel ma kwitnąć

Bakalarczyk przede wszystkim chce ożywić handel w tej części miasta. Stare Miasto i Śródmieście byłyby promowane jako „jeden produkt, roboczo nazwany Centrum Miasto”. Głównym obszarem działania ma być Internet. Menedżer chce stworzyć profil „Centrum Miasto”, a na nim promować konta sklepów, punktów usługowych i gastronomicznych z tego terenu. - Kilkaset sklepów, kilkudziesięciu fryzjerów, blisko sto restauracji, jedna rzeka, dwie wyspy. Żadne centrum handlowe tego nie ma. Będzie to jeden zwarty organizm, który będzie pracował na wszystkich.

Prawdopodobnie już od kwietnia przyszłego roku zostanie wprowadzone wydarzenie „Druga niedziela”. W każdą drugą niedzielę miesiąca na Starym Mieście będą otwarte sklepy i punkty usługowe (te, które wyrażą chęć i w których będzie obsługiwał  właściciel). Pojawiłaby się też dodatkowa oferta kulturalna w te weekendy. „Druga niedziela” odbywałaby się w okresie letnim, w godzinach największego napływu ludzi, czyli 11.00-16.00. Bakalarczyk wydarzenie chce promować od początku roku, rozdając ulotki wzorowane na schemacie centrum handlowego. Zawierać mają listę otwartych obiektów i ich ofertę.

Kolejny pomysł Bakalarczyka to Witryna 2.0. - To projekt dla przedsiębiorców, którzy nie funkcjonują jeszcze w Internecie. Wiele sklepów bazuje na stałych klientach. Spróbujemy dorzucić im 5-10 proc. nowych nabywców – mówi menedżer. - Będą organizowane szkolenia z tego, jak założyć profil na Facebooku i będzie można podłączyć go do projektu „Centrum Miasto”.

Projektem, który jest dopiero analizowany, są koperty dla dostaw. Bakalarczyk wraz z kilkoma społecznikami proponuje wykorzystanie ulicy pod Blankami na całodobowe miejsca wyłącznie dla dostawców. Stamtąd mogą wziąć wózek towarowy i podjechać do dowolnego punktu na Starym Mieście. - Oprócz stałych godzin dostaw, byłaby możliwość, żeby na uboczu strefy miasta podjechać i wypakować się z towarem. Jednak ten temat będzie zależny od ostatecznej organizacji ruchu na Starym Mieście – mówił Bakalarczyk.

Wywiad  „Tygodnika”: Z Maciejem Bakalarczykiem rozmawia Jarosław Kopeć

Zaułek bynajmniej nie ślepy

Na ul. Długiej jest dużo pustostanów zalepionych przez mało estetyczne plakaty czy napisy informujące o sprzedaży. Menedżer Starego Miasta i Śródmieścia chce to zmienić. Jego propozycja została już zaakceptowana przez urząd miasta. Każdy przedsiębiorca z tego obszaru będzie mógł pójść do UM i otrzymać zrobiony w kilku wersjach wzór ogłoszeń, tj. wynajem, promocja, wyprzedaż, obniżka. Ma to być dostępne za darmo oraz do wydruku w Internecie. Bakalarczyk chce zapewnić spójność estetyczną.

- Dobrym przykładem jest Apteka na Gdańskiej. Na czas renowacji w witrynach są wydruki pokazujące, jak wyglądało tam wnętrze, maskują cały remont i dodają dużo estetyki – mówił menedżer.

Ma też pomysł na całkowitą odmianę ulicy Zaułek, której remont jest już wpisany w budżet. Po pierwsze, chce zmienić nawierzchnię na bardziej wygodną. - Nie jest ona historyczna. Jak spojrzymy sobie na zdjęcia sprzed stu lat,  mieliśmy tam nawet płyty we wzorze bydgoskim. Ja jako młody człowiek, idąc w listopadzie po śliskich kocich łbach, czuję się niebezpiecznie. A coraz więcej osób ma problemy z poruszaniem się – mówił na konferencji.

Aby zachować historyczny charakter całej ulicy, nowa nawierzchnia znajdowałaby się tylko na jej części, prawdopodobnie centralnej. Ulica miałaby zostać również doświetlona, a na ścinach budynków poprowadzony bluszcz. Bakalarczyk chce także, aby na ścianie biblioteki wojewódzkiej powstał mural iluzoryczny, który przyciągałby do Zaułka. - Liczne grupy artystów prosiły mnie też o zbadanie możliwości takiej partyzantki artystycznej. Oni chcą za darmo coś tam stworzyć. Dla nich przestrzenią byłaby część łącząca Podwale i Jana Kazimierza.

Muzyka na dachu opery

Bakalarczyk chce, by mający powstać czwarty krąg opery był miejscem dla wszystkich mieszkańców miasta. - Wyszedłem z takim pomysłem, że tworząc taką przestrzeń za takie pieniądze, dać też coś mieszkańcom, którzy może nie są bywalcami opery. Świetnym prezentem byłby taras widokowy na dachu opery z muzyką ze „Skrzypka na dachu” o zachodzie słońca.

Kolejna sprawa to hala targowa. - Uczestniczyłem w spotkaniu konsultacyjnym dotyczącym hali. Udało się przepchnąć pewien pomysł, w którym sam układ hali targowej dawałby możliwość organizowania czegoś więcej niż tylko gastronomii i handlu – mówił Bakalarczyk. Antresola w kształcie litery C z gastronomią u góry i na dole pozwoliłaby na wyświetlanie filmów czy organizowanie koncertów.

Bakalarczyk chce również przyciągnąć młodych artystów na ulicę. Studenci i uczniowie szkół muzycznych i plastycznych mogliby pokazywać swoje umiejętności w przestrzeni miejskiej. - Miasto jest w stanie zaoferować im drobne stypendium, które daje możliwość zarobku, a oni mogą sprawdzić się, występując na żywo.

Bydgoszcz miastem wody

- Jesteśmy dużym miastem o ogromnym potencjale historycznym, którego jeszcze nie wykorzystujemy. To się jednak zmienia – zapowiedział Bakalarczyk

Jednym z projektów, które przypomną dzieje miasta, jest opowiedzenie historii portu bydgoskiego. - Bardzo duża część naszego bogactwa była zbudowana dzięki rzece i temu, że był tu port. A tego nie widać w przestrzeni miejskiej.

Obecnie analizowany jest projekt remontu Rybiego Rynku. Miałby się on rozpocząć pod koniec modernizacji Teatru Kameralnego (koniec 2019 roku). Bakalarczyk chciałaby m.in. odtworzyć dźwig, który kiedyś znajdował się w tym miejscu.

- Bydgoszcz była jednym z czterech punktów, gdzie mieliśmy holowniki łańcuchowe i u nas ta trasa była najdłuższa – 12-kilometrowa – tłumaczył menedżer. - Jak przyjeżdżają do mnie klienci z Ameryki, to mówię im, że w XIX wieku mieliśmy łodzie z autopilotem, czyli holowniki, które poruszały się po łańcuchu umieszczonym na dnie rzeki.

Bakalarczyk chciałby stworzyć witrynę, w której prezentowane byłyby jednostki pływające po rzece i kanale z różnych okresów historycznych. Kolejny pomysł to zakup barki motorowej, która pełniłaby funkcję przestrzeni do wynajęcia na różnego rodzaju eventy oraz mogłaby być wykorzystywana jako pływająca, ruchoma scena przy okazji festiwali.

Bakalarczyk znalazł też sposób na ożywienie bulwarów i pokazanie kolejnego wodnego elementu miasta. - Śluza trapezowa w obecnym wyglądzie jest dla wielu ludzi niezrozumiała, nie widzimy, jak funkcjonowała. Moim pomysłem, żeby to zmienić, jest zakup barki holenderki (obecnie jest taka w Chełmnie w cenie złomu). Zostałaby wkopna do śluzy workowej i docelowo pełniłaby funkcję ogródka gastronomicznego.

Skarby bydgoskie z czekolady

- Z nieba spadł nam skarb bydgoski i trzeba to wykorzystać, tak by wreszcie w Bydgoszczy można było kupić jakiś fascynujący suwenir. Kiedyś były odlewane żeliwne Łuczniczki – mało przyjemne. O wiele przyjemniejsze byłyby czekoladowe monety nawiązujące do skarbu i przypominające o historii mennicy bydgoskiej.

Na poziomie biznesu pojawiłby się suwenir premium – czekoladowa kopia najdroższej monety w historii Polski, czyli dukatów Zygmunta III Wazy. Każdy taki suwenir zawierałby informację, że Bydgoszcz byłą królewską mennicą oraz że dukaty Vasa są najdroższą złotą monetą w historii świata.

Bakalarczyk będzie również dokładał starań, żeby Fara (gdzie znajdują się dzwony Wołodyjowskiego) czy kościół pw. Wniebowzięcia NMP („Klaryski”) udostępniły do zwiedzania wieżę widokową. Wejście byłoby płatne, a uzyskane środki przeznaczone na renowację tych kościołów.

W mieście miałby też pojawić się duży napis „Bydgoszcz” (można takie spotkać w wielu miastach Europy). Jednak jeszcze nie wiadomo, gdzie miałby stanąć. Pod uwagę brana jest ul. Tamka, na tle której jest Fara, opera i Wyspa Młyńska.

Innym pomysłem jest odtworzenie koguta Twardowskiego. To rzeźba, która kilkadziesiąt lat temu znajdowała się w Bydgoszczy, jednak nie wiadomo, co się z nią stało. Była to przede wszystkim duża atrakcja dla dzieci. - Kogut mógłby pojawić się przy Bydgoskim Centrum Infromacji m.in. dlatego, że z tego miejsca cały czas widać pana Twardowskiego, więc byłby to spójny projekt.

Menedżer Starego Miasta i Śródmieścia chce również zadbać o wizerunek Bydgoszczy w Internecie. W pierwszej kolejności weźmie na warsztat Wikipedię. - Jest tam sporo nieaktualnych zdjęć i informacji, a to jest coś, na co możemy wpłynąć – mówił na konferencji. Tym miałby zająć się Wydział Promocji Miasta, ponieważ to leży w zakresie ich obowiązków.

Bakalarczyk ma również w planach spotkania z młodzieżą z bydgoskich szkół średnich. Chce wysłuchać ich pomysłów na Bydgoszcz oraz zaangażować w różne grupy robocze.