Wydarzenia 24 maj 09:15 | Redaktor
Medal Unitas Durat dla Zofii Bubacz

Wizyta Zofii Bubacz w Urzędzie Marszałkowskim, fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl

Zofia Bubacz to stuletnia mieszkanka Kołodziejewa w powiecie inowrocławskim. We wtorek (21 maja ) z rąk marszałka Piotra Całbeckiego odebrała medal Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis.

Wręczenie medalu pani Zofii jest kontynuacją akcji honorowania osób, które swoją pamięcią sięgają do początków odrodzonej Polski, zorganizowanej z okazji ubiegłorocznej setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl

W ubiegłym roku stulecia członkowie zarządu i radni województwa honorowali „Rówieśników Niepodległej”, czyli osoby urodzone w 1918 roku i wcześniej. Najstarszą z osób, którym wręczono medal Unitas Durat, była pani Emilia Brączyk urodzona w 1910 roku w Danii, a obecnie mieszkająca w Toruniu, najmłodsi urodzili się w pierwszych dniach restytucji naszej ojczyzny. Każdy z nich niesie ze sobą wyjątkową historię. Wielu prowadziło gospodarstwa rolne, zajmowało się domem i wychowywaniem kolejnych pokoleń. Wśród stulatków są bohaterowie II wojny światowej, którzy walczyli w powstaniu warszawskim i na frontach Europy, odznaczani za męstwo i honor. Są świadectwem bogactwa historii ostatnich stu lat.

fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl

Zofia Bubacz urodziła się 31 marca 1919 roku w miejscowości Stany na Podkarpaciu, jako siódme z ośmiorga dzieci Ewy Surowiec i Marka Kozioła. Rodzina Marka Kozioła przybyła do Kołodziejewa prawdopodobnie w 1920-1921 roku w grudniu. Jako siedmioletnia dziewczynka pani Zofia przeżyła utratę ukochanej mamy Ewy, która zmarła w wieku 46-47 lat. Po jej śmierci ojciec Zofii, Marek, nigdy już nie wstąpił powtórnie w związek małżeński, samotnie wychowując osierocone dzieci.

Kolejny dramat, jaki przeżyła rodzina, to wybuch drugiej wojny światowej. 15 listopada 1939 roku rodzina Koziołów musiała opuścić zajęty przez Niemców teren wsi Kołodziejewo. Została deportowana do majątku w Kluczkowicach, gdzie przez okres wojny młode dziewczyny, m.in. Zofia i jej siostry, pracowały w ogrodnictwie, a bracia w tartaku, który należał do majątku. Majątek w Kluczkowicach, jak wspomina Zofia Bubacz był ogromnym. „Mieliśmy tam dobrze w czasie wojny, Niemcy byli dla nas dobrzy, ale był to jednak trudny czas” - opowiada.

Powrót do domu w Kołodziejewie nastąpił po wyzwoleniu. Po dwóch tygodniach podróży pociągami powrócili do miejscowości Kołodziejewo. Niestety, jak wspomina jubilatka „zastaliśmy okropny widok, nic nie było, wszędzie hulał wiatr, ani na czym usiąść, ani na czym spać, nic nie było, wszystko zniszczone i rozgrabione”. Dom, w którym obecnie mieszka ze swoją rodziną, córką Elżbietą i zięciem Stanisławem, w czasie wojny służył Niemcom jako posterunek policji. „Widok był okropny, ściany i podłogi zalane krwią, męczyli tutaj ludzi i bili” - wspomina jubilatka – „trzeba było zrobić remont, bo nie szło zmyć krwi, która została na ścianach i podłogach”.

Jubilatka poświęcała się rodzinie i pracy w gospodarstwie. 28 listopada 1943 roku wyszła za Klemensa Bubacza. Urodziła dwoje dzieci: Marka, który zmarł po kilku miesiącach, i Elżbietę. Doczekała się dwójki wnuków i dwójki prawnuków.

Pani Zofia w wieku stu lat wciąż jest osobą niezwykle energiczną i żywotną. Każdego dnia spaceruje i chodzi często do pobliskiego kościoła. Czyta codziennie gazety, ogląda wiadomości i seriale. Lubi towarzystwo, cieszy się, jak ktoś przychodzi choćby na chwilę na przysłowiową kawę. Nadal kocha pracę na roli - dziś według możliwości pracuje w ogrodzie. Jej ulubione kwiaty to róże. Nie odmawia kieliszka alkoholu czy szklaneczki piwa.

Biogramy wszystkich uhonorowanych znajdują się na stronie Rówieśnicy Niepodległej.

Źródło: Urząd Marszałkowski

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor