Paweł Bokiej 26 paź 15:57 | Redaktor
Budujemy mosty, dla pana starosty [FELIETON]

Paweł Bokiej, fot. Anna Kopeć

Zmarnowaliśmy dużo czasu, nie planując dotąd drugiej, alternatywnej trasy do Fordonu o podobnej przepustowości, a przecież obecne problemy można było przewidzieć - pisze o sytuacji w rejonie wiaduktów Warszawskich radny Paweł Bokiej.

Zamknięcie wiaduktów Warszawskich spadło na bydgoszczan jak grom z jasnego nieba i zupełnie sparaliżowało ruch w mieście. Mająca swój kapitalny remont ponad dekadę temu przeprawa miała wytrzymać czterdzieści lat, a wytrzymała ledwie dwanaście. To nie prezydent Rafał Bruski dokonywał tej inwestycji, ale to już za jego kadencji Zarząd Dróg Miejskich nie zadbał o odpowiednią jej konserwację. 

O zwężeniu na wiaduktach i planowanych działaniach czytaj tutaj

Nie jest to najszczęśliwszy czas dla bydgoskich drogowców. W zasadzie od kilku lat zupełnie nie potrafią sobie poradzić z bałaganem komunikacyjnym miasta, na skutek fatalnie zaplanowanych i notorycznie opóźnianych inwestycji. Wojska Polskiego, Kujawska, Grunwaldzka, Wały Jagiellońskie, to tylko najważniejsze szlaki, które kojarzą nam się z ogromnymi korkami, spowodowanymi wiecznymi remontami. Do każdego przykładu można znaleźć mniej lub bardziej sensowną wymówkę, ale nie zmienia to faktu, że po mieście jeździ się fatalnie, a problemy na wiaduktach warszawskich przelały czarę goryczy.

fot. Anna Kopeć

Frustracja mieszkańców Fordonu nie może dziwić. W obecnej sytuacji szybciej dojadą do Torunia, niż do centrum własnego miasta. To wykluczenie komunikacyjne powoduje nie tylko problemy z dojazdem do pracy, ale to również zubaża ofertę spędzania wolnego czasu. Tak ogromne osiedle od lat zabiega choćby o dom kultury czy kino z prawdziwego zdarzenia, których doczekać się nie może. Fordoniacy zdani są na to co oferuje centrum, a dostać się do niego jeszcze trudniej niż kiedyś.

Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie ma pomysłu, co dalej. Nawet prowizoryczne wzmocnienie wiaduktów to czas liczony w miesiącach, o remoncie czy budowie nowych nie wspominając. Zmarnowaliśmy dużo czasu, nie planując dotąd drugiej, alternatywnej trasy do Fordonu o podobnej przepustowości, a przecież obecne problemy można było przewidzieć.

W popularnej kiedyś wyliczance mówiło się „budujemy mosty dla pana starosty; tysiąc koni przepuszczamy, a jednego zatrzymamy”. Na remontowanych wiaduktach przepustowość jest niestety zgoła odwrotna. To zaniedbanie może odbić się prezydentowi Rafałowi Bruskiemu czkawką. Dlatego czym prędzej musi zbudować tę trasę i to nie tylko dla siebie, a dla mieszkańców, którym się to po prostu należy.

Paweł Bokiej - radny Rady Miasta Bydgoszczy (Prawo i Sprawiedliwość)

 

 

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor