Wydarzenia 29 sty 15:15 | Marta Kocoń
Miasto zapyta mieszkańców o zachodnią pierzeję. Od września konsultacje

fot. Anna Kopeć, archiwum

W łączności z głosowaniem nad Bydgoskim Budżetem Obywatelskim 2020 miałyby odbyć się konsultacje dotyczące odbudowy zachodniej pierzei Starego Rynku. Taką propozycję złożył w środę (29 stycznia) prezydent Rafał Bruski.

Informację o tym przekazał radnym podczas sesji. – Temat zachodniej pierzei co jakiś czas powraca, jak bumerang – mówił. Zaznaczył, że chce „przyjąć plan działań, który doprowadzi nas wspólnie do tego, czy w temat wchodzimy głębiej”. – Uważam, że nie znamy tak naprawdę zdania mieszkańców, a jest to na tyle istotna ingerencja, że powinniśmy o to zapytać, zwłaszcza młodych.

Ma nadzieję, że odpowiednio zaplanowane konsultacje pozwolą uzyskać odzew na poziomie 10–15 tysięcy głosów. Do frekwencji miałoby przyczynić się połączenie ich z kampanią i głosowaniem w ramach BBO, na przełomie września i października.

Czy tak, czy nie? W jakim kształcie?

Według prezydenta Bruskiego ankieta online mogłaby wyglądać następująco: – „Czy jesteś za BUDOWĄ zachodniej pierzei Starego Rynku?”. W zależności od odpowiedzi „tak” lub „nie” pojawiłyby się kolejne pytania: o to, czy w kształcie historycznym, czy nowoczesnym.

Pewne pojęcie o temacie miałyby dać dołączone wizualizacje rynku, m.in. po hipotetycznej odbudowie w kształcie pierwotnym. Przyznaje, że nie wie, jak rozwiązać problem z wizualizacją w kształcie nowoczesnym, bo konkurs na projekt musiałby dopiero zostać ogłoszony. Zamieszczanie wizualizacji z konkursu z kadencji Konstantego Dombrowicza byłoby mylące.

W ramach kampanii miałyby też powstać zakładka na stronie miasta Bydgoszczy, z opiniami zajmujących się tym tematem specjalistów, instytucji. Byłoby to kompendium wiedzy i argumentów „za” i „przeciw”.

Prezydent zapowiedział, że konsultacje mają pomóc w podjęciu decyzji, czy dążyć do odbudowy, czy nie. – Jeżeli nie, to do końca kadencji nie będziemy do tego tematu wracali, jeśli tak, to podejmę się przygotowania inwestycji – mówił. I dodał, że bariera finansowa nie jest czymś, czego nie da się pokonać.

Tradycyjne konsultacje to za mało?

Po wypowiedzi na sali sesyjnej rozgorzała dyskusja. – Bardzo się cieszę, że zaczynamy poważną rozmowę na ten temat – mówił radny Marcin Lewandowski (PiS). Jego zdaniem w ramach konsultacji powinny jednak odbyć się także spotkania ze specjalistami, konserwatorami, bo sprawa odbudowy to nie tylko kwestia opinii, ale także prawideł, m.in. estetyki, proporcji architektonicznych itd.

Radny Paweł Bokiej (PiS) wyraził uznanie dla podjęcia tego tematu, ale dzielił się wątpliwościami co do metody. – Wydaje mi się, że przecenia Pan możliwości komunikacyjne miasta. Poziom czytelnictwa, odbioru mediów lokalnych, jest na niskim poziomie. Boję się, że ta frekwencja nie będzie zadowalająca – mówił. – Myślę, że miasto powinno dotrzeć do każdego domostwa, każdy mieszkaniec powinien dostać kopertę z wizualizacją, z wytłumaczeniem tego zagadnienia – tłumaczył swoje stanowisko.

Dodał też, że w ankiecie sam podział na odbudowę w kształcie „historycznym” i „nowoczesnym” może być różnie interpretowany. Do jakiej kategorii przypisać propozycję menedżera Starego Rynku i Śródmieścia, łączącą historię z nowoczesnością? (Więcej o tej koncepcji odbudowy czytaj:  Fasada kościoła, z tyłu zimowy ogród)

W odpowiedzi na pytanie Marcina Lewandowskiego Rafał Bruski zapowiedział, że on debat ze specjalistami organizować już nie będzie. – One zawsze wyglądają tak samo, przychodzi od 20 do 50 osób – mówił. I deklarował, że jako prezydent w tej dyskusji powinien „zachować daleko idącą neutralność, przygotowującego mieszkańców do świadomej odpowiedzi”. Przyznał bowiem, że nie każdego można o wszystko pytać, bo odpowiadający może nie mieć na dany temat wiedzy.

Czytaj także: Zachodnia pierzeja: odbudować czy nie? Debata w ratuszu [WIDEO]

Serce miasta zacznie bić? Debata o zachodniej pierzei Starego Rynku

Radny Krystian Frelichowski zwrócił uwagę na słowo „budowa”, a nie „odbudowa”, które miałoby paść w ankiecie. Poddanie pod głosowanie nowoczesnej zabudowy „może oznaczać zniszczenie Starego Rynku jakimiś budynkami, które nie będą [do niego] pasowały”. Wskazywał na znaczenie odbudowy dla tożsamości miasta.

Koszta kontra pamięć?

To tym, że konsultacje to krok w dobrą stronę, mówił radny Robert Langowski (KO) – jego zdaniem inaczej dyskusja „ugrzęzłaby” w dotychczasowym punkcie, w gronie specjalistów. Kładł nacisk na potrzebę odpowiedniego sformułowania pytań, by mieszkańcy mogli zdecydować, na co wydać środki z budżetu – na odbudowę, czy inne inwestycje.

Radni powracali także do zagadnienia odbudowy budynku kościoła, przypominając, że biskup Jan Tyrawa nie jest zainteresowany przywróceniem w tym miejscu obiektu sakralnego.

– Kościół w sposób prawny nie jest w stanie wpłynąć na to, czy powstanie [tu budynek], ani w jakim kształcie – przypomniał prezydent Rafał Bruski. Grunt należy bowiem do miasta. Dodał, że choć ksiądz biskup jak dotąd „nie zgadza się na kościół ani na atrapę”, to może jego stanowisko się zmieniło. Zapewnił, że w okresie przygotowawczym przekaże mu informację o planach.

Przeciwko odbudowie wypowiadał się m.in. wiceprzewodniczący Rady Miasta Szymon Wiłnicki (KO). – Nie idźmy tą drogą, konsultacje niosą koszta. Inne inwestycje są ważniejsze niż pamięć historyczna, pamięć historyczną możemy mieć w głowie – uważa.

Może referendum?

Głos na temat metody zabrał także Ireneusz Nitkiewicz (KO). Jego zdaniem być może warto rozważyć referendum, a nie tylko konsultacje – chodzi bowiem o zmiany w samym sercu Bydgoszczy. Aby rzeczywiście poznać zdanie mieszkańców, trzeba zainwestować. – Żeby nie zakończyło się to jak przy [konsultacjach dotyczących] Myślęcinka, który wydaje dla wielu mieszkańców ważnym miejscem. Wydawało się, że będzie zainteresowanie – mówił.

Uważa jednak, że w pierwszej kolejności lepiej skupiać się na już trwających inwestycjach. – Mamy tyle inwestycji, które powinniśmy [raczej] najpierw dokończyć, niż rozbudzać nadzieje: Młyny Rothera, Teatr Kameralny, czwarty krąg opery – wymieniał

Rafał Bruski uspokajał, że koszty konsultacji nie są tak wielkie, żeby nie było warto ich ponieść. – [Informacja] o BBO dociera do każdego domu, dodanie jednej kartki, żeby zachęcić do udziału w konsultacjach [to nie tak duży koszt] – mówił. – Zapewniam, ze każdego domu trafi informacja.

Marta Kocoń

Marta Kocoń Autor

Sekretarz Redakcji