Wydarzenia 20 wrz 15:13 | Redaktor
Konfederacja: Pieniądze służbie zdrowia nie pomogą. Trzeba zreorganizować system

Kredyty specjalizacyjne jako zabezpieczenie przed emigracją lekarzy, nacisk na profilaktykę – to niektóre propozycje Konfederacji, której mają posłużyć naprawie służby zdrowia.

Poseł Paweł Skutecki, startujący z listy warszawskiej, Marcin Sypniewski, lider listy w naszym okręgu, o pomyśle reformy opowiadali przed Wojewódzkim Szpitalem Dziecięcym.

fot. Anna Kopeć

– Naszym zdaniem parkingi przy szpitalach powinny być bezpłatne – przypomniał Sypniewski, który o niewprowadzanie opłat za parkowanie w tym miejscu apelował rok temu. Nawiązał też do zniesienia opłaty za nocowanie rodziców przy dzieciach w szpitalach. – Dzięki m.in. walce posła Skuteckiego, petycjom zainteresowanych, te opłaty udało się znieść – mówił.

fot. Anna Kopeć

– Cztery lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, jeśli chodzi o stosunek służby zdrowia do pacjenta, nie zmieniły nic. Pacjent wciąż nie jest głównym celem ochrony zdrowia – zaczął poseł Skutecki.

Jak tłumaczył, Konfederacja ma pomysł na odbudowę polskiego systemu ochrony zdrowia i wie, że musi to potrwać. Co najmniej 15 lat. – Tyle mniej więcej zajmie otwarcie nowych uczelni, wykształcenie lekarzy, wykształcenie specjalistów. To musi być proces, na który zgodzą się wszystkie siły polityczne w Polsce – mówił.

Dodał, że jedną z bolączek polskiego systemu jest niespójność – konkurujące ze sobą placówki prywatne i publiczne, a za te drugie które trzeba płacić, choćby się z nich nie korzystało.

Państwa płaci za studia, państwo wymaga

fot. Anna Kopeć

Liczbę lekarzy i pielęgniarek chciałby podwoić. – Mamy najmniej lekarzy w Europie, nieco ponad dwóch na 1000 mieszkańców – to jest dramat. Stąd się biorą kolejki – mówił. Za kluczowe uważa otwarcie dostępu do specjalizacji.

– Problemem nie jest liczba lekarzy po studiach, ale niska liczba lekarzy specjalistów. Dlaczego tak się dzieje? Między innymi dlatego, że ministerstwo odgórnie narzuca limity specjalizacji – twierdził. – Opiekun specjalizacji nie ma nic płacone za jednego specjalizanta. To jedno ze źródeł konfliktu interesów, tego, że pewne specjalizacje są opanowane przez kilka rodzin w Polsce. Nie ma otwartego rynku – mówił.

Konfederacja opowiada się też za wprowadzenie kredytów specjalizacyjnych. – Jeżeli ktoś kończy prawo, jest prawnikiem, ale gdyby chciał zostać sędzią, adwokatem, notariuszem, musi zapłacić za aplikację. Dlaczego takiego systemu nie wprowadzimy w ochronie zdrowia? – zaproponował Skutecki. Kredytów specjalizacyjnych miałoby udzielać państwo, a lekarz by je odpracowywał. – Gdyby chciał wyemigrować, musi spłacić całość natychmiast. Nas nie stać na to, żeby za grube miloiny kształcić specjalistów, którzy wyjeżdżają z kraju – mówił.

Mniej za basany i siłownie

Nacisk kładł także na profilaktykę. – Dzisiaj profilaktyka w Polsce wygląda jak w latach 80. – pogadanki, gadżety, wydawane bez sensu pieniądze. Prawdziwa profilaktyka polega m.in. na badaniach przesiewowych – w ten sposób możemy uratować życie tysiącom Polaków.

Chciałby również obniżenia opodatkowania wszystkiego, „co sprzyja naszemu zdrowiu – basenów, rolek, siłowni...”. – Więcej osób będzie z tego korzystało, mniej będzie chorowało – uważa.

Zapowiedział odbudowę zaufania do służby zdrowia, której jego zdaniem brakuje m.in. przez niejasny system wybierania terapii. – Na całym świecie jest tak, że to pacjent ma ostatnie zdanie, w Polsce bywa z tym różnie – tłumaczy.

Jako „fikcyjne” ocenia działania rzecznika praw pacjenta, chciałby też wprowadzenia, wzorem innych krajów, funduszu odszkodowań za powikłania poszczepienne.

Zapowiedział powrót do tematu bydgoskiego Uniwersytetu Medycznego. – Projekt utknął w komisjach. Nikt nie miał woli politycznej, odwagi, żeby powiedzieć: nie będziemy tego robili, ponieważ lobby toruńskie jest za silne – uważa Skutecki. – Jeśli Konfederacja dostanie się do sejmu z silną ekipą, gwarantuję, że ten projekt wróci jako jeden z pierwszych.

fot. Anna Kopeć

– To kompleksowy program naprawy służby zdrowia – podsumował Sypniewski. I dodał, że to nie pieniądze są jej głównym problemem. – W systemie, który jest obecnie, nawet gdybyśmy 10-krotnie zwiększyli nakłady na ochronę zdrowia, i tak by to nie działało, bo system jest postawiony na głowie. Trzeba go racjonalnie zorganizować i wtedy okaże się, że za te same pieniądze można leczyć lepiej i szybciej.

Marta Kocoń

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor