Wydarzenia 12 maj 13:57 | Redaktor
Złotowski: Jesteśmy Europejczykami właśnie dlatego, że jesteśmy Polakami

fot. Anna Kopeć

Potrzebujemy w Unii Europejskiej, w Parlamencie Europejskim mocnego głosu. Polska, będąc sercem Europy, takiego mocnego głosu potrzebuje – mówił Kosma Złotowski, europoseł i kandydat w eurowyborach, podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Bydgoszczy w sobotę (11 maja).

Przemówienie europosła Kosmy Żłotowskiego:

Wiele zostało powiedziane, dlaczego te wybory są ważne. Chciałbym bardzo krótko powiedzieć przed jakimi alternatywami dzisiaj stoimy. Otóż, od wielu lat już w Europie ścierają się dwie koncepcje, jak ta Europa ma wyglądać. Jedni mówią, że to mają być Stany Zjednoczone Europy, federacja. Żeby wszystkie różnice niwelować, żeby wszędzie było tak samo, żeby rządziła Komisja Europejska, może pod jakimś tam wpływem jednego, czy drugiego rządu.  

Ale dla takiej Europy, trzeba wychować nowego człowieka, nowego Europejczyka. I to się dzieje. Zaczyna się wychowywać ludzi bez tożsamości. Bez tożsamości narodowej – przecież polskość to nienormalność (cytat słów Donalda Tuska z lat 90. - przyp. red.). Przecież polskość to jest ograniczenie. To samo dotyczy każdej innej tożsamości, a więc pozbądźmy się tożsamości. Mało tego. Pozbądźmy się nawet tożsamości płciowych. Nie rodzimy się jako mężczyzna i kobieta, a rodzimy się i sobie wybieramy raz tę, raz inną tożsamość. To jest, szanowni państwo, tożsamość konsumenta. I ta wizja Europy dzisiaj jest realizowana również przez naszych przeciwników politycznych. Jest przez nich popierana.

I jest druga wizja Europy. To wizja Europy 28. różnych państw. Różnych, dlatego że jesteśmy różni. Różnych, dlatego że mówimy różnymi językami. Różnych, dlatego że mamy 28 różnych opinii publicznych. Co innego dzisiaj jest przedmiotem debaty publicznej w Hiszpanii, a co innego dzisiaj jest przedmiotem debaty publicznej w Polsce. Chociaż oba kraje stoją przed tymi samymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

My uważamy, że jesteśmy Europejczykami właśnie dlatego, że jesteśmy Polakami.

Jesteśmy Europejczykami, dlatego że jesteśmy Hiszpanami, Francuzami, dlatego że ponad tysiąc lat historii za nami stoi. A naszym zadaniem jest wyciąganie z tej historii wniosków, tak aby tych 28 krajów potrafiło ze sobą współpracować. Współpracować. Rozwijać Europę, rozwijać nasze wszystkie gospodarki. Nie kosztem jeden drugiego, jak to czasami bywa.

To jest ta warstwa, powiedzmy to ideologiczna. Ale przejdźmy do europejskiej praktyki. Dzisiaj, tutaj pan prezes mówił o pakiecie mobilności. Rzeczywiście mieliśmy w tej kadencji Parlamentu Europejskiego próbę ograniczenia, wspólnego przecież, rynku transportowego. Wtedy, kiedy w 2004 roku do Unii Europejskiej wchodziliśmy, mowa była o wspólnym rynku, o tym że ten rynek jest wspólny, jeden, duży. Że skoro jest wspólny, to wszyscy mają szanse. My, Polacy, polscy przedsiębiorcy z tej szansy skorzystali. Rynek transportu dzisiaj w Unii Europejskiej w niemal 30. procentach, to jest rynek polskich przedsiębiorstw usługowych, które przejeżdżają przez Europę w te i z powrotem. Ten sektor transportu bardzo dobrze się rozwinął również w innych krajach Europy Wschodniej, na Litwie, Łotwie, Estonii. I po 10. latach przedsiębiorcy zachodnioeuropejscy mówią, zaraz, zaraz, ta konkurencja jest dla nas zbyt groźna. Najpierw poprosili swoje rządy, żeby wprowadzić takie ustawy, które ograniczą możliwość działania polskich przedsiębiorców, czy wschodnioeuropejskich. A potem również zaangażowano w to Parlament Europejski. I wszyscy w parlamencie doskonale wiedzieli, że to jest podział na Wschód i Zachód. Ale pamiętajcie państwo, polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego to jest 6,5 procenta wszystkich posłów. Wschodnieuropejscy posłowie do Parlamentu Europejskiego to jest 25 procent wszystkich posłów. Teoretycznie nie mieliśmy żadnych szans. Ale praktycznie, ten projekt nie został uchwalony. Ta procedura nie została dokończona w tej kadencji Parlamentu Europejskiego.  Po tym co pan prezes tutaj powiedział, powinienem powiedzieć, nie chwaląc się, jam to sprawił. Ale tak nie było.

To nie tylko ja. To bardzo wielu posłów. Bardzo wielu pracowników, którzy nam pomagali. Ale rzeczywiście zastosowaliśmy fortel i udało się. Ta walka będzie kontynuowana w nowej kadencji.

To są te dwie warstwy, o których chciałem powiedzieć. I teraz jeszcze o stosunku do Unii, do bycia w Unii i do tego czym my mamy w niej być. Otóż, my stawiamy sobie za cel współdecydowanie. My chcemy współrozstrzygać. Nie rozstrzygać, nie dyktować innym, ale współrozstrzygać w jakim kierunku Unia ma się rozwijać. My chcemy być współprzywódcą Unii Europejskiej. Nic o nas bez nas. Jeżeli się coś decyduje o nas, to my tam musimy mieć swoje słowo do powiedzenia.

A nasi przeciwnicy? Mój konkurent, Radosław Sikorski, lider listy Platformy Obywatelskiej cztery lata temu powiedział w Berlinie: pani kanclerz niech pani weźmie przywództwo Europy w swoje ręce. A kilka dni temu napisał, że: przyjedzie Donald Tusk, wygra wybory prezydenckie i pozamiata.

Otóż właśnie, oni chcieliby, żeby za nich ktoś całą robotę zrobił, albo Donald Tusk na białym koniu, albo Frau Merkel.

Ale ponieważ w Unii Europejskiej chcemy współdecydować, ponieważ chcemy nadawać jej, razem z innymi, ale na równych prawach, chcemy nadawać jej kierunek, potrzebujemy w Unii Europejskiej, w Parlamencie Europejskim mocnego głosu. Polska, będąc sercem Europy, takiego mocnego głosu potrzebuje. A mocny głos na Polskę, to tylko kandydaci Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego, nie tylko apeluję o udział w tych wyborach, ale przede wszystkim o to, żeby oddać mocny głos na Polskę, mocny głos na Prawo i Sprawiedliwość.

 

Tutaj: Kaczyński w Bydgoszczy: Żeby Polska trwała, trzeba do tych wyborów pójść

i wideo z konwencji

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor