Felietony 15 wrz 19:00 | Redaktor
Czy historia nas czegoś nauczyła? [FELIETON]

Repliki polskich insygniów koronacyjnych/fot. Gryffindor - praca własna, Wikipedia, CC BY-SA 3.0

„Jak słusznie pisał Szujski, historia jest nauczycielką polityki, ale fałszywa historia jest nauczycielką polityki fałszywej. Świadomość historyczna więc jest konieczna dla poprawnego funkcjonowania naszego państwa i społeczeństwa” – pisze w felietonie Michał Jędryka.

Skończyła się pewna epoka – krzyczały do granic śmieszności wszystkie niemal media po śmierci
brytyjskiej królowej Elżbiety II. Było w tym bardzo wiele przesady, bo epoka ta skończyła się dziesięciolecia wcześniej, krótko po rozpoczęciu jej panowania, kiedy to jak domek z kart rozpadło się imperium „nad którym nigdy nie zachodziło słońce”. Rozpadło się nie bez udziału tego samego czerwonego mocarstwa, które dziś wojuje na Ukrainie (wtedy pod „szyldem” Związku Sowieckiego). To agenci sowieccy przecież podburzali nastroje nacjonalistyczno-komunistyczne w brytyjskich koloniach. Dziś agent tego samego KGB jest prezydentem Rosji. 10 lat po objęciu tronu przez Elżbietę z imperium pozostał już tylko swego rodzaju „klub dyskusyjny” w postaci
tak zwanej „Commonwealth of Nations”.

Można dziś się zastanawiać, czy popieranie Stalina przez Churchilla w czasie II wojny światowej nie wychowało swoistego Brutusa, który wbił Anglii nóż w plecy? Oczywiście, krajom afrykańskim należała się niepodległość, ale czy ten proces nie mógł przebiegać w inny, korzystniejszy dla Zachodu sposób? Ale nawet jeśli tak było i nawet jeśli dziś widzimy polityczne błędy, czasu cofnąć się przecież nie da. Czy historia uczy nas, że niczego nas nie nauczyła? Przekonamy się pewnie wkrótce, bo jesteśmy w okresie, kiedy ład światowy ustalony po II wojnie światowej ostatecznie wali się w gruzy i nie wiemy, co na tych gruzach powstanie. I w tym sensie rzeczywiście mamy do czynienia z końcem pewnej epoki, ale wyznacza go data 24 lutego tego roku, a nie śmierć Elżbiety.

Jeszcze nie skończyła się zresztą na Wyspach żałoba, jeszcze się nie odbył pogrzeb monarchini. Na jedno jednak warto zwrócić uwagę przy tej okazji. Ten podziw dla brytyjskich rytuałów, dla piękna dworskiego ceremoniału, którego to entuzjazmu w mainstreamowych mediach nikt się dziś nie wstydzi, przeciwnie, wszyscy niemal starają się go uzewnętrzniać, jakoś pokazuje, że dusza ludzka jest jednak „naturalnie monarchistyczna”, choć republikańskie pranie mózgów, dokonywane od 100, a nawet więcej lat, każe się tego w pewien sposób wstydzić.

Tym bardziej smutne jest, że znaczna część polskich dzieci i młodzieży, wiedząc, kto jest kim na brytyjskim dworze, nie potrafi wymienić choćby kilku królów Polski! Kiedy miałem chyba 10 lat, umiałem już wymienić wszystkich po kolei koronowanych władców naszej ojczyzny i pamiętam to do dziś. Myślę, że to jest lekcja do odrobienia w naszych szkołach i w naszych rodzinach. Co więcej, sądzę, że to jest ważniejsze nawet niż spór o HiT.

Nie, proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie jestem przeciwnikiem wprowadzenia tego przedmiotu w szkołach. Uważam, że jest konieczny. Wszak, jak słusznie pisał Szujski, historia jest nauczycielką polityki, ale fałszywa historia jest nauczycielką polityki fałszywej. Świadomość historyczna więc jest konieczna dla poprawnego funkcjonowania naszego państwa i społeczeństwa. Dlatego szkoła nie tylko jest od tego, by dać wykształcenie potrzebne do pracy zawodowej. Jest też od tego, by przygotować do świadomego życia obywatelskiego.

Ale drzewo utrzymuje się na korzeniu i pniu. Bez nich gałęzie nadają się tylko do wrzucenia w ogień. Kiedy podetnie się korzenie, albo przetnie pień, to jest koniec drzewa. Za dwa lata będziemy mieli tysięczną rocznicę koronacji pierwszego polskiego króla. To dobra okazja, żeby przypomnieć poczet polskich monarchów. Również po to, by uświadamiać, że nasze państwo też opiera się na tysiącletnich i wspaniałych tradycjach i te tradycje określają jego tożsamość. Wbrew wszelkim ideologiom. 

Michał Jędryka, Polskie Radio PiK

 

Zdjęcie na lic. CC BY-SA 3.0

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor