Felietony 10 gru 16:15 | Jarosław Jakubowski
Król Olaf i inne słowa roku [FELIETON]

fot. Jarosław Jakubowski/fot. Anna Kopeć, archiwum

Młodzieżowym słowem roku został „śpiulkolot”. Żadna ze znanych mi osób należących do grupy „młodzież” nie znała tego słowa i nigdy go nie użyła. Istnieje przypuszczenie, że młodzieżowe słowo roku wybierają dziadersi, czyli osobnicy od około trzydziestki. Wygląda więc na to, że śpiulkolot to dziaderskie słowo roku.

Co znaczy śpiulkolot? Nie wiem i jakoś nie chce mi się sprawdzać, chociaż posiadam papiery na dziadersa. Z pewnością jest to coś związanego ze spaniem, ponieważ mamy grudzień, a jak wiadomo w grudniu jest ciemno i misie idą spać. Nie wiem, czy będzie to sen spokojny. Raczej nie będzie.

Imieniem roku powinno zostać imię Olaf, ponieważ jest to imię nowego, prawdziwego Króla Europy, czyli kanclerza Niemiec. To, że idzie nowe, zobaczyliśmy już w dniu zaprzysiężenia w Bundestagu, gdzie Król Olaf jako pierwszy w historii kanclerz Niemiec nie dodał do roty przysięgi słów: „Tak mi dopomóż Bóg”. Wygląda więc na to, że to człowiek głęboko wierzący. W siebie.

Zdarzało nam się narzekać na Królową Angelę, ale coś mi mówi, że Król Olaf da nam tak do wiwatu, że jeszcze zatęsknimy za jego poprzedniczką. Koalicja rządząca, na czele której stanął Król Olaf, nazywana jest „koalicją świateł drogowych”, ponieważ tworzą ją ugrupowania wiązane umownie z kolorami: czerwonym (socjaldemokraci), żółtym (liberałowie) i zielonym (uwaga: Zieloni). Póki co w Berlinie zapaliło się zielone światło dla realizacji czarnego snu konserwatystów: paneuropejskiego „zrównania praw małżeńskich” (to znaczy obligatoryjnego uznania przez państwa UE, że osoby tej samej płci też tworzą małżeństwo), aborcji na życzenie, zakazu „propagandy antyaborcyjnej”, rezygnacji z węgla i atomu, wprowadzenia twardej zasady: kasa za praworządność, przy czym zarówno o dzieleniu kasy, jak i definicji praworządności będzie decydować Unia Europejska, czyli Niemcy. Trójkolorowi już nawet niespecjalnie udają, że UE nie jest narzędziem realizacji niemieckich interesów w Europie. Można zatem przyjąć, że liczebnikiem roku jest liczebnik „czwarta”, jak Czwarta Rzesza.

Nie jest, oj nie jest to Rzesza jak tamta, poprzednia i nawet jeszcze bardziej poprzednie Rzesze. Ta Rzesza jest postępowa, ekologiczna i praworządna, no i zasilana gazem pompowanym rurą Nord Stream 2 prosto od Cara Władimira. Ta nowa Rzesza nie używa skompromitowanej frazeologii rasowej; tę zastąpiła frazeologia pełna humanistycznych pojęć takich jak: tolerancja, demokracja, bla bla bla, bla bla bla. Niemcy prą postępowo, przodem do przodu, realizując ten sam co zawsze cel – zwiększenie swego stanu posiadania w Europie. Posiadania może już nie terytorialnego, ale znacznie głębszego i cenniejszego – ideologiczno-kulturowo-gospodarczego.

Przyznam, że za tę odwieczną konsekwencję podziwiam naszych zachodnich sąsiadów. Powinniśmy się jej od nich uczyć i stosować. Pierwszą lekcją powinny być reparacje wojenne, których nigdy nie zobaczyliśmy, a które nam się należą. Tak po prostu, należą się nam, więc są jednym z zasadniczych celów polskiej dyplomacji. To znaczy powinny być, bo chyba nie są.

Z wróżbami wolę poczekać na to, co powie w noc wigilijną mój pies, ale wewnętrzny głos mi mówi, że słowami najczęściej używanymi w roku 2022 będą mniej więcej te same, co w tym, który właśnie mija. Wszyscy je znamy, więc nie będę wymieniał.

Wielki amerykański pisarz Philip Kindred Dick (dla niepoznaki piszący w gatunku science-fiction) napisał pod koniec życia powieść pt. „Valis”, w której padają następujące słowa: „Macie przed sobą czas próby, kłamstwa i płaczu, bo ponury król, król łez, nie odda swej władzy dobrowolnie, ale wy mu ją odbierzecie”. Obawiam się, że nie jest to program na najbliższy rok, ale czymże jest marne 365 dni wobec wieczności, która – jak wiadomo – nie robi nic poza tym, że czeka.

Jarosław Jakubowski – poeta, prozaik, dramatopisarz, krytyk literacki, dziennikarz, doradca wojewody kujawsko-pomorskiego ds. kultury