Opinie | Jolanta Fischer 0 Dzisiaj 17:48 Wojna i (s)pokój [FELIETON] Święta, także wielkanocne, to dla niektórych wielkie pole bitwy – o umycie okien, kuchenną logistykę i zdobycie ozdób jak z reklamy Polsatu. Wszystko ma być idealnie, rodzinnie i tradycyjnie. Nawet jeśli jednak uda się to osiągnąć, po niedzielnym śniadaniu zaczynają się poniedziałkowe wizyty krewnych. I wtedy pada to jedno zdanie, na miarę „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” – „Ale nas pokradli, te złodzieje!”. Rodzinna sielanka zamienia się w polityczną batalię, w której – paradoksalnie – dyplomatyczny rozkrok lub milczenie jest najgorszym wyjściem, bo czyni nas celem obu stron. Oczywiście to najbardziej stereotypowy przykład. Rodzinne konflikty mają rozmaite przyczyny, często dużo istotniejsze niż polityka – wzajemne pretensje, różnice w wartościach czy dawne zranienia.