Komentarze 10 lis 19:42 | Krzysztof Drozdowski
Czy Bydgoszcz świętuje Niepodległość?

fot. Anna Kopeć

Kolejna rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości wzbudza wśród bydgoszczan pewne obawy. O to, czy aby na pewno władze naszego miasta tej rocznicy sprzyjają.

Na pozór wszystko wygląda idealnie. Na portalu bydgoszcz.pl, który jest tubą propagandową Ratusza, możemy znaleźć informacje o wydarzeniach, które nastąpią jutro z okazji obchodów Dnia Niepodległości. I może ktoś powie, że trzeba się mocno postarać, by nie docenić liczby czy też jakości organizowanych wydarzeń. No więc ja się postarałem. Ale przeglądając fejsbukowe profile wielu osób zamieszkujących nasz gród nad Brdą i Wisłą widać, że i inni dołączają do tego chóru. 

W jaki więc sposób możemy jutro publicznie uczcić najważniejszy dzień dla naszego kraju? 

Możemy to zrobić na kilka sposobów. Możemy udać się na rajd rowerowy. Jak ktoś ma rower, to super sprawa. Jak czytamy na wspomnianym miejskim portalu - uczestnicy rajdu zbiorą się w fordońskiej Dolinie Śmierci z samego rana (godz. 7.30). Następnie odśpiewany zostanie hymn państwowy i zapalony znicz. Start rajdu zaplanowany został na godzinę 8.00. Trasa rajdu została zaplanowana tak, by odwiedzić  miejsca pamięci, w których oddany zostanie hołd poległym w walce o niepodległość. Meta rajdu została przewidziana pod pomnikiem Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej na Starym Rynku w Bydgoszczy. Uroczystemu zakończeniu rajdu towarzyszyć będzie rozłożenie 103 metrowej flagi Polski, odśpiewanie hymnu Polski oraz wręczenie pamiątkowych medali. W rajdzie weźmie udział też prezydent miasta.

Pięknie. Jak ktoś nie ma roweru, to może pobiec. Niekoniecznie za rowerami, ale w organizowanym Bydgoskim Biegu Niepodległośći. Trasa biegu to 5 kilometrów. Dla jednych to ledwo rozgrzewka, a dla innych odległosć nie do przejścia. Kto lubi biegać, a jak widać w parkach i na ulicach biegaczy Ci u nas dostatek może połączyć przyjemne, ze zdrowym i patriotycznym.

No dobrze, a jak ktoś nie ma roweru, a od biegania stroni jak diabeł od święconej wody?

Mamy jeszcze turniej szachowy i zapowiedź oficjalnych uroczystości z udziałem Biskupa i Wojewody. O prezydencie miasta nic portal nie wspomina. A przecież też uczci naszą Niepodległość - prawda?

Czegoś tu jednak brakuje. Dwa lata temu odbył się lokalny "marsz Niepodległości". Trochę wzorem Warszawy poszliśmy rodzinami, z flagami, kotylionami i czym tam jeszcze się dało, w marszu od Fary aż na plac Wolności. Trasa niedługa, niewymagająca. A jednak sprawiła wiele radości. Dało się spotkać wśród maszerujących dawnych znajomych, porozmawiać o tym, co to w tej Polsce się dzieje, poplotkować o tym, co na obiad i czy sąsiad zmienił samochód. W zeszłym roku pandemia zamknęła nas w domach. Marszu więc nie było. W tym już być by mógł, ale Miasto nie zorganizowało. A szkoda, bo wiele osób pytało i nadal pyta, co mogą zrobić bydgoszczanie w tym najważniejszym dniu dla kraju?

Odpowiedź ciśnie się na usta, niczym hasło Jurka Owsiaka - róbta co chceta! 

I teraz tak już na koniec taki dylemat: czy mamy się cieszyć z tego, co mamy, czy ponarzekać na to czego nie mamy?  I tylko Bydgoszczy żal.

Pytaniem otwartym od wielu już lat jest również to w jaki sposób tak naprawdę obchodzić takie patriotyczne święta? Patetycznie z zadumą, salwami, składaniem kwiatów, górnolotnymi przemówieniami? Czy może wesoło, w zabawie, tańcach i śpiewach? Optymalnym rozwiązaniem wydaje się sparowanie obu sposobów i wyjście naprzeciw dzisiejszej młodzieży znudzonej długimi apelami. Gdzie jest ten złoty środek? Jestem ciekaw jakie Państwo macie zdanie na ten temat.

Krzysztof Drozdowski

Krzysztof Drozdowski Autor

Publicysta, autor wielu książek historycznych.