Kultura 20 lis 23:42 | Redaktor
Urodzinowa wystawa linorytów Jacka Solińskiego i poezja Krzysztofa Grzechowiaka

Jacek Soliński /fot. Jacek Kargól

W poniedziałek, 24 października 2022 r. w Galerii Autorskiej odbył się wernisaż wystawy linorytów Jacka Solińskiego pt. „Płynność”. Zdarzeniu towarzyszyło spotkanie poetyckie poświęcone najnowszemu tomowi wierszy Krzysztofa Grzechowiaka pt. „Zaległe terminy”.

 

Tradycji stało się zadość. Urodzinowa wystawa prac Jacka Solińskiego, na którą autor zaprosił gości – jak co roku – 24 października, wzbogacona została, tym razem, wierszami Krzysztofa Grzechowiaka.
Nieobecnego artystę reprezentował jego przyjaciel Krzysztof Szymoniak – poeta, fotografik i nauczyciel akademicki. Z zaangażowaniem i energią scharakteryzował poezję Grzechowiaka, opowiedział o okolicznościach powstania nowego zbioru, a potem spokojnie i dobitnie przeczytał trzy wiersze poety. Utwory z tomu „Zaległe terminy”, wydanego przez Galerię Autorską, zinterpretowali również Roma Warmus i Jan Kaja.

Pewnego dnia
opuściły mnie sny...
 
Pewnego dnia opuściły mnie sny
te z różową skórą miękkie, wilgotne
i te o spadaniu pełne lęku
nikt nie przychodził skrzynka na listy zardzewiała
i na próżno czekałem przy drzwiach
na dzwonek szuranie nogami drapanie w futrynę
zamykałem powieki ale za nimi
pusty tunel powietrza
żadnych twarzy poruszeń szeptów
nawet zmarli przestali być obecni
zostawili nasze tory małych planet
opuściły mnie sny i w nocy
jak w futerale nieczynny instrument
leżę zlodowaciały i nic nie przenika
skorupy ciała do wnętrza.
 
                                       Krzysztof Grzechowiak, tom „Zaległe terminy”, Bydgoszcz 2022

 

…jaką wolnością jesteś wolny

(o linorytach Jacka Solińskiego)

 

   Gdy Jacek Soliński poprosił mnie o wprowadzenie do wystawy swoich linorytów, w pierwszym odruchu pomyślałam, że niekoniecznie mogę podołać temu zadaniu. Stoję przecież na drugim biegunie procesu tworzenia, jakim jest poezja - układam znaki, przenoszę rzeczywistość w słowach. Z drugiej strony, wiedza o tym, jak bardzo dla autora ważna jest korespondencja sztuk, interdyscyplinarność była dla mnie oczywista.

   Stykając się z opiniami współczesnych poetów na temat twórczości Jacka, zauważyłam, że powtarzały się w nich często motywy rycia piórkiem, artystycznej skrótowości, tak bardzo charakterystyczne dla (a jakże!) tego czym, od czasu do czasu, zajmuję się ja – do pisania! Według Jarosława Jakubowskiego, Jacek przenosi prawdę za pomocą znaków widzialnych, Krzysztof Grzechowiak, poeta, notabene drugi bohater wieczoru, dostrzega unikalność linorytów kojarząc falistość ukazywanych na nich linii z liniami papilarnymi palców, tak jakby one same – te linie, już były treścią. Z kolei stawiając znak fizyczną ręką, jak zauważa Wojciech Kass, autor stawia literę linii, tworzy litery, ale nie pisane, tylko ryte.

Syntetyzując, Jacek tworzy unikalny alfabet widzialnych liter.

Jak sam pisze w jednym ze szkiców, zaufał możliwościom przekazu, które technika linorytu odkrywa i w końcu, z upływem lat, przywykł do zapisywania rylcem własnego czasu. Linoryt na swój sposób stał się jego  „mową”, własnym sposobem  artykułowania myśli poprzez obrazy.

Trudno, aby poeta nie chciał tego języka zgłębić.

   Słowo „zgłębić” ma tutaj kluczowe znaczenie w kontekście, często pojawiającego się na linorytach artysty, motywu wody.

Według Junga, woda symbolizuje przeżywanie uczuciowe, odrodzenie psychiczne, zależność lub subtelne pragnienia. Wyraża gotowość do przyjęcia postawy receptywnej, uległej, czułej, ofiarnej, ojcowskiej lub macierzyńskiej. Woda „niematerialna”, czysta, eteryczna oznacza psychiczne odrodzenie, uczucia duchowe.

   Człowiek na linorytach Solińskiego zwykle przyjmuje dwie postawy wobec tego żywiołu.

Niekiedy skupioną, badawczą, pragnącą uświadomić sobie istotę substancji, która wówczas spokojnie przepływa pod nim (gest poszukiwania wydaje się być gestem rybaka usiłującego uchwycić w sieć poznawczą napotkany sens). Innym razem jego postawa zdaje się być pełna rezygnacji, bezwładna wobec materii, która pada na niego z góry w postaci siarczystego deszczu albo grubych płynnych strug.

   Dla Jacka Solińskiego bardzo ważne są tytuły tworzonych przez niego prac, komplementarne wobec treści zawartych w linorytach. Autor w jednym z pisemnych szkiców wręcz wzmiankuje o powierzeniu swoich obrazów tytułom.

Postanowiłam wykorzystać ten trop i ja również powierzyłam kilka swoich wierszy, nie tylko tytułom najnowszych prac Jacka Solińskiego, ale i samym obrazom.

Przecinanie

Szerzej strumieniu
chełpliwie proszę
wchodzę jak wchodzi nóż
przecinam 
wstęgę zabawną kaczką

jeziorne jej powinowactwo
w głębi
toczą się kamienie 

na zewnątrz
już tylko
biel

Żywioł wody na linorytach Jacka Solińskiego nie jest zdyscyplinowany, porządki mieszają się, nieświadome kreśli linie ku uświadomionemu, otwierając wspólnie inny wymiar przestrzeni i czasu.

Płynne zaczynają być granice tego, co wiadome i co istotne, zachodzi swego rodzaju sublimacja, w pewnym sensie woda odrzeczywistnia się i przechodzi w wiatr. Wiatr, który z jednej strony (zamazując twarze, dokonstruując rozpoznawalne formy) niesie zagrożenie, natomiast z drugiej - oczekiwaną pomoc, być może wybawienie. To niebezpieczeństwo najpewniej wynika z grozy odczuwanej wobec pierwotnego sacrum, wybawienie zaś - nadziei zbawienia. Wiatr bywa witany z otwartymi ramionami niczym Duch Święty.        

W kulturze i tradycji wiatr symbolizuje czas, ruch, przemijanie i zmienność. To ponadto symbol niebezpieczeństwa, wojny, aktywności i szybkości. W starożytności widziano w nim bóstwa.

Boska była również Ziemia, która na linorytach Jacka Solińskiego, w świecie płynnych granic i wizualnych przemian, wydaje się być poszukiwaniem stabilności, zakorzenienia. Zwykle stanowi ona niewielki kawałek obrysowany liniami łodzi, częstokroć wyrastają z niej niewielkich rozmiarów rośliny, liście, niekiedy sama bywa listkiem, na którym człowiek, prowadzący swe malutkie czółno, próbuje uchwycić balans.

Prowadzona powiewem

Prowadzona powiewem
rozwiewam
niezmącone myśli
dzięki mnie uczą się latać
dobiegając sił
wyznaczanych kwadraturą
słowa

Prowadzona powiewem
rozwieram 
coś na wskroś
i płynę
mieszcząc stopy
na czółenku z liści

Krystaliczne wody
dosięgają kostek
stróżki nieba
zapędzają mnie w wir

Woda, powietrze, ziemia, to żywioły, które bez wątpienia uobecniają się na linorytach Jacka. Ale... co poczyna on z ogniem?

Na pozór jego obrazy wydają się być pozbawione motywu płomieni. Kiedy jednak przyjrzymy się kłębowisku spienionych fal widocznych na niektórych z nich (np. „Wiatr z labiryntów”) odnosimy wrażenie, że woda i wiatr „płoną”, „jarzą się”, wydają pożerać, wdzierać w przestrzeń stabilnych labiryntów zacierając kolejne granice, ponownie upłynniając definicję samych siebie.

Na koniec chciałabym powrócić do głównych bohaterów linorytów Jacka – postaci mężczyzn, którzy zostają wystawieni na działanie żywiołów, walcząc z mniejszym lub większym oporem materii, badając ich substancję. I w tej walce, w tym doświadczaniu, mają do wyboru dwa wyjścia   symbioza albo całkowita zgoda na zatracenie.

Ich los, ich odsłonięcie, przebywanie poza strukturą, a zatem wyrazistsze unaocznienie człowieka jako takiego, można połączyć z problematyką, którą autor podjął w cyklach fotografii o tematyce żebraczej. W szkicach do wspominanego cyklu autor wspomina o postrzeganiu postaci żebraka jako figury eschatologicznej, drogowskazu prowadzącego do duchowej refleksji, może nawet metafory naszego początku i końca, czyli ubóstwa w godzinie narodzin i śmierci.

Ku schyłkowi

Nie jestem małym księciem
Mam łódkę
Zamiast skrzydeł
W zasadzie nie pamiętam
Czy wtedy je miałem

Osuwam się po sklepieniu

Rzeczywiście, postaci na linorytach Solińskiego są wyizolowane wobec tła, rzecz jasna nie w każdym z przypadków, jednakże ta tendencja jest dominująca. W większości bywają też pozbawieni dachu nad głową, być może właśnie to skutkuje tym, że ich nieosłonięte czaszki  wystawiane na działanie sił natury, nierzadko nadwątlają się, nikną, stają amorficzne, ich tożsamość zostaje naruszona, zachwiana.

Ksiądz i filozof Józef Tischner twierdził, że „zachodzi jakieś głębokie pokrewieństwo między wewnętrznym poczuciem wolności, jakie człowiek nosi w duszy, a zewnętrznym obrazem przestrzeni, w której żyje i działa. Pytał: „powiedz mi, w jakiej przestrzeni żyjesz, a ja Ci powiem, jaką wolnością jesteś wolny”.

Przestrzeń u Jacka Solińskiego jest przestrzenią dynamiczną, zmienną, rezonującą, pełną fluktuacji, sublimacji, spiętrzenia i gęstości, jest ciemna, ale też świetlista, wielowariantowa, często też nie kończy się tam, gdzie zaczyna się przestrzeń ciała; rozumiana w kontekście wolności staje się wolnością zewnętrzną o granicach (znowu!) niezwykle płynnych, wspólnych z ludzką wolnością wewnętrzną.

Podsumowując wypowiedź, człowiek na linorytach Jacka Solińskiego to człowiek obnażony, wyłączony ze struktur, wystawiający się na działanie żywiołów. To człowiek z gatunku tych, o których pięknie mówił wspomniany wcześniej ks. Józef Tischer: świadomy tego, jaką musi zapłacić cenę za poczucie bycia wolnym.

 

Wszystkiego najlepszego, Jacku

 

Joanna Gładykowska-Rosińska

 

Zdjęcia: Jacek Kargól

 

Krzysztof Grzechowiak – ur. w 1955 r. we Wrześni. Poeta, recenzent, bibliofil. Debiutował w 1980 w „Radarze”. Publikował w „Nurcie”, „Okolicach”, „Tytule”, „Zeszytach Poetyckich”, „Kwartalniku Wrzesińskim”, „Okolicy Poetów” i prasie codziennej. Jego wiersze znalazły się w almanachu młodej poezji wielkopolskiej „Przedpole” (1986 Wyd. Poznańskie). Wydał arkusze poetyckie: „Wersja ostateczna” (1986), „Opis walki” (1989) i tomik „Regalia” (2005, Galeria Autorska, Bydgoszcz), za który otrzymał nagrodę „Strzała Łuczniczki”. W latach 80-tych związany z NGP Drzewo. Laureat nagrody głównej w konkursie poetyckim im. A. i St. Babińskich (Poznań 1990). Wyróżniony nagrodą „Srebrna Śliwka” (WW – twórca roku 2007). Obecnie wydał tom „Zaległe terminy”.

 

Jacek Soliński – ur. w 1957 r. w Bydgoszczy. Grafik, malarz, publicysta, fotograf, wydawca. Od 1979 r. prowadzi, wspólnie z Janem Kają, Galerię Autorską w Bydgoszczy oraz wydawnictwo. W latach 80. realizował projekty konceptualne i opublikował własnym sumptem, w technice linorytu, trzy książki unikatowe oraz pięć tomików prozy. Autor kilkudziesięciu wystaw indywidualnych. Dokumentacja działalności Galerii Autorskiej i dokonania jej twórców eksponowane były w różnych ośrodkach w kraju: Bydgoszcz, Gdańsk, Sopot, Toruń, Warszawa, Łódź, Kraków, Lublin, zagranicą: Paryż, Rzym, Pradze, Tokio i Edynburgu. Od 1986r. realizuje w Galerii Autorskiej swoją coroczną urodzinową wystawę linorytów. Wydał kilkadziesiąt własnych publikacji, w których łączy grafikę z epigramami, modlitwami, poezją i prozą. Zrealizował wiele cykli linorytów, cykl malarski 366 aniołów „Opiekunowie czasu” oraz trzy cykle fotografii o tematyce żebraczej. Otrzymał m.in.: Medal za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską (2002). Medal Prezydenta Miasta za szczególne zasługi dla Bydgoszczy (2004 i 2014), Bydgoską Nagrodę Strzały Łuczniczki za wydanie Książki Roku (2005, 2007 i 2009 i 2011) Nagrodę Ryszarda Milczewskiego-Bruno „Gaśnica terenowa” (2007) odznakę honorową „Zasłużony dla kultury Polskiej” (2015), Nagrodę Artystyczną Prezydenta Miasta Bydgoszczy (2018), MEDAL 100 – LECIA ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOSCI (2018) oraz Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2019).

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor