Czy Bydgoszcz zmierza ku problemowi z odpadami niebezpiecznymi?
Fot. AI - ilustracyjne
Anna Rembowicz-Dziekciowska, była dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Bydgoszczy, opublikowała kolejny wpis poświęcony projektowi planu ogólnego miasta. Tym razem zwraca uwagę na nowe strefy infrastrukturalne, zwłaszcza na terenach pozachemowskich, i pyta, czy mogą one otworzyć drogę do lokalizowania tam przedsięwzięć związanych z gospodarką odpadami, także niebezpiecznymi.
Inne z kategorii
Zmiana warty w bydgoskiej brygadzie. Pułkownik Andrzej Magiera nowym dowódcą 1BLog
Była dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej kontynuuje publiczną analizę projektu Planu Ogólnego Bydgoszczy. W najnowszym wpisie, zatytułowanym „Odcinek 5 – Bydgoszcz śmietniskiem Polski??”, Anna Rembowicz-Dziekciowska skupia się na terenach pozachemowskich oraz na zmianach dotyczących stref infrastrukturalnych.
Autorka przypomina, że w czasie kierowania MPU stykała się z presją, by na terenach pozachemowskich lokować przedsięwzięcia mogące znacząco oddziaływać na środowisko, w tym związane z utylizacją odpadów niebezpiecznych. Jak pisze, właśnie dlatego szczególnie uważnie analizuje nowe zapisy planistyczne odnoszące się do tych obszarów.
Przybyło 20 stref infrastrukturalnych
Według Rembowicz-Dziekciowskiej w pierwotnej wersji projektu planu ogólnego z 2025 roku wyznaczono 54 strefy infrastrukturalne. Miały one obejmować tereny potrzebne dla funkcjonowania miasta: wodociągi, energetykę, gaz, kanalizację, telekomunikację, ochronę przeciwpowodziową, gospodarkę odpadami komunalnymi czy komunikację.
Problem, na który zwraca uwagę była dyrektor MPU, polega na tym, że w kolejnych wersjach projektu liczba takich stref znacząco wzrosła. Jak pisze, w kwietniu 2026 roku pojawiło się nagle 17 nowych stref infrastrukturalnych, a w najnowszej wersji projektu jest ich już o 20 więcej niż w projekcie pierwotnym. Najwięcej i największych obszarowo nowych stref ma znajdować się właśnie na terenach pozachemowskich, w sąsiedztwie Kapuścisk.
Rembowicz-Dziekciowska zwraca szczególną uwagę na trzy duże, niedawno wybudowane hale magazynowe przy ul. Mokrej, które — według jej wpisu — zostały ujęte w nowych strefach infrastrukturalnych. Pyta, jaki jest cel takiego zakwalifikowania tych obiektów i terenów, skoro uzasadnienie do projektu planu ogólnego ma nie wyjaśniać wprost przyczyn tej zmiany.
Magazyny czy gospodarka odpadami?
Kluczowy fragment wpisu dotyczy konsekwencji prawnych takiej kwalifikacji terenów. Autorka przypomina, że miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego będą musiały być zgodne z planem ogólnym. Następnie wskazuje, że zgodnie z przepisami dotyczącymi zakresu projektu planu miejscowego, składy i magazyny należą do terenów produkcji, a nie do terenów infrastruktury technicznej.
Jej zdaniem znaczenie ma to, że na terenach infrastruktury technicznej można przewidywać m.in. składowiska odpadów, zakłady unieszkodliwiania odpadów, spalarnie odpadów czy tereny unieszkodliwiania odpadów wydobywczych. W tym kontekście pyta, dlaczego istniejące hale magazynowe i inne obszary miałyby otrzymać przeznaczenie infrastrukturalne.
Była dyrektor MPU przywołuje też wcześniejszą sytuację, gdy — jak pisze — proponowano zmianę planu miejscowego tak, aby umożliwić przywożenie do jednej z hal magazynowych odpadów niebezpiecznych generowanych przez ogólnopolską sieć handlową. Wymienia m.in. zużyte agregaty chłodnicze i przepalone świetlówki. Jak podkreśla, sprzeciwiła się takiemu kierunkowi przekształceń terenów pozachemowskich.
Odwołanie do prognozy oddziaływania na środowisko
Najmocniejszy argument Rembowicz-Dziekciowska znajduje — jak pisze — nie w samym uzasadnieniu do projektu planu ogólnego, lecz w „Prognozie oddziaływania na środowisko planu ogólnego miasta Bydgoszczy”.
Według jej relacji w tabeli „Kierunki zmian w zagospodarowaniu przestrzennym” pojawił się nowy kierunek zmian, którego wcześniej nie było. Pod numerem 19 zapisano: „funkcje przewidziane dla strefy infrastrukturalnej — obiekty związane z gospodarką odpadami, także niebezpiecznymi”.
Zdaniem autorki wpisu wprowadzenie stref infrastrukturalnych SI na terenach pozachemowskich może w przyszłości otworzyć drogę do zmian planów miejscowych i realizacji dużych przedsięwzięć związanych z gospodarowaniem odpadami. Rembowicz-Dziekciowska podkreśla, że takim kierunkom przekształceń sprzeciwiała się jako dyrektor MPU i dlatego — jak twierdzi — nie znalazły się one w pierwszym projekcie planu ogólnego.
Spór o przyszłość terenów pozachemowskich
Wpis byłej dyrektor MPU wpisuje się w szerszą dyskusję o przyszłości terenów pozachemowskich i o sposobie przygotowywania planu ogólnego Bydgoszczy. Rembowicz-Dziekciowska przypomina, że Bydgoszcz posiada już instalacje związane z gospodarką odpadami, w tym spalarnie oraz Międzygminny Kompleks Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura.
Jej zdaniem miasto powinno bardzo ostrożnie podchodzić do lokalizowania kolejnych przedsięwzięć tego rodzaju, zwłaszcza takich, które nie wynikają bezpośrednio z potrzeb Bydgoszczy. Przywołuje również wcześniejsze spory dotyczące planowanej spalarni odpadów niebezpiecznych i wskazuje, że dopiero sprzeciw mieszkańców Kapuścisk miał doprowadzić do wydania odmownej decyzji środowiskowej.
To kolejny wpis, o którym informujemy
To już kolejny wpis Anny Rembowicz-Dziekciowskiej dotyczący projektu planu ogólnego Bydgoszczy, o którym informujemy na łamach Tygodnika Bydgoskiego. W poprzednich tekstach relacjonowaliśmy jej uwagi dotyczące kierunków rozwoju miasta, zmian w dokumentach planistycznych oraz sposobu, w jaki nowe zapisy mogą wpłynąć na przyszłość poszczególnych części Bydgoszczy.
Półtora tygodnia temu opublikowaliśmy również rozmowę z Anną Rembowicz-Dziekciowską, w której szerzej tłumaczyła swoje zastrzeżenia wobec projektu planu ogólnego oraz mówiła o konsekwencjach urbanistycznych proponowanych zmian. Nagranie tej rozmowy załączamy poniżej.