Kultura 21 lis 11:00 | ak
Maestro Jerzy Maksymiuk doktorem honoris causa AM w Bydgoszczy [ZDJĘCIA]

fot. Anna Kopeć

Obchodzący w tym roku 85. urodziny wybitny dyrygent, a także pianista i kompozytor Jerzy Maksymiuk odebrał w piątek (19 listopada) tytuł doktora honoris causa bydgoskiej Akademii Muzycznej.

Uroczystościami w Bydgoszczy, zorganizowanymi wspólnie przez Akademię Muzyczną i Filharmonię Pomorską, nagrodzono mistrza. Bydgoska uczelnia nadała tę godność po raz czwarty. Do tej pory tym zaszczytnym tytułem uhonorowano: profesora Jerzego Godziszewskiego, pianistę i pedagoga;  profesora Mieczysława Tomaszewskiego, muzykologa, teoretyka i edytora muzycznego oraz wietnamskiego pianistę Dang Thai Sona.

Laudację wygłosił profesor Wojciech Michniewski, wybitny dyrygent i kompozytor. 

Dzieło Maestro Maksymiuka stanowi ponadczasową wartość, wzbogacajcą kulturę i jej nieokrojone postaci, a więc kulturę, która ingeruje w naukę i integruje naukę i sztukę, w tym oczywiście muzykę. 28 września (jednogłośnie) senat AM im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy podjął uchwałę o przyznaniu Jerzemu Maksymiukowi tytułu doktora honoris causa. (...) Dlatego niech mi będzie wolno wyrazić radość i dumę, że możemy poprzez przyznanie godności doktora honoris causa przyjąć do grona naszej akademickiej społeczności tego wyjątkowego artystę, dyrygenta i kompozytora, który nie tylko dostarczył nam tylu pięknych przeżyć koncertowych, nie tylko pozostawił wiele zapisów fonograficznych, ale dzięki swojemu talentowi, osobowości i dokonaniom potrafił stać się w naszym kraju jednym z ponadpokoleniowych symboli. (...) Drogi doktorancie, witaj w naszej akademickiej rodzinie i zechciej przyjąć od nas wyrazy podziwu i gorących podziękowań.

List do Maksymiuka przesłał również wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Odczytała go zastępczyni dyrektora Departamentu Szkolnictwa Artystycznego i Edukacji Kulturalnej w MKiDN Agnieszka Hejduk-Domańska. W liście wicepremier oznajmił:

Niewiele jest postaci, które odznaczałyby się na polskim życiu artystycznym w tak znamienity sposób jak pan. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że charyzmą i osobowością tworzy pan własne, unikalne uniwersum, wzorzec dyrygenta, artysty, człowieka bezgranicznie oddanego sztuce. (...) Proszę o przyjęcie moich najserdeczniejszych gratulacji i długich lat zdrowego i szczęśliwego życia. 

W mowie, którą odczytała żona mistrza, Ewa Piasecka-Maksymiuk, muzyk stwierdził że jest szczęśliwcem.

Jestem szczęśliwcem, pochylam się przecież nad kompozycjami Beethovena, Rachmaninowa czy Szostakowicza, mam więc do czynienia z geniuszami, ich dziełami, ideami. Jestem też szczęśliwy i dlatego, że stykam się z utworami muzycznymi zapisanymi w formie partytur. Mam do czynienia z tą niezwykłą sztuką, która nie może zaistnieć bez działania muzyków. Proszę zwrócić uwagę, że namalowany obraz jest tworem skończonym, całkowicie skończonym. Każdy odbiorca widzi go w tej postaci, którą wybrał twórca, a póżniej dokonał jej realizacji. (...) Zupełnie co innego partytura. Partytura to zbiór nut, uszeregowanych zgodnie z zamysłem kompozytora i przypisanych poszczególnym instrumentom. Nuty na niej to widoczne znaki graficzne, ale tylko znaki. Poza bardzo nieliczna grupą osób, większość odbiorców, usłyszy je dopiero wtedy, gdy całość zostanie zagrana. Przedtem nuty milczą, nawet muzycy bardzo rzadko mają taki słuch, który pozwoliłoby usłyszeć w całości swoją partię przed zagraniem, a co mówić o partyturze, zapisie trudnym do odczytania. Czyta się ją przecież jednocześnie poziomo i pionowo. Dla osoby niewykształconej muzycznie to zawsze czarna magia, zbiór niezrozumiałych znaków i oznaczeń. Należę do grupy tych szczęśliwców, którzy słyszą kropki nut, także te złożone w brzmiące gromady. (...)

Pasjonuje mnie prowadzenie orkiestry nie tylko ku ich objawieniu, ale ku objawieniu, które ukaże możliwie najwięcej piękna czy zamysłu twórcy. Zagrać zgodnie z zapisem to przecież dopiero punkt wyjścia, pierwszy etap na drodze zbliżenia się do precyzji, do doskonałości. Oczekiwanie na powołanie do życia zarówno nut jak i harmonii, które sytuują je w określonej złożoności. (...) To wspaniałe, że mogę pomagać w odsłanianiu takiego piękna muzyki, którą stworzyli najwięksi. Wspaniałe jest i to, że mogę wykorzystać pewien margines, by w tych wielkich kompozycjach zaznaczyć swoje odczytanie. Wszystkie interpretacje mają przecież dużą część wspólną, ale i tę, która wynika z różnych wrażliwości, temperamentów i talentu. (...) Muzyka to świat, który ukochałem, który jest we mnie i na zawsze pozostanie.

 

Podczas uroczystości, w foyer Filharmonii Pomorskiej odsłonięto popiersie Jerzego Maksymiuka, którego autorem jest rzeźbiarz Jacek Kiciński.

Wydarzeniu towarzyszyły dwie wystawy w Filharmonii – pt. „Maestro w Bydgoszczy” oraz ekspozycja prac uczniów Państwowego Zespołu Szkół Plastycznych w Bydgoszczy, prezentująca postać Jerzego Maksymiuka. 

Zdjęcia z uroczystości poniżej.

ak Autor