Opinie 30 gru 12:03 | Redaktor
Żenada roku: rada miasta [OPINIA]

Sesja rady miasta Bydgoszczy 28 grudnia 2017 roku/fot. Anna Kopeć

„Czwartkowa sesja rady miasta kolejny raz potwierdziła miałkość tego gremium. Dlatego należy mu przyznać zbiorową nagrodę żenady roku” – pisze Eryk Dominiczak, redaktor naczelny portalu metropoliabydgoska.pl.

Dyskusja oraz głosowania w radzie miasta nad przywróceniem nazw ulic Aleje Planu 6-letniego i Przodowników Pracy oraz wcześniejsze decyzje dekomunizacyjne wojewody kujawsko-pomorskiego wywołały w przestrzeni publicznej ogromne emocje. W  redakcji Tygodnika Bydgoskiego” zauważamy, że w tyglu obelg, obrzucania się inwektywami, mimochodem rozpoczęła się debata dekomunizacyjna. Debata merytoryczna.

Eryk Dominiczak, redaktor naczelny portalu metropoliabydgoska.pl, opublikował felieton, w którym w wielu miejscach diagnozuje sytuację. Czwartkowa sesja rady miasta kolejny raz potwierdziła miałkość tego gremium. Dlatego należy mu przyznać zbiorową nagrodę żenady roku” – pisze.

Wskazuje błędy, jakie popełniono przy okazji dekomunizacji, jak również prób upamiętniania śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Jako pierwszy błąd wytyka emocjonalną decyzję rady miasta po katastrofie smoleńskiej. „Ówczesny prezydent miasta Konstanty Dombrowicz proponuje, aby nieistniejący wówczas most na trasie Uniwersyteckiej nazwać imieniem tragicznie zmarłego prezydenta. Wniosek jest przyjęty przez aklamację” – pisze. Radni podejmują uchwałę.

„Właśnie od historii z mostem Lecha Kaczyńskiego zaczyna się cała seria szyldowych awantur kompromitujących radę miasta i samo miasto przy okazji…” - stwierdza Dominiczak. „Uchwała podjęta pod wpływem chwili, emocji, ma swój ciąg dalszy… Gdy w 2013 roku zbliża się otwarcie trasy Uniwersyteckiej, radni w pośpiechu wycofują się z uchwały podjętej w 2010 roku”.

Kolejny etap tego starcia otworzyła ustawa dekomunizacyjna, przyjęta przez Sejm w 2016 roku. „Co warto dodać – także głosami PO” – akcentuje Dominiczak. – „Idea słuszna, choć spóźniona o ćwierćwiecze. Dla wielu już, choć można to odebrać z niesmakiem, mająca status tematu zastępczego. Ale nadal, w moim odczuciu, słuszna. Tyle że każdą ideę pod obecnymi rządami można, jak się okazuje, sprowadzić do roli marionetki, instrumentu politycznego. Pod płaszczykiem szczytnego celu uświęca się środki”.

I stawia zarzut PiS-owi, używając argumentacji radnego PiS: „Podczas (…) czwartkowej sesji rady miasta (…) Krystian Frelichowski podkreślał, że Polacy, gdy im się próbuje coś uniemożliwić (czyli nadać np. ulicy imię Lecha Kaczyńskiego), reagują jeszcze większym uporem. Zgoda, ale pod warunkiem, że tezę Frelichowskiego potraktujemy a rebours. Bowiem to właśnie nachalna próba instalowania tabliczek z nazwiskiem zmarłego prezydenta budzi największy sprzeciw”.

W tym miejscu dodajmy, że od lat np. w Gdyni, w jednym z najpiękniejszych miejsc miasta, na Kamiennej Górze, jest park Marii i Lecha Kaczyńskich. W Sopocie, w centrum tuż przy plaży, znajduje się park Marii i Lecha Kaczyńskich Prezydenta RP z Małżonką. W Gdańsku jedną z głównych ulic z Wrzeszcza do obwodnicy mianowano aleją Żołnierzy Wyklętych. We wszystkich tych miastach uczyniły to rady, w których większość mają przedstawiciele środowisk Platformy Obywatelskiej.   

Dominiczak zwraca jednak zaraz uwagę: „I tu jest właśnie miejsce na błąd drugi. Bydgoska rada miasta, zamiast wziąć się do pracy i wypełnić założenia ustawy, zamiotła sprawę pod dywan. Zlekceważyła. Uznała, że jej nie ma. Zresztą do dzisiaj nawet piewcy i obrońcy demokracji oraz konstytucji sprawiają wrażenie, że ustawy nie ma. A jest. I należało ją potraktować z pełną atencją”.

Kolejne błędy to:

- „prace” w radzie nad zmianą nazw ulic, pomijające postulaty mieszkańców, choć komentator trzeźwo zauważa, że „część ich propozycji pierwszego wyboru miało charakter groteski”.

- decyzja wojewody, który ustawowo przejął kompetencje w tej  sprawie i 13 grudnia zarządził zmiany nazw ulic, m.in. dekomunizując Aleje Planu 6-letniego i nadając im nazwę Aleje Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Natychmiast koalicja PO-SLD podniosła larum.

„Teraz czas na błąd piąty” – pisze Dominiczak. „Do uchwały przywracającej nazwę aleja Planu 6-letniego dołączono, nie wiedzieć czemu, powtórną zmianę szyldu na Przodowników Pracy (z Bernarda Śliwińskiego). Polityczne wyczucie na poziomie Rowu Mariańskiego. Dzień po 99. rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego wmanewrowuje się uczestnika tegoż powstania i prezydenta Bydgoszczy w żałosną dyskusję”.

Komentator wskazuje błąd szósty: „Uzasadnienie projektu uchwał likwidującej aleję Lecha Kaczyńskiego. Obraza inteligencji”. I kolejny: „Nazwy ulic przywrócono. W stylu godnym pożałowania. Stylu, który każe zapytać, czy błędem siódmym nie będzie wybranie co niektórych radnych do rady ponownie”.

Oprócz błędów Dominiczak rzuca też dwa pomysły. Pierwszy: „Należy ustawą (zwyczaj u nas nie przejdzie) zastrzec, że nadawanie jakichkolwiek patronatów dla ulic, placów czy skwerów może nastąpić przynajmniej 50 (słownie: pięćdziesiąt) lat od śmierci kandydata na patrona”. I drugi: „Nazwy istniejących ulic powinny być zmieniane na neutralne (jak Studencka, Ku Słońcu), a jedynie dla nowych powinno nadawać się nazwiska osób”.

Oprac. red.

Źródło: metropoliabydgoska.pl

 Czytaj też:

Komentarz Michała Jędryki, redaktora naczelnego "Tygodnika Bydgoskiego"

Rozmowa z radną Grażyną Szabelską

 Decyzje dekomunizacyjne wojewody

 Dekomunizacyjana taktyka PO

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor