Książka 20 maj 17:58 | Redaktor
Lista Wächtera. Syn wierzy, że tata był dobrym nazistą

Magdalena Ogórek w Bydgoszczy/fot. Anna Kopeć

70 lat po wojnie podpisywał się „Horst von Wächter, syn gubernatora” – dr Magdalena Ogórek opowiadała w Bydgoszczy o swoim śledztwie, które prowadziła tropem zagrabionych Polsce dzieł sztuki. Tak powstała książka „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków”.

Magdalenę Ogórek przywitał poseł Łukasz Schreiber/fot. Anna Kopeć

Magdalena Ogórek gościła w Bydgoszczy na zaproszenie Klubu Prawicy Bydgoskiej. Przywiozła ze sobą swoją książkę. W opisie utworu czytamy: „Historyk, Magdalena Ogórek, prowadzi brawurowe śledztwo tropiące niemiecką grabież dzieł sztuki z okupowanych ziem Rzeczpospolitej. Ślady prowadzą m.in. do zamku pod Wiedniem, w którym gromadzono zagrabione skarby kultury polskiej. Właściciel, jeszcze 70 lat po wojnie podpisywał się „Horst von Wächter, syn gubernatora”.

- Raduje moje serce to, że ciągle ludzie interesują się sprawą polskich strat wojennych – przywitała zebranych w sali Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej. – Był to temat zamiatany pod dywan, temat, który w świadomości społecznej nie istniał.

- Przy pracy nad tą książką odkrywałam historię II wojny światowej na nowo – mówiła. Jej zdaniem żyjemy w błędnym przekonaniu o całkowitym rozliczeniu zbrodni wojennych, o tym że kaci zostali wskazani, ofiary dostały zadośćuczynienie i po 1945 roku na zgliszczach zrodził się nowy, sprawiedliwy porządek świata.

– Tak się niestety nie stało – i na dowód tego przywołała niedawną konferencję w Monachium, podczas której premier Rzeczpospolitej Polskiej Mateusz Morawiecki odpytywany przez dziennikarza izraelskiej gazety tłumaczył się z Holocaustu. Przed forum międzynarodowym musiał tłumaczyć kto był katem, a kto ofiarą, a siedzący obok kanclerz Austrii Sebastian Kurz śmiał się.

– Wszyscy widzieliśmy ten obrazek – mówiła Ogórek. – Nie ma lepszej metafory dla oddania tego o czym jest ta książka. A jest o tym jak Austria przez lata budowała mit ofiary II wojny światowej. „Bohater” tej książki, Otto von Wächter, generał SS, był Austriakiem, gubernatorem dystryktu krakowskiego, a potem dystryktu Galicja.

Magdalena Ogórek podkreślała, że „mówiąc o wojnie, o zbrodniach, bardzo często mówimy Niemcy, Niemcy, Niemcy i nie uświadamiamy sobie jak bardzo liczny aparat austriacki był reprezentowany w SS, w obozach koncentracyjnych i przede wszystkim w całej infrastrukturze, która już przed wojną była przygotowywana do tego, by rabować dzieła sztuki”.

O bydgoskich stratach wojennych możesz przeczytać tutaj

- Każdej zawierusze wojennej towarzyszy grabież dzieł sztuki. Niemcy i Austriacy z premedytacją do tej grabieży się przygotowywali. I to w najbardziej haniebny sposób, wykorzystując nawiną duszę Polaka - mówiła. Opowiadała jak to w młodych latach 30. powołano izbę kultury Rzeszy, która zrzeszała najlepszych specjalistów historii sztuki. Przyjeżdżali do Polski i pod pretekstem prac konserwatorskich skrzętnie katalogowali zbiory, często też te, które były w rękach prywatnych. Jej zdaniem naziści lepiej wiedzieli jakie dzieła sztuki znajdują na terenie II Rzeczpospolitej niż polskie służby muzealne.

Śledztwo Magdaleny Ogórek prowadzi ją do Wiednia gdzie poznaje syna gubernatora. Nawiązuje kontakt z Horstem von Wächterem. Spotyka się  z nim w jego podwiedeńskim zamku, który kupił ze spadku po rodzicach. Tam autorka co rusz odkrywa dzieła sztuki, które zostały zrabowane. Syn esesmana z dumą opowiada o swoim ojcu, a na pytania „skąd pochodzą te skarby?” odpowiada rozbrajająco, że „ojciec je przywiózł z Krakowa, bądź ze Lwowa”. Ogórek tłumaczy: „Zdaniem Horsta bowiem, ojciec był dobrym nazistą, a że był gubernatorem, to miał takie prawo, bo Polski przecież nie było”.     

fot. Anna Kopeć

Magdalena Ogórek przez blisko dwie godziny opowiadała o swoim śledztwie. Mówiła też o atakach jakie spadły na nią po ukazaniu się książki. Ale o tym, o nowych dokumentach, na które natrafiła, w czasie trzyletniej pracy, o odnalezionych dziełach i o żonie gubernatora przeczytacie Państwo w papierowym wydaniu „Tygodnika Bydgoskiego”, który ukaże się już w najbliższy czwartek, 24 maja 2018 roku.     

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor