Komunikacja 11 gru 10:15 | Krzysztof Drozdowski
Torowa ekwilibrystyka Marszałka. Stracą jak zwykle mieszkańcy regionu

fot. il. Anna Kopeć

Rozwijanie sieci kolejowej, która zastępować powinna transport zmotoryzowany, jako mniej ekologiczny, powinno być priorytetem w działaniach samorządów. Tak samo jak zachowanie odpowiedniej ilości połączeń dających możliwość mieszkańcom regionu na swobodny dojazd do i z pracy oraz szkoły. Marszałek Piotr Całbecki idzie jednak pod prąd obecnym trendom.

8 grudnia do Urzędu Marszałkowskiego zostało wysłane pismo od Spółki POLREGIO, w którym ta zarzuca marszałkowi Całbeckiemu, iż w jej trwające 8 miesięcy negocjacje były prowadzone - w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami. Spółka uważe też, że dotychczasowy brak porozumienia pomiędzy podmiotami będzie miał negatywne odzwierciedlenie - w dotkliwych dla mieszkańców województwa ograniczeniach oferty przewozowej.

Fikołek Marszałka

14 kwietnia br. w piśmie do Spółki Marszałek zawarł zapewnienie, że negocjowana umowa zostanie zawarta na roczny rozkład jazdy 2020/2021, a realizowane usługi nie będą zawierały większych zmian w zakresie obszaru, na którym realizowano dotychczasową umowę dotyczącą realizacji rozkładu jazdy 2019/2020.

Jak wskazują w swym piśmie władze Spółki, po 8 miesiącach od rozpoczęcia prac przygotowawczych do wdrożenia nowych uzgodnień, Urząd Marszałkowski przesłał pismo, w którym zmienił drastycznie zakres świadczonych usług w tym, co najważniejsze - wielkość przyrzeczonej pracy eksploatacyjnej. Ta została zmniejszona  3,5 mln pockm do 2,2 mln pockm. (pockm - jest to ilość przejechanych kilometrów przez pociąg w danym rozkładzie jazdy).

Warto jeszcze nadmienić, co uczynili w swim piśmie również przedstawiciele POLREGIO, że wprowadzone jednostronnie zmiany zostały dokonane na dwa tygodnie przed wdrożeniem nowego rozkładu jazdy, a więc właściwie bez możliwości dostosowania się Spółki do tychże wymagań. To oczywiście niejedyny problem, który dotknął Spółkę po nowej decyzji Marszałka.

Straty nie tylko finansowe

Jak informują władze POLREGIO, w wyniku zmian, które nie były konsultowane z przedstawicielami przewoźnika, będzie musiało dojść do znacznej redukcji personelu. Oblicza się wstępnie, że dotyczyć to może nawet 40 osób.

Oprócz tego Spółka, jak sama wskazuje, podjęła szereg działań zmierzajacych do realizacji działań wskazanych w piśmie z 14 kwietnia i obliczonych na 3,5 mln pockm. Było to między innymi podpisanie umowy na czyszczenie pojazdów, skonstruowanie obiegów, zapewniajacych  gotowość taboru w wymiarze określonych wcześniejszym pismem UM, zaplanowała budżet pozwalający na realizację  zamówionego przez Urząd Marszałkowski rozkładu jazdy.

Oprócz strat finansowych i problemów technicznych, Spółka wskazuje na ogromne straty wizerunkowe: niespodziewanie na dwa tygodnie przed wprowadzeniem nowego rozkładu trzeba będzie podwyższyć ceny biletów, a to jest - co najmniej  - nieprofesjonalne i sprzeczne z celami, które ustawa z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym nakłada na Organizatora. 

Spółka tym samym wyraża obawę, że przez pasażerów zostanie uznana za jedyną winną wzrostowi ceny biletów oraz utrudnieniom w dotarciu do szkoły i pracy.

Negocjacje w złej wierze

Jak informują jej władze spółki, w ich przekonaniu negocjacje były prowadzone w złej wierze bez zamiaru zawarcia stosownej umowy, do której Spółka się przygotowywała.

- Decydując się na podjęcie wyżej opisywanych kroków Urząd Marszałkowski musiał wiedzieć, iż radykalna i niesygnalizowana z odpowiednim wyprzedzeniem redukcja pracy  eksploatacyjnej siłą rzeczy musi odbić się negatywnie na kondycji Spółki, Zakładu i wreszcie stanie zatrudnienia i sytuacji naszych Pracowników - czytamy w piśmie skierowanym 8 grudnia do Urędu Marszałkowskiego.

Wszystkiemu winny COVID

Urząd Marszałkowski tłumaczy, że winną takiej sytuacji jest pandemia koronawirusa, która wpłynęła radykalnie na zmniejszenie się liczby pasażerów. Jednakże pismo z zamówieniem rozkładu jazdy w pierwotnej wielkości wpłynęło do Spółki 14 kwietnia, a więc w samym środku wiosennego lockdownu. Firma uważa też, że nie może być tak, że profesjonalnie zarządzany Urząd, przystępując do rozmów, nie uwzględnił wpływu pandemii na wielkość planowanej pracy eksploatacyjnej. Tym bardziej że, jak wskazują władze Spółki, nie doszło do żadnych drastycznych zmian w pozostałych 14 województwach, w których Spółka również świadczy usługi przewozowe.

Umowy nie ma i nie wiadomo czy będzie

Z budżetu województwa na 2021 rok oraz ostatnich decyzji wynika jasno, że Marszałek Województwa postawił bez konsultacji z mieszkańcami regionu na komunikację zastępczą w postaci busów i dosypywanie pieniędzy do nierentownego od lat lotniska zamiast zapewnić im dostęp do pociągów. (...)

Nieprzejednana postawa Marszałka oznacza, że nadal nie mamy umowy. Zgodnie z kodeksem spółek handlowych nie możemy podpisać umowy, która będzie niekorzystna dla nas finansowa, a taką aktualnie proponuje nam Marszałek. Dlatego też na chwilę obecną nie możemy świadczyć usług po 12 grudnia. Marszałek stawia pod ścianą przewoźnika oraz naraża pasażerów, którzy mogą przez niego stracić możliwość dojazdu pociągiem do pracy, a w perspektywie długoterminowej również do szkoły, uczelni czy rodziny.

- oświadczył prezes POLREGIO Artur Martyniuk.

Spółka zapowiada teraz podjęcie kroków prawnych mającycj na celu pokrycie szkody powstałej w wyniku prowadzenia negocjacji w złej wierze przez Marszałka Piotra Całbeckiego.

Krzysztof Drozdowski

Krzysztof Drozdowski Autor

Publicysta, autor wielu książek historycznych.