Zamek bydgoski 10 mar 14:45 | Redaktor
Zamiast zamku, ocalmy kamienice [OPINIA]

Anna Rembowicz-Dziekciowska/fot. Anna Kopeć

Jedna uratowana przed degradacją autentyczna kamienica, jest dla mnie więcej warta niż najpiękniej zbudowana atrapa zamku – pisze na Facebooku Anna Rembowicz-Dziekciowska, dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.

Nie chcę zamku na Starym Mieście w Bydgoszczy. Nie chcę budowy atrapy. O klimacie miasta, o jego historii najlepiej świadczy to, co autentyczne, prawdziwe, dlatego tak cenię przedwojenne kamienice.

Powojenna polityka mieszkaniowa nastawiona była na ich maksymalną eksploatację (aż do ich fizycznego unicestwienia). Właściciele kamienic nie mieli żadnych praw, nie mieli prawa w nich mieszkać, nie mogli wynajmować mieszkań, nie mogli ustalać wysokości czynszów, które dałyby możliwość utrzymania kamienic we właściwym stanie technicznym. Decyzję, kto będzie mieszkał w kamienicy i ile będzie za to płacił, podejmowała ówczesna socjalistyczna władza, która hojnie dysponowała cudzym majątkiem. Właściciele kamienic mieli za to nakazy, wezwania, obowiązki: opłacania podatków i rachunków, utrzymywania kamienicy w czystości, odgarniania śniegu… W imię tzw. „sprawiedliwości społecznej” i upokarzania tzw. „kamieniczników”, przedwojennym właścicielom kamienic, którym odebrano prawo korzystania z własnego majątku, nie przysługiwała żadna rekompensata /emerytura. Dobrze, jeśli mieli dzieci, które mogły zapewnić im byt.

Tym sposobem, wielu właścicieli kamienic, których nie stać było na ich dalsze utrzymywanie, zrzekało się lub porzucało własne nieruchomości. Przez te trwające przeszło 60 lat regulacje, kamienice popadały w ruinę. Trzeba je pilnie ratować, zanim się zawalą, dlatego priorytetem powinna być kontynuacja ich remontów. Od 2011 roku bydgoskie kamienice powoli odzyskują blask. Kwartał po kwartale obejmujemy planami Śródmieście, po to, by je ocalić, przyspieszyć remonty, zachować detal, stolarkę, przywrócić dawną świetność. To jest nasze dziedzictwo, to powinno być priorytetem, a nie budowa pseudośredniowiecznych zamków. Wystarczy przejść się ulicami Śniadeckich, Pomorską, Sienkiewicza, Lipową, Chrobrego, Kwiatową… (można długo wymieniać), żeby zobaczyć, jak wiele jeszcze jest do zrobienia.

Autentyczna tkanka miasta woła o ratunek. Potrzeba na to ogromnych pieniędzy. Jedna uratowana przed degradacją autentyczna kamienica (z całą jej historią, detalem, duszą i przede wszystkim ludźmi którzy w niej mieszkają), jest dla mnie więcej warta niż najpiękniej zbudowana atrapa zamku. Stąd moja prośba do polityków i decydentów: nie budujcie nam w miastach średniowiecznych zamków, tylko pomóżcie ocalić tę cenną zabudowę, która jest autentyczna, która świadczy o naszej historii, która przetrwała II wojnę światową i lata rządów tak niechętnej własności prywatnej PZPR. 

Opinia Anny Rembowicz-Dziekciowskiej ukazała na Facebooku

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor