Kultura 24 paź 17:40 | Redaktor
Kociewianka co Gwizduna obudziła. Redaktor Lewicka-Ritter w Jeżewie

fot. krystynalewicka-ritter.pl

– Poznaję ludzi z pasją, moim kujawskim sercem, od „pierwszego wejrzenia” – pisze redaktor Krystyna Lewicka-Ritter. Tym razem odwiedza Mirosławę Gołyską, niesamowitą pasjonatkę, mówiąca i pisząca krótkie teksty kociewską gwarą i nadaje jej tytuł – kociewskiego „Kolberga”.

      Podczas Dożynek Wojewódzkich w Tucholi w 2020 roku, na stoisku prezentującym region Kociewie, zachwyciła mnie gadająca pśankną (piękną) gwarą kociewską, ubrana w świetlicowy kociewski strój kobieta, w oczach której naprawdę – tego jestem pewna! – zobaczyłam ten sam błysk, co u pozostałych moich cudownych rozmówców – pasjonatów swoich Małych Ojczyzn. Poznaję ludzi z pasją, moim kujawskim sercem, od „pierwszego wejrzenia”. Rozpoznaję ich po tej radości w głosie, po tym zapatrzeniu w ciepłe, rodzinne wspomnienie babć i dziadków, po tym zachwycie nad babcinymi haftami, kluseczkami i ciasteczkami. Wiedziałam, że się zaprzyjaźnimy, wiedziałam, że bez końca będziemy sobie opowiadać swoje regionalne historie. I stało się… na mojej stypendialnej, reporterskiej trasie, nie mogło zabraknąć spotkania z Mirką Gołyską – przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Belnie, w gminie Jeżewo – niesamowitą pasjonatką kociewskiej kultury!

      MIRKA PRACOWAŁA ZAWODOWO do roku 2017 JAKO PIELĘGNIARKA w  Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu. Ukłucie kociewską strzałą w serce poczuła, gdy na ścianie Amfiteatru w Świeciu zobaczyła wystawę zorganizowaną przez Izbę Regionalną Ziemi Świeckiej, na której „wpadł jej w oczy” haft kociewski. To wtedy właśnie, przyszło to olśnienie, ten błysk, gdy skojarzyła, że przecież takim samym haftem zdobiona była jej ulubiona poduszeczka u babci, która ją wychowywała. I to było to! Zaczęła szukać źródeł – i w Internecie, w Tekach Kociewskich, znalazła! Ów haft okazał się być wzorowany na motywach szkoły morzeszczyńskiej Marii Wespowej.

 

      Wszystko to zbiegło się z przejściem Mirki na emeryturę i nawiązaniem kontaktów z koleżankami z kół gospodyń wiejskich. Czas więc pozazawodowy i pasja, która owładnęła „świeżo upieczoną” emerytką wydały… owoce! – Dosłownie „pożerałam” wszystkie książki o Kociewiu, zaczęłam się uczyć gwary kociewskiej, poznawać kociewskie zwyczaje i obrzędy i oczywiście działać w moim kole w Belnie, w którym w roku 2018 zostałam przewodniczącą. Za pomoc w zdobywaniu wiedzy o Kociewiu, serdecznie dziękuję pani profesor Marii Pająkowskiej-Kensik  – mówi Mirka Gołyska. – W rodzinnych albumach po babci odnalazłam stare fotografie, na których, może z lat sześćdziesiątych było zdjęcie mojego brata z… jakimś dziwnym przebierańcem. Jak się później okazało, po moich dalszych poszukiwaniach, to był Gwizdun – wraca do wspomnień Mirosława Gołyska. – No i postanowiłam go… obudzić. Gwizduny to dawny zwyczaj przemarszu korowodów, grup przebierańców chodzących po wsiach kociewskich w okresie adwentu. Ta dawna tradycja, była już zapomniana. Nie mogłam więc się już zatrzymać i – dzięki współpracy z grupą podobnych pasjonatów – stworzyliśmy taką grupę „rekonstrukcyjną” odnawiającą tę tradycję. Jeszcze przed pandemią zorganizowaliśmy przemarsz Gwizdunów w Laskowicach podczas kiermaszu Mikołajkowego. Pokazywaliśmy też tę dawną, kociewską piękną tradycję na innych imprezach, między innymi na Spotkaniu Mikołajkowym dla seniorów w mojej wsi. Bardzo się wszystkim nasze Gwizduny spodobały. Dziękuję więc całej naszej grupie za zaangażowanie, także rodzicom dzieci, które uczestniczą w tej inscenizacji. Oby pandemia jak najprędzej minęła, byśmy znów mogli pokazywać piękne tradycje naszej Małej Ojczyzny.

      – GWIZDUNY NA KOCIEWIU, chodziły po wsiach jeszcze po II wojnie światowej – kontynuuje swoją kociewską opowieść rozkochana w regionie Mirosława Gołyska. – Nazwa zapewne pochodzi stąd, że na to wydarzenie uczestnicy korowodu zgwizdywali się we wsi. Później szli całą grupą, śpiewając gwarą kociewskie pieśni i kolędy, przebrani za Śmierć, Diabła, Babę, Cygana, Bociana, Niedźwiedzia, Żyda prowadzącego na postronku Kozę, składają życzenia mieszkańcom odwiedzanym w domach. W podziękowaniu za wizytę, częstowano i obecnie zgodnie z tradycją częstuje się tych adwentowych kolędników tylko fefernuskami czyli drobnymi słodkimi pierniczkami, pieczonymi w formie małych kuleczek, zwanymi też brukowcami. Słodkości te otrzymują od Gwizduna również dzieci, które umiały mówić pacierz lub zaśpiewać kolędę – o co je prosił Gwizdun podczas takiej wizyty. W każdym orszaku musiała być też Gwiazda – ale nie świecąca, bo miała dopiero zabłysnąć w Święta Bożego Narodzenia nad stajenką narodzonego Chrystusa, Główna postać orszaku – Gwizdun, to postać niezidentyfikowana, ni to ze świata zwierząt, ni ludzi. Chodzi w kożuchu odwróconym wierzchem, dzwoniąc dzwoneczkiem oznajmiającym nadejście korowodu, z twarzą zasłoniętą słomą. Biada tym, których Gwizdun nie odwiedził, bo mogło ich spotkać nieszczęście. Trzeba też koniecznie podkreślić odrębność kulturową Gwizdunów kolędujących po wiejskich chałupach w okresie adwentu!

 

       A OTO FRAGMENT SCENARIUSZA „Gwizdunów Kociewskich”, którego autorką jest Mirosława Möller. Postaci występujące w tej inscenizacji to: Romek, Mónka, Teklusia ji Klara, Baba, Żyd z Kozó, Cygón z Niedzwiedźam, Bocian, Diabeł, Janieli, Gwizdun. Korowód idzie z piosenką:” Zagrzmiała, rujnyła.” Obejrzałam to przedstawienie podczas spotkania z miłośnikami kociewskiej kultury, także tej kulinarnej, w Jeżewie. Film z inscenizacji przemarszu Gwizdunów, opublikuję na moim profilu na fb.

 „Zagrzmiała, rujnyla w Betlejam ziamnia,

Nie było, nie było Józefa w doma.

Kendyżeś, kendyżeś, Józefie bywał?

W Betlejam, w Betlejam dzieciątku śpiywał.

Wół, łosioł, wół łosioł, przed nim klynali,

bo swego, bo swego Stwórcę poznali.

Ryczacy, beczący Panu śpiwali,

Pastyrze, pastyrze w multanki grali.

Zmniłuj się, zmniłuj się, nasz wieczny Panie,

 Przez Ciebia, przez Ciebia się nic nie stanie.

– Baba: Idziem bez świat do Betlejam. Idzie (imiona występujących dzieci ostatnie z rymem do Betlejam) Kaźmirz z Bartłomiejam.

Żydek z Kozó idzie przódzi, a zaś Gwiazda rej tu wodzi,

idzie Cygón tu z Niedźwiedźam, Bocian wóm ukradnie śledzia.

Zagra łostro Wóm kapela zaśpsiwa mało wiela.

Klarka: Dla Jezusa Maleńkiego niesim swe podarki, Aby Jamó wszystko złożyć łod Romka, Teklusi ji Klarki.

– Cygón; Wiyrsze bandzim gadać dla Maleńki Dzieciny, aby mniłość swoju  łokazać łod kociewski rodziny.

– Baba: To tedy Knapy (chłopcy) ji pupy (dziewczęta) zaczynajta to dla Śwanty Rodziny gadanie.

– Mónka : Ja psirwsza. Ło Panie Jezu Malusieńki chtórnyś sia wew stajance narodzy, skladóma Tobia serdeczne dzianki, że z grzychów nas oswobodzisz.

– Tekla: Dómy Tobie walny podgłówek, puchowy cały, spać bydziesz sobie na ni wygodnie jak zacny Król wspaniały.

– Romek: Dumy Mu psiankne łobucie, sztyfelki na małe psianty, ciepluchno bydzie mnioł w swoji lólónce Nasz Jezus Malusiańki.

– Klarka: Głodu u nas nie zaznasz, każdyn hala jydzenie: kucha na miodzie, kołacza, mlyka naniesim Ci Panie.

Baba: psianknie gadata, to tra Kolanda zaśpsiwajta:…”

      W inscenizacji przygotowanej przez Mirkę Gołyskę, grają: Gwizdun  – Bartłomiej Targowski; Baba – Mirosława  Gołyska; Gwiazda – Weronika Niedzielska; Klarka – Zuzanna Ziółkowska; Cygón – Filip Strzyżewski; Żyd – Alan Podelewski; Mónka – Julia Michałowicz; Romek – Fabian Ziółkowski; Teklusia – Magdalena Żabińska; Tekla – Zuzanna Grajewska; Kominiarz – Agnieszka Niedzielska; Janioł 1 – Julia Niedzielska; Janioł 2 – Agata Żabińska; Niedźwiedź – Marek Czajka 

       – MAM WIELKIE MARZENIA, BY „WSKRZESIĆ” INNE ZWYCZAJE KOCIEWSKIE, na przykład Wygrabki zwane też Wybierkami – czyli zbieranie ziemniaków pozostałych po tym pierwszym zbiorze i Pokłoski – zbieranie po żniwach na polu kłosów, by się nic nie zmarnowało  – dodaje Mirka.

 

      W gminnej wsi Jeżewo, w drugim tygodniu października – dzięki projektowym środkom Narodowego Centrum Kultury, Starostwa Powiatowego w Świeciu oraz Gminnego Ośrodka Kultury w Jeżewie przy udziale Mirki i innych pasjonatów oraz władz gminy Jeżewo – organizowana była w 2018 i 2019 roku sztandarowa impreza: „Jo, Kociewie je w Jeżewie”. Na niej członkinie 11 kół gospodyń wiejskich prezentowały swoje wyroby kulinarne i przetwory. Można także było kupić dzieła, nie tylko lokalnych, twórców ludowych – rzeźbiarzy, hafciarek, malarzy, plecionkarzy. Imprezie towarzyszyła muzyka ludowa, w wykonaniu zespołów folklorystycznych, także tych dziecięcych, bo na Kociewiu z wielką troską, w wielu szkołach realizowana jest edukacja regionalna. Kociewiacy marzą, by stała się ona imprezą cykliczną

 

      – Wszystkie koła w gminie Jeżewo są niezwykle aktywne – mówi Mirosława Gołyska. Trzeba je zatem wszystkie wymienić. A są to koła we wsiach: Belno, Białe, Ciemniki, Dubielno, Czersk Świecki, Laskowice, Buczek, Jeżewo, Piskarki, Taszewo, Osłowo. Większość pań posiada świetlicowe stroje ludowe z tradycyjnym motywem choinki na przedzie serdaka, ufundowane przez Gminny Ośrodek Kultury w Jeżewie oraz z funduszy wypracowanych przez koła gospodyń. Chętnie razem przygotowujemy wiele imprez. Nasze tradycyjne jeście, choć niewyszukane, jest przepyszne i zdrowe. Wymienię tylko niektóre z tych przysmaków, które przyrządzamy dla naszych gości. Są to między innymi: zupa Zagraj, brukwiunka na gansinie (gęsinie), golce (kluchy ziemniaczane) ze skrzyczkami (skwarkami) oraz z gamułą (twarogiem) lub z kwaśnum parzónum (parzoną) kapustą, ruchanki z fjutem. To te potrawy spod strzechy. A te gburskie jeście – potrawy bogatszych gospodarzy to: ajntopy, dania jednogarnkowe – zupa gulaszowa, czernina z golcami i ze śliwkami. Na lokalnych imprezach cieszą się one zawsze wielkim powodzeniem, nawet wśród największych smakoszy. Serwowaliśmy je na przykład w Lipinkach, na imprezie organizowanej przez Stowarzyszenie „Kultura na wsi”, z którym współpracujemy przy okazji realizacji różnych projektów. Zbieraliśmy wtedy również pieniądze na pomoc w ratowaniu  zdrowia dziecka chorego na autyzm.

 

      Już w kolejnym reportażu poznamy i rozsmakujemy się wreszcie w kociewskich potrawach. Zapowiadam tę kociewska ucztę już od początku mojej wędrówki po tym malowniczym regionie, ale jak wspomniałam we wstępie reportażu z Izby Regionalnej w Świeciu, napięcie – jak u Alfreda Hitchcocka – musi rosnąć! Choć właściwie, już uchyliłam rąbka tajemnicy.  Bo to właśnie na tym smakowitym spotkaniu w Jeżewie, przygotowanym przez panie z 11 jeżewskich kół gospodyń wiejskich, obejrzeliśmy opisane powyżej przedstawienie Kociewskich Gwizdunów. Przygotowała je wraz z grupą aktorów-amatorów – Mirka Gołyska – pasjonatka kociewskiej kultury, mówiąca i pisząca także krótkie teksty kociewską gwarą. Jeden z nich zamieszczam pod tym artykułem, nadając Mirce tytuł – kociewskiego „Kolberga”. Mam nadzieję Mirko, że zachęci Cię to jeszcze bardziej do realizacji Twoich kociewskich marzeń, w tym do spisywania wspomnień najstarszych mieszkańców regionu. Powodzenia Mirko!!!

Krystyna Lewicka-Ritter – Twoja koleżanka Kujawianka

 

Gadka o naszym Kociewiu.

Co to je to Kociewie i chto só to te Kociewiaki – tak do mnie rozmaite bówki gadaju jak do mnie przyndó, no to klaruja, że Kociewiaki to wej só take same Polaki jak wszytkie inne, jeno że ździebko inaczy gadaju, a tyż inaczy sia obówaju, wyszywaju.

       Kociewie je psiankne i walnie urozmaicóne. Sianga od Pszczółków na północ, od Tczewa aż po Świecie na połedniu ji leży mniandzy Wjisłu a Czarnu Wodu.

       Na naszym Kociewiu mómy ziamnie ji bogate ji bjydne ale daju  wszystko co nóm potrzybne. Tam gdzie czarna i tłusta można siać rónkle ji pszenica. Mómy tyż janziora a w nich fol rybów, ji lasy , górki ji kociełki, tyż rzyki ji psiachudry. Gdzie psiachudry tam fiut z maślanki gotowali co by na przednówku pomazka na chlyb mnić , tak czego nigdzie nie najdzieta.  Smarzyli tyż ruchanki, a my baby ruchanka z fiutem połunczyli. Tak to wszyćkim smakowało ji za to walnygo dyplumów na konkursach nóm dali.

      Chłopy nasze tyż nie czmery ji w drzewie psiankne łobrazy strygaju. Baby nasze psiankne chabry, maki polne na dekach wyszywaju. Nasze dziewuchy przycipne, ni pytolu, jeno w gromadzie „Kociewianki” psiankne frantówki śpsiwaju.

       Kociewiaki dzielo sia na Nowiaków i Świeciaków, od Skarszewów  aż do Smantowa na Góralów. Na górkach i wyżynach mniandzy Tczewem, Pelplinem a Gniywem to Feteraki, ji na Olyndrów na nizinach kele Wjisły.. Po obu strunach środźkowy Wdy mniaszkaju Lasaki. Wielgachne je to nasze Kociewie. Nasze mniasta ji wioski tyż so psiankne i fol zabytków majó. Tu na Kociewiu je dycht fejn. 

                                               Mirosława Gołyska

Tekst powstał w oparciu o „Mały słownik kociewski” Marii Pająkowskiej – Kensik.

Wydany przez Kociewski Kantor Edytorski, Tczew 2000 

***

Cykl reportaży realizowany w 2021 roku, w ramach Stypendium Ministra Kultury,  Dziedzictwa Narodowego i Sportu zatytułowany: Krystyna Lewicka-Ritter „W KUJAWSKO-POMORSKIEM – Z OSKAREM KOLBERGIEM POD RĘKĘ” *

* Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust.1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

źródło: www.krystynalewicka-ritter.pl

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor