Opera Nova 23 wrz 20:23 | Marta Kocoń
Podróż do Fabryki Snów. „Bulwar Zachodzącego Słońca” w Operze Nova [RECENZJA]

fot. Andrzej Makowski, mat. Opera Nova w Bydgoszczy

Wspaniałe widowisko przygotowała Opera Nova na rozpoczęcie 65. sezonu artystycznego. Premiera „Bulwaru Zachodzącego Słońca” (18 września) została przyjęta przez widzów owacją na stojąco.

Kultowy musical Andrew Lloyda Webbera został oparty na filmie Billy’ego Wildera z 1950 roku. Opowiada o dawnej gwieździe kina niemego Normie Desmond, wciąż mającej nadzieję na powrót na ekrany. Do jej posiadłości przypadkiem trafia uciekający przed wierzycielami scenarzysta Joe. Wkrótce starsza kobieta zakochuje się w nim, jednak bez wzajemności. Historia ma tragiczny finał.

Produkcję na bydgoskiej scenie wystawił Jacek Mikołajczyk, jeden z największych polskich znawców musicalu, znany m.in. z nagrodzonej Złotą Maską „Rodziny Addamsów” (Teatr Muzyczny w Gliwicach). Już przed premierą „Bulwaru” podkreślał, że musical to „nie tylko teatr rozrywkowy, to też teatr, który może zmierzyć się z bardzo poważnymi tematami”. I tak jest rzeczywiście: muzyczna „dyskusja” o misji kina; walka ideałów z pragnieniem bogactwa; zawiedziona, ale wierna miłość; zatracenie i ocalenie siebie; ulotność sławy – to wszystko i wiele więcej odnajdziemy w tym spektaklu.

fot. Andrzej Makowski

Choć najbardziej charakterystyczną i niezwykle trudną do wykreowania postacią jest Norma Desmond (znakomita Jolanta Litwin-Sarzyńska) – szalona, pyszna, a mimo to budząca litość – to na szczególne uznanie zasługuje odtwórca roli Joe. Wcielający się w tę postać Karol Drozd jest obecny na scenie od pierwszej do niemal ostatniej minuty ponaddwugodzinnego spektaklu. Bohater, a jednocześnie narrator wtajemnicza widza w przebieg wydarzeń, których finał poznajemy już w pierwszej scenie musicalu; a wykazać przy tym musi się zarówno talentem dramatycznym, jak i komicznym, zdobywając sympatię i współczucie widzów.

Powracające złowieszcze motywy muzyczne z tytułowego utworu („Sunset Boulevard”) nie pozwalają zapomnieć o nadciągającej katastrofie. Mimo to atmosfera nie jest przytłaczająca – łagodzi ją „jasny” koloryt, barwność, radosna choreografia scen toczących się w Paramount Studio czy barze dla aktorów. Nadzieję w „zepsuty” świat Fabryki Snów niewątpliwie wnosi też postać Betty Schaefer (w tej roli świetnie zaprezentowała się Katarzyna Domalewska), początkującej scenarzystki, pewnej słuszności swoich racji, i usiłującej przekonać do nich Joego.

fot. Andrzej Makowski

Atmosferę buduje muzyka, znakomicie wykonana przez wspaniałą orkiestrę Opery Nova pod batutą Krzysztofa Herdzina, oraz mistrzowsko zaśpiewane partie chóru, którego członkowie musieli dać z siebie wiele także pod względem aktorskim. Znakomicie – zarówno wokalnie, jak i aktorsko – spisali się soliści.

Świat Hollywood lat 40. wyczarowują m.in. monumentalna scenografia Mariusza Napierały i zjawiskowe kostiumy Ilony Barish: Norma Desmond przebiera się „niezliczoną” liczbę razy, a wysadzana kryształami Svarowskiego kreacja ze sceny finałowej dosłownie olśniewa – efekt jest naprawdę wspaniały. Świetnie sprawdzają się umiejętnie zastosowane projekcje multimedialne Adama Kellera.

fot. Andrzej Makowski

Choć przedstawienie przygotowano z rozmachem, bogactwem, to nie znajdziemy tu taniego efekciarstwa – efekty są zharmonizowane, podkreślają, a nie przysłaniają treść, toczącą się akcję. Przedstawienie jest nadzwyczaj spójne, a poza drobnymi niedociągnięciami naprawdę trudno cokolwiek w nim skrytykować.

Katarzyna Nowak-Stańczyk, jedna z trzech odtwórczyń roli Normy Desmond, zapewniła przed premierą, że spektakl nie zawiedzie widzów. Miała rację, o czym świadczy chociażby ciepła reakcja na sobotnią (18 września) premierę: już po poszczególnych „songach” z widowni rozlegały się okrzyki i brawa, a na zakończenie nagrodzono twórców owacją na stojąco.

Kultowy tytuł, znakomici realizatorzy i obsada – można spodziewać się, że bydgoski „Bulwar” długo nie zejdzie z afisza.

fot. Andrzej Makowski

Premiera musicalu „Sunset Boulevard” z librettem i tekstami piosenek duetu Don Black, Christopher Hampton odbyła się w 1993 r. w Adelphi Theatre na londyńskim West Endzie. Licencji na wystawienie przedstawienia udzieliła Operze Nova należąca do Andrew Lloyda Webbera The Really Useful Group Limited.

Spektakle premierowe odbyły się 18 i 19 września 2021 roku.

Spektakl  „Bulwar Zachodzacego Słońca” 18 września 2021

Obsada:

Norma Desmond – Jolanta Litwin-Sarzyńska

Betty Schaefer – Katarzyna Domalewska

Joe Gillis – Karol Drozd

Max von Mayerling – Tomasz Steciuk

Artie Green – Tomasz Bacajewski

Cecil B. DeMille – Jacek Greszta

Sheldrake – Wojciech Urbanowski

Myron/Manfred/Reporter – Jakub Zarębski

Mary/Astrolożka/Reporterka – Dorota Sobczak

ORKIESTRA, CHÓR I BALET OPERY NOVA W BYDGOSZCZY

dyryguje: Krzysztof Herdzin

 

inspicjent Agnieszka Ryczak

inspicjent-sufler Marek Wawrzyniak

 

Marta Kocoń

Marta Kocoń Autor

Sekretarz Redakcji