Książka 12 gru 15:50 | Krzysztof Drozdowski

Już sam tytuł powinien wystarczyć jako zachęta do sięgnięcia po tę publikację. A w środku jest już tylko lepiej.

Wydawnictwo Fronda wydało książkę, obok której nie można przejść obojętnie. „Największa tajemnica Guadalupe” Wincentego Łaszewskiego jest pięknie wydaną i sowicie ilustrowaną opowieścią na temat tajemniczego wizerunku, dzięki któremu doszło do nawrócenia około 8 milionów Indian.

Według historycznych przekazów, 12 grudnia 1531 roku, czyli ostatniego dnia objawień maryjnych, których doświadczył Aztek Juan Diego, powstał wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. 

Biskup Juan de Zumárraga, nie dowierzając relacjom Juana Diego o ukazaniu się mu Maryi na wzgórzu Tepeyac oraz jej życzeniu, by na nim została zbudowana świątynia ku jej czci, domagał się przekonującego dowodu, potwierdzającego prawdziwość jego relacji. Maryja przyjęła to wyzwanie i poleciła Juanowi przyjść następnego dnia, wspiąć się na wzgórze i zerwać kwitnące tam kwiaty. Kiedy ten to uczynił, Maryja sama ułożyła te kwiaty w wiązankę i ukrytą pod osłoną tilmy poleciła mu zanieść ją do biskupa. Kiedy Juan Diego zjawił się w rezydencji biskupa i odsłonił tilmę, kwiaty wypadły na podłogę, a na płaszczu biskup ujrzał niezwykły obraz Maryi, przed którym upadł na kolana i ze łzami skruchy przepraszał Maryję za swe niedowierzanie.

W opisie wydawniczym czytamy, że „obraz nie został wymalowany żadnymi ziemskimi farbami, przypomina zdjęcie z polaroida – zwykłe włókna z agawy w niewytłumaczalny sposób zostały zabarwione od wewnątrz za pomocą techniki nieznanej do dzisiaj. Zdjęcia rentgenowskie nie wykazują żadnych pociągnięć pędzla na płótnie”.

Dobrze napisana i bogato ilustrowana publikacja zaskakuje z każdym kolejnym rozdziałem. Doskonale sprawdza się tu powiedzenie, że im dalej w las, tym więcej drzew. Autor dozuje przekazywane treści, a kwintesencję stanowią opisy poszczególnych fragmentów obrazu.

„W źrenicach oczu Obrazu – które mają zaledwie po kilka centymetrów średnicy – utrwaliła się z detalami scena z XV wieku, w której Juan Diego prezentuje biskupowi Zumarraga płaszcz z cudownym wizerunkiem. Widać dostojników Kościoła, księży, służących, czarnoskórą niewolnicę.

Matematycy odnaleźli w Obrazie złote proporcje i ciąg Fibonnacciego, a muzycy – medytacyjną muzykę sfer niebieskich” – czytamy w publikacji.

Czy to, co napisano na temat powstania obrazu i jego późniejszych dziejów, jest prawdą? Czytając tę książkę, nawet gdybyśmy byli osobami niewierzącymi, spotkamy się z twardymi naukowymi dowodami. Wobec nich nie można już przejść obojętnie.

Wspomnienie objawień jest ciągłe żywe w obu Amerykach, a zwłaszcza wśród Meksykanów, uznawanych za jednych z bardziej religijnych narodów na świecie. Dlatego też 12 grudnia, czyli ostatni dzień objawień, jest w Kościele katolickim wspomnieniem Matki Bożej z Guadalupe To jak wyglądają obchody tego święta w samym Meksyku, najlepiej opowiedzieć może jedynie osoba, która sama w nich uczestniczyła.

– We wszystkich kościołach gromadzą się wierni, aby tutaj zanieść przed oblicze Matki Bożej, przez Jej wstawiennictwo, do Jezusa swoje podziękowania, swoje modlitwy, swoje uwielbienia. Często takiej modlitwie towarzyszy zespół zwany Mariatami, który śpiewa na cześć Maryi różne pieśni, różne utwory. Te utwory i ta modlitwa są przeplatane okrzykami zebranych w kościele: „Niech żyje Matka Boża z Guadalupe”, „Niech żyje Maryja”, „Niech żyje Chrystus Król”, „Niech żyje Meksyk”! – tłumaczył o. Zbigniew Pieńkos CSsR, dyrektor Centrali Radia Maryja w Chicago. 

Recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Katolicka Bydgoszcz oraz w bieżącym wydaniu papierowym „Tygodnika Bydgoskiego”.

 

Krzysztof Drozdowski

Krzysztof Drozdowski Autor

Publicysta, autor wielu książek historycznych.