Bydgoszcz 24 mar 13:06 | Redaktor
Wenderlich: Źle się dzieje w mieście Bydgoszczy. Radna Szabelska oczekuje przeprosin

fot. Anna Kopeć

Radni Prawa i Sprawiedliwości są oburzeni milczeniem ze strony prezydenta Rafała Bruskiego. Uważają, że jest tyle naglących problemów i pytań z nimi związanych, że odpowiedzi paść muszą, a ich brak jest co najmniej zdumiewający. Radna Grażyna Szabelska zapowiedziała, że oczekuje przeprosin od zastępcy prezydenta Michała Sztybla w kwestii zarzucanego jej kłamstwa.

Radni Klubu Radnych PiS w bydgoskiej Radzie Miasta na zwołanej we wtorek (23 marca) konferencji prasowej przedstawili szereg pytań i wątpliwości na które jak dotad, pomimo skłądanych wniosków nie udziela odpowiedzi Rafał Bruski. 

Faktów które chcieliśmy poruszyć na sesji rady miasta było bardzo dużo. Chcieliśmy m. in. zapytać o pismo  jednego z wykonawców dokumentacji projektowej, który podnosi, że wciąż nie przekazano materiałów do koreferatu odnośnie trasy uniwersyteckiej. Chcieliśmy zapytać o byłego wykonawcę z zakresu gospodarowania odpadami, który podnosi w piśmie skierowanym do radnych, że uchylono decyzję prezydenta miasta na kwotę 260 tys. zł. Chcieliśmy zapytać o wezwania które zostały skierowane do miasta Bydgoszczy na kwotę ok. 640 tys. zł. Były wykonawca w zakresie gospodarowania odpadami podnosi, że w jego ocenie jest to prawie 20 tys. odsetek

- wylicza Jarosław Wenderlich.

Po raz kolejny nie wyrażono zgody na powołanie komisji doraźnej, co jest dla nas całkowicie nie zrozumiałe. Nie padają odpowiedzi na pytania radnych

- dodaje szef klubu PiS.

Wenderlich wskazywał na wiele palących problemów, które pojawiły się w Bydgoszczy w ostatnim czasie. Jak wskazał, radni PiS spotykają się z zupełnym milczeniem zarówno prezydenta jak i urzedników.

Żle się dzieje w mieście Bydgoszczy. Dzisiejsze (tj 23 marca) posiedzenie komisji rewizyjnej rady Miasta Bydgoszczy w którym uczestniczył również radny Paweł Bokiej, pokazuje, że szereg pytań, które na tym posiedzeniu zadaliśmy pozostało bez odpowiedzi. Była cisza w eterze

- mówił Jarosław Wenderlich.

 Radni nie uzyskali zgody również na przeprowadzenie kontroli wydatków urzędu ds promocji miasta i współpracy z zagranicą. 

Chcemy, żeby to było procedowane, chcemy także by dyskutowano na tematy np. płyty Starego Rynku, bo dochodzą do nas kolejne niepokojące sygnały czy to o sporze wykonawcy z podwykonawcą, czy to kontroli którą przeprowadza NIK. Chcemy także poruszyć zagadnienie (o które interpelował radny Bokiej), kwestię związaną z dodatkami dla nauczycieli za warunki w pracy szkodliwej. W tym zakresie sprawa nawet była poruszona na zespole programowania prac rządu. Minister Czarnek przedstawił stanowisko ministerstwa edukacji, którym dysponujemy i mamy nadzieję, że będzie to duża refleksja dla władz miasta Bydgoszczy, bo spór trwa i temat musi być w naszej ocenie poruszony na najbliższym posiedzeniu Rady Miasta

mówił Wenderlich.

Nie zgadzany się na to, żeby radni, którzy zadają pytania, którzy domagają się informacji byli atakowani. Rolą władz wykonawczych jest udzielanie odpowiedzi na pytania radnych. Sytuacja jest niepokojąca. Nie ma wielu odpowiedzi, a pytania padają

- zakończył Jarosław Wenderlich.

Wspomniany przez przewodniczącego klubu radnych PiS dodatek dla nauczycieli szkół specjalnych porusza od dłuższego czasu radny Paweł Bokiej.

Temat dodatku dla nauczycieli szkół specjalnych wybrzmiał w przestrzeni publicznej, tak naprawdę dzięki panstwu [mediom]. Bowiem prezydent na sesji Rady Miasta nie chciał na ten temat dyskutować. Ja osobiście dostaje odpowiedzi na interpelacje, które tego tematu również nie wyczerpują, są ogłaszane po czasie. Ewidentnie nie ma ochoty by ten dialog poprowadzić a sprawa jest wyjątkowo bulwersująca. Tego tematu nie odgrzewamy bez powodu. Miasto powołuje się notorycznie na interpretacje stanowiska ministerstwa edukacji

- tłumaczy Paweł Bokiej.

Tam jest wyraźnie podkreślone to, iż te dodatki bez zmiany regulaminu, wynagrodzenia nauczycieli po prostu nie mogą być zabrane

- mówił  Paweł Bokiej na temat stanowiska ministerstwa edukacji narodowej.

Ciekawym jest również fakt, że dwa wielkie samorządy: mianowicie Gdańsk i Warszawa, te dodatki nadal wypłacają. Są to samorządy rządzone przez kolegów partyjnych pana prezydenta Bruskiego. I rzecznicy prasowi tych samorządów ewidentnie wskazują na to, iż nie ma podstaw by te dodatki zabierać

- wyjasniał.

Chcę również odnieść się w dwóch słowach do poprzedniej sesji, bo to faktycznie jest sprawa wyjątkowa. Znam miasta, gdzie prezydenci faktycznie na sesję potrafią nieprzychodzić. Natomiast to co się wydarzyło u nas [w Bydgoszczy], że współpracownicy a nawet radni klubu który popiera pana prezydenta dostali zakaz jakiejkolwiek rozmowy. To było iście kuriozalne. To nie pan prezydent jest od tego, żeby recenzować, czy te tematy mu się podobają czy nie. Czy chce o nich rozmawiać, czy też nie. My jesteśmy od zadawania pytań a obowiązkiem pana prezydenta jest udzielanie stosownych odpowiedzi. W momentach kiedy chcemy się jakoś z panem prezydentem porozumieć, składamy np. projekty uchwał (...) , jego radni ten projekt zdejmują. To samo dotyczy wnioskowania. Jeśli tak ma wyglądać współpraca, to jesteśmy zmuszeni do korzystania ze wszystkich możliwych narzędzi i będziemy jeszcze nie raz wnioskować o sesje na warunkach przedstawionych przez radnych (.... ) wybór należy do prezydenta. My jesteśmy otwarci, natomiast nie możemy sobie pozwolić na takie lekceważenie i dzielenie RM na tych radnych którzy wspierają pana prezydenta i de facto wszystko mogą. I na tych, których prawa są totalnie ograniczone

- mówił wyraźnie oburzony radny Bokiej.

Na koniec radna Grażyna Szabelska odniosła się do zarzutu kłamstwa, który postawił jej zastępca prezydenta Michał Sztybel.

Wzywam wiceprezydenta do przeprosin za słowa które wypowiedział podczas konferencji, która była zapowiedzią zwołania nadzwyczajnej sesji RM, na której oczekiwaliśmy na odpowiedzi na szereg pytań i wątpliwości

- powiedziała radna Szabelska.

Ilu prawników pracuje w Ratuszu na etatach?  Ile łącznie miesięcznie miasto wydatkuje na uposażenie zatrudnionych prawników i czy prawnicy zatrudnieni na etatach miejskich otrzymali zapytanie w zakresie podjęcia się reprezentowania Miasta Bydgoszcz przed sądem w sporze z Komunalnikiem? 

- pytała Szabelska.

Według radnej, prawnicy zatrudnieni w Urzedzie Miasta są od tego by reprezentowali miasto. 

Kary [odszkodowanie] należą się miastu, a nie zewnętrznej kancelarii. Oczekuję refleksji przedświątecznej od pana prezydenta i przeprosin

- podsumowała Szabelska.

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor