Paweł Bokiej 16 kwi 08:20 | Redaktor
Razem. W pokoju [FELIETON NA WIELKANOC]

fot. ilustracyjna, Pixabay

– Tato! Wiesz jak Dima ładnie wycina? Zrobił taką czterolistną koniczynkę i wyglądała jak prawdziwa! A potem pokazał mi, jak się rysuje konika. Usiedliśmy razem i też mi się udało! Chcesz zobaczyć? No zobacz! Prawda, że ładnie?

Taką historię usłyszałem od swojego synka, kiedy odbierałem go z przedszkola. Jedną z wielu, bo codziennie dowiaduje się o umiejętnościach Dimy, Slawika i Iwana. Znam już też całkiem sporo słów po ukraińsku, a moje chłopaki liczą w tym języku do dziesięciu lepiej niż po polsku.

O dzieci można było być spokojnym. Ich świat jest prosty i przyjazny. Nowych kolegów od razu traktują jak przyjaciół, bo dla nich nie istnieją bariery, których dorośli niekiedy nie potrafią pokonać. Ale tym razem my też się spisaliśmy. Jako społeczeństwo zdaliśmy test z empatii lepiej, niż przypuszczałem. Dwa miliony naszych sąsiadów uciekających przed wojną znalazło schronienie w naszych domach. Podzieliliśmy się tym co mamy, nie dlatego, że nam kazano, a z odruchu serca. „Polska gościnność” okazała się nie pustym sloganem, a realnym działaniem w momencie próby. A trzeba przyznać, że nam samym problemów przez ostatnie dwa lata nie brakowało. Epidemia poturbowała nas psychicznie i finansowo, a mimo to nie mieliśmy żadnych oporów, by rzucić się w wir pomagania.

Cieszy jeszcze jedno – dla przytłaczającej większości z nas obecna sytuacja to walka dobra ze złem, w której nie ma relatywizowania. Doskonale wiemy, kto jest tym złym, nie ma różnych punktów widzenia. A jak się pojawiają, to są szybko spychane na margines życia społecznego. Opowiedzenie się za Ukrainą to po prostu kwestia naszej racji stanu. Szybko zrozumieliśmy, że walczy ona również za nas. I że ci dzielni żołnierze będą walczyć lepiej ze świadomością, że ich bliscy są bezpieczni i dobrze czują się w naszej wspólnocie.

Zbliża się wyjątkowy okres – Święta Wielkanocne. W ostatnich latach były samotne. Naznaczone chorobą i rozłąką. Teraz, paradoksalnie, mimo całego tragizmu wojny za naszą wschodnią granicą, będzie inaczej. Nasze domy tym razem nie będą puste, a pełne gości, również tych z Ukrainy. Wojna połączy przy jednym stole katolików i prawosławnych. Wszyscy zresztą modlić się będziemy w jednej intencji i mieć jedno życzenie – by nastał pokój. Dla Dimy, Slawika, Iwana i nas wszystkich.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor