Kultura 5 wrz 09:43 | Redaktor
Redaktor Lewicka-Ritter w poszukiwaniu dziedzictwa kulturowego Ziemi Chełmińskiej

fot. krystynalewicka-ritter.pl

Trudno w dzisiejszych czasach znaleźć miejsca i ludzi kultywujących ludowe tradycje Ziemi Chełmińskiej. Historyczne uwarunkowania nie sprzyjały dokumentowaniu dziedzictwa kulturowego tych obszarów, stąd zapewne tak niewiele pamiątek. - Ale ja wciąż szukam i wypatruję pamiątek etnograficznych. I wreszcie!...Jest! - pisze redaktor Krystyna Lewicka-Ritter.

     Jadąc do Chełmna, od strony Bydgoszczy, nie sposób nie zachwycić się widokiem tego miasta z perspektywy górnego odcinka trasy na wysokości Świecia. W pogodny dzień wyraźnie widać sześć kościelnych wież, bo tyle też jest kościołów w tym mieście, położonym na dziewięciu malowniczych pagórkach. Od nazwy tego miasta, bierze też swe miano historyczno-etnograficzny region Ziemia Chełmińska, do którego należy m.in. Toruń i Grudziądz. W drugiej połowie XIII wieku, do Ziemi Chełmińskiej zaliczano także Ziemię Michałowską z Brodnicą oraz Ziemię Lubawską. Każdy z nich posiadał również swoją etnograficzną odrębność.

      TRUDNO OBECNIE ZNALEŹĆ MIEJSCA I LUDZI KULTYWUJĄCYCH LUDOWE TRADYCJE ZIEMI CHEŁMIŃSKIEJ, jak to ma miejsce w innych regionach. Jeśli gdzieś są – to jest ich niewielu. Może dlatego, że i skąd mieliby czerpać wzorce, skoro już w połowie XIX wieku zanikł ludowy strój chełmiński. Dokumentowaniu dziedzictwa kulturowego tych obszarów, nie sprzyjały zapewne też historyczne uwarunkowania. Na Ziemię Chełmińską już w 1228 przybyli Krzyżacy. Później odcisnęło swe piętno wielowiekowe panowanie pruskie. W 1920 roku powrócił ten region do Polski, ale znów ogromne zniszczenia w czasie II wojny światowej zburzyły i na wieki pogrzebały dorobek wielu pokoleń mieszkańców tej ziemi. Stąd zapewne tak niewiele też etnograficznych pamiątek. Wizyta w Muzeum Ziemi Chełmińskiej w Chełmnie tylko to potwierdza. Znajdziemy tu wprawdzie pięknie zaaranżowane ekspozycje ilustrujące ciekawą historię tego niezwykłego miasta, nie ma jednak zbyt wielu śladów dokumentujących historię wsi i jej etnograficznej przeszłości.  

            Anna Grzeszna-Kozikowska, kustosz Muzeum Ziemi Chełmińskiej w Chełmnie:  – W naszych magazynach nie ma wiele etnograficznych pamiątek, bo jesteśmy placówką młodą i w swojej strukturze nie mamy działu etnograficznego. Posiadamy jednak przedmioty codziennego użytku i rzeźby współczesnych ludowych artystów oraz prace przedstawicieli ginących zawodów.

 

      – Wśród nich wyroby znanego chełmińskiego bednarza Alfreda Hołody ze wsi Dolne Wymiary pod Chełmnem, który wykonywał drewniane kufle, czerpaki do wody i inne dzieła bednarskiej sztuki. Mamy w naszej magazynowej kolekcji także rzeźby Bronisława Wendryszewskiego i Mariana Doleckiego z miejscowości Firlus, rzeźbiącego m.in. ptaszki. Niestety nie mamy dzieł znanego w naszym regionie rzeźbiarza Ryszarda Meyera urodzonego w Dąbrowie Chełmińskiej, mieszkającego później w Czemlewie.

      Muzeum Ziemi Chełmińskiej oficjalnie otwarte w 1983 roku, jest placówką o profilu regionalno-historycznym, nastawioną na gromadzenie pamiątek dotyczących dziejów Chełmna i najbliższej okolicy. Obecnie czynna jest tu wystawa stała pt.  „Dzieje Chełmna od wczesnego średniowiecza do roku 1945”. W ramach tejże jest wiele pamiątek dokumentujących  między innymi dzieje garnizonu chełmińskiego i jego dawnych jednostek: 8 Pułku Strzelców Konnych, 66 Kaszubskiego Pułku Piechoty oraz Korpusu Kadetów nr 2, którego absolwentem był także założyciel legendarnego Dywizjonu 303, zwany asem polskiego lotnictwa – generał brygady, pilot Wojska Polskiego – Witold Urbanowicz.

 

       Druga wystawa obrazuje „Życie i działalność prof. Ludwika Rydygiera” światowej sławy chirurga pochodzącego z Ziemi Chełmińskiej i związanego również z Chełmnem. Wszystkie wystawy, również galeria portretów Antoniego Piotrowicza, ważnego dla regionu chełmińskiego artysty malarza, są bardzo interesujące!

 

      ALE JA WCIĄŻ SZUKAM I WYPATRUJĘ PAMIĄTEK ETNOGRAFICZNYCH. I wreszcie!… JEST! W tzw. Sali Letniej chełmińskiego muzeum, ze wspaniale zachowanym oryginalnym polichromowanym stropem z XVI wieku, odnajduję(!), pośród innych pamiątek historycznych – stary magiel na korbę, zabytkowe żelazka i inne przedmioty codziennego użytku. Tu pani kustosz prowadzi zajęcia etnograficzne dla dzieci i młodzieży, opowiadając im o życiu niegdysiejszych mieszkańców miasta i regionu.

      ŚLADY ETNOGRAFII ODNAJDUJĘ również w jednej z 27 zachowanych baszt, najdłuższego w Europie, średniowiecznego chełmińskiego muru obronnego. Na małej, ciekawie zaaranżowanej wystawie stałej w Baszcie Prochowej, są zabytkowe kołowrotki, wyciskarka do owoców, żarna, oraz przedmioty z gospodarstw domowych z przełomu XIX i XX wieku. Pokazany jest tutaj również drewniany rower, z metalowymi elementami, z roku ok. 1890! Wykonał go mieszkaniec podchełmińskiej wsi Kornatowo – Bartłomiej Chrzanowski, postrzegany pewnie wtedy na wsi jako, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, „Pomysłowy Dobromir”. Jest to pojedynczy, unikatowy egzemplarz, podziwiany przez zwiedzających.       

      Obok tego pięknego jednośladowego wehikułu, są też sanki, z dawnej Pracowni Metaloplastyki Artystycznej Stanisława Ebłowskiego w Chełmnie. Wykonano je na przełomie wieku XIX i XX. W tej samej pracowni powstał również w 1930 roku orzeł zdobiący wieżę chełmińskiego ratusza.  

 

      CHEŁMNO BŁYSZCZY OBECNIE NAJJAŚNIEJ LEGENDĄ ŚWIĘTEGO WALENTEGO, którą kustosz Anna Grzeszna-Kozikowska, „obudziła” ponad 20 lat temu, przypominając światu, że jego relikwie znajdują się w tutejszym kościele farnym pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. I że jest to święty czczony w Chełmnie od  XVI wieku, i że już wówczas „opiekował się” on również osobami chorymi na epilepsję, określaną wtedy chorobą duszy i umysłu. Szybko rozwinęła się machina rozkręcająca sławę Chełmna  jako Miasta Zakochanych, do którego 14 lutego na Walentynki Chełmińskie” – organizowane w 2021 roku już po raz dwudziesty – przyjeżdżają nie tylko zakochani, ale turyści z całej Polski.

      Odwiedzam z panią kustosz farę chełmińską, gdzie w jednym z bocznych ołtarzy są od wieków przechowywane relikwie św. Walentego. W bocznej kaplicy tej świątyni, znajduje się również cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej Chełmińskiej z roku 1656. To patronka Ziemi Chełmińskiej – czczona w mieście i regionie od 1717 roku! Od tego też roku odbywają się tu – zawsze 2 lipca – odpusty Matki Bożej Chełmińskiej, związane z kultem obrazu, słynącego wieloma łaskami i cudami czynionymi za jego przyczyną.

      Już ta tradycja religijna, a również sam fakt, że Ziemia Chełmińska od wieków posiada swoją patronkę wskazuje, a źródła historyczne potwierdzają, że na tych terenach musiała być żywa tradycja pielgrzymowania, nierozerwalnie przecież związana z peregrynującą społeczności wiejskiej. Jak żyli dawni mieszkańcy chełmińskich wsi?…

      PRÓBY ODTWORZENIA W CHEŁMNIE LUDOWYCH TRADYCJI REGIONALNYCHpojawiają się m.in. na Jarmarku Jaszczurczym reklamowanym jako kiermasz sztuki ludowej i zabawy plebejskiej, którego XXII edycja odbyła się w roku 2021. Ma ona jednak raczej charakter ludyczny, merkantylny, ale podkreślający jej etnograficzne korzenie, także w zakresie dziedzictwa kulinarnego regionu chełmińskiego.

      SZUKAM WIĘC DALEJ CHEŁMIŃSKICH TRADYCJI. Na jej znikome ślady trafiam w Zespole Pieśni i Tańca „Pomorze” z Chełmna. Od kilku lat zespół posiada 3 komplety zrekonstruowanych ludowych strojów chełmińskich, uszytych pod nadzorem i na podstawie badań znanego etnologa dr. Aleksandra Błachowskiego. – Poza tym – mówi Sławomir Wyrosławski, kierownik muzyczny „Pomorza” – nie mamy więcej chełmińskich regionaliów, ponieważ nie ma zbyt wielu informacji w literaturze na temat tego regionu. Ale będziemy się starali i będziemy szukali źródeł, by opracować  być może taneczną suitę chełmińską. Chcielibyśmy mieć także więcej kompletów strojów chełmińskich. Z podobnych przyczyn braku materiałów źródłowych – jak twierdzi Jarosław Wygnański – nie ma też folkloru Ziemi Chełmińskiej w kierowanym przez niego lokalnym Zespole Tańca Ludowego „Kundzia”.

      Pięknie natomiast prezentuje się w zrekonstruowanych strojach ludowych Ziemi Chełmińskiej zespół regionalny „Łubianioki” z podtoruńskiej gminy Łubianka. Stroje również zostały uszyte wg wzoru opracowanego przez dr. Aleksandra Błachowskiego. W repertuarze „Łubianioków” też jednak nie ma chełmińskich pieśni ludowych, bo jak twierdzi jego kierownik artystyczny – Arkadiusz Soroka – mało jest źródeł pozwalających na odtworzenie pieśni ludu chełmińskiego. – Ale – dodaje kierownik – będziemy szukać dalej.

      Nie uzurpuję sobie prawa do wysuwania generalnych wniosków, bo nie badałam terenu zbyt wnikliwie. Ale już choćby na tych kilku przykładach widać, że MIESZKAŃCY CHEŁMNA i REGIONU CZUJĄ POTRZEBĘ OBUDZENIA SWOJEGO LOKALNEGO DZIEDZICTWA KULTUROWEGO. Wiele z produktów lokalnego rynku, a także niektóre, sklepy czy instytucje mają bowiem w nazwie określenie „chełmiński”. W lokalach nie brak też potraw z tym mianem, także tych przygotowywanych według dawnych receptur.     

      Niektórzy restauratorzy w wystroju wnętrz nawiązują stylizacją do wiejskich klimatów. U jednego z nich znajdujemy piękne prace ludowych twórców, w tym naczynia bednarskie wykonane przez Alfreda Hołodego. W mnogości imprez, przynajmniej w nazwie nawiązujących do kulturowego dziedzictwa etnograficznego Ziemi Chełmińskiej, czuje się również tęsknotę za tradycją.

      Na temat życia i zwyczajów na Ziemi Chełmińskiej sporo jest informacji w 39. Tomie „Dzieł wszystkich” Oskara Kolberga, poświęconego Pomorzu. Jest tam m.in. opis zwyczaju trzaskania z bata na nowy rok, chrztu, wesela lub dożynek… O innych źródłach napiszę w następnym artykule.

              Krystyna Lewicka-Ritter – Wasza Kujawianka

      „Ziemia chełmińska. Otóż na takim to pięknym kawałku swojej ziemi, jakby na rajskim ogrodzie, zasadził Bóg braci naszych Chełminiaków, tych wiekowych świadków naszego największego grzechu dziejowego, bo takim jest i będzie zawsze przywoływanie obcych i oddawanie im czy to małego, czy wielkiego kawałka ojczyzny, (…)

      Powiaty toruński i chełmiński. 1. Dożynki nazywają tu wieńcem. Wieniec, czyli raczej wieńce, przynoszą tu dwie przodownice do dworu państwu, czyli, jak zwykle mówią, „wielmożnym”. Na czele idzie muzyka. Za nią przodownica, dziewki i kobiety, a w końcu mężczyźni. Ugrupowawszy się przed dworem, śpiewają wszyscy stosowne pieśni, w których często bardzo dowcipne przymieszają się przycinki do miejscowych i sąsiedzkich stosunków.”    (…)Z drobniejszych zwyczajów wśród żniw notujemy, że fornal wiozący ostatnią furę każdego zboża objeżdża z nią co konie wyskoczą wkoło dziedzińca przed dworem. Porozstawiani parobcy starają się go oblać wodą, chlustając z węborków lub używając ręcznych sikawek, ale naturalnie z rzadka mu coś naprawdę się dostanie z tej wody, tym pewniej może rachować na podarek od dziedzica.(…)

Oskar Kolberg „Dzieła wszystkie – Pomorze” tom 39.

***

Cykl reportaży realizowany w 2021 roku, w ramach Stypendium Ministra Kultury,  Dziedzictwa Narodowego i Sportu zatytułowany: Krystyna Lewicka-Ritter „W KUJAWSKO-POMORSKIEM – Z OSKAREM KOLBERGIEM POD RĘKĘ” *

* Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust.1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

źródło: www.krystynalewicka-ritter.pl

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor