Komentarze 22 lis 19:05 | Łukasz Kulpa
Konserwatyści mają dość cenzury na Facebooku i Twitterze. Teraz masowo przechodzą na Parler.

Cenzurowanie niewygodnych treści, kasowanie komentarzy oraz wpisów, które odnoszą się do patriotyzmu, tradycji, czy religii. Tak funkcjonują globalne portale społecznościowe, które opowiadają się po jednej ze stron konfliktu politycznego. Niepisany standard oraz tworzenie regulaminów, które ograniczają wolność słowa w imię ''wolności'' rozumianej przez polityków i media lewicowo - liberalne. Konserwatyści mówią stop i teraz masowo przechodzą na portal wolności.

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2018 roku w Stanach Zjednoczonych. Tam powstał nowy portal społecznościowy Parler, który był odpowiedzią i sprzeciwem wobec cenzurowania treści publikowanych przez konserwatystów. Dzięki obecności znanych polityków i komentatorów Parler zdobył popularność w USA i został roboczo określony jako ''prawicowy Twitter''. Do niedawna liczba użytkowników serwisu wahała się w okolicach 3 milionów użytkowników.

W ciągu ostatnich kilku dni Parler stał się jedną z najczęściej pobieranych aplikacji na świecie, a wszystko za sprawą wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, które nadal pozostają nierozstrzygnięte. Mimo licznych protestów dot. sfałszowania wyniku oraz licznych nieprawidłowości media głównego nurtu nie poprzestają na manipulacjach i ośmieszaniu Donalda Trumpa, którego uznali za przegranego wyłącznie na podstawie przewidywań, wszak oficjalnych wyników nadal brak. Jednocześnie cała machina ''dezinformacyjna'' pomija informacje, które stoją w sprzeczności z rzekomym zwycięstwem Joe Bidena.

Oliwy do ognia dolewają globalne portale społecznościowe Facebook oraz Twitter, które automatycznie cenzurują wpisy Donalda Trumpa, urzędników związanych z administracją Prezydenta USA, a także komentatorów i zwolenników, których treści są również opatrywane odpowiednimi komunikatami, kasowane pod pretekstem '''naruszenia standardów społeczności'', a także ograniczania zasięgów.

Również 14 listopada, kiedy odbyły się masowe wiece poparcia dla Prezydenta Trumpa na terenie całych stanów zjednoczonych zarówno Facebook oraz Twitter ograniczały zasięgi i przerywały transmisje live prowadzone z miejsca protestów. Przedstawiciele obu gigantów internetowych musieli się tłumaczyć przed senacką komisją ze swoich działań, lecz ich przedstawiciele mówili wyłącznie o błędach i awariach, umywając ręce od faktycznych działań wymierzonych w wolność.


Skandaliczne praktyki i metody, których celem jest dezinformacja i ograniczenie wolności słowa przelały czarę goryczy. Konserwatyści z całego świata zaczęli przenosić swoje konta na nową platformą społecznościową Parler, która promuje się jako serwis wolności słowa. Falę migracji przyśpieszyli znani politycy, komentatorzy oraz dziennikarze, a także córka Prezydenta USA Ivanka Trump, która zachęca w sieci do korzystania z portalu.

Lawina ruszyła, portal w ciągu kilku dni potroił liczbę aktywnych użytkowników. Konserwatyści z Polski również masowo przechodzą z Facebooka i Twittera na Parler. Już kilka dni temu pojawiły się profilie redakcji polskich mediów, dziennikarzy, a także polityków i partii. Pierwszą partią była Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry, a następnie Partia Korwin. Z grona polityków są już m.in Sebastian Kalata, Tomarz Rzymkowski, Kazimierz Smoliński, Andrzej Jaworski, Anna Siarkowska, czy Profesor Krystyna Pawłowicz.

Ponizej zamieszczamy kilka opinii użytkowników z Polski nt. tego, dlaczego zdecydowali się założyć konto w serwisie Parler. 

Łukasz Kulpa

Łukasz Kulpa Autor

Specjalizuje się w kampaniach wyborczych. Doradza politykom i sztabom.