Paweł Bokiej 29 lip 12:54 | Redaktor
Ekechejria [FELIETON]

Paweł Bokiej/fot. Anna Kopeć

Terminem, którym zatytułowałem swój felieton, starożytni Grecy określali „święty pokój”, który był istotą rozgrywanych igrzysk olimpijskich. Jeszcze dosłowniej możemy przetłumaczyć to jako „wyciągnięcie ręki”: bez zgody lub chociażby zawieszenia broni igrzyska nie miały prawa się odbyć.

Granica przyzwoitości [FELIETON]

Paweł Bokiej 26 sie 15:57

Pożegnanie z Mistrzem [FELIETON]

Paweł Bokiej 24 cze 15:36

Dzisiaj igrzyska nie przeszkadzają w tym, by wojna w Polsce trwała w najlepsze. Wojna dwóch „plemion” – „szczepionkowców” i „antyszczepionkowców”, a rąk wyciągniętych do zgody niestety nie widać. Mało tego, pole bitwy coraz bardziej zagraża cywilom, bo walka z forów internetowych i portali społecznościowych przeniosła się na ulicę. Pół biedy, kiedy była to wojna pozycyjna, w postaci wieców i manifestacji, gorzej, gdy zaczyna się partyzantka atakująca punkty szczepień i to nie tylko słownie, ale już z użyciem pięści.

W temacie szczepień wszyscy popełniliśmy trochę błędów. W przestrzeni publicznej narosło wiele mitów, nie dość szybko i skutecznie dementowanych. Przecież „od zawsze” istniały grupy kwestionujące szczepienia, ale stanowiły kilka procent społeczeństwa. Dzisiaj jest ich kilkadziesiąt.

Edukujemy, tłumaczymy, a potem ktoś niweczy to radykalizmem, na który nie ma właściwej reakcji. Wprowadzenie do obiegu terminu „segregacja sanitarna” to wina polityków, którzy powtarzają ten obrzydliwy, fałszywy, ale działający na wyobraźnię slogan. Aby skutecznie wyplenić takie przypadki, potrzebna jest również pomoc mediów. Pomoc polegająca na tym, że te obliczone na tani poklask wypowiedzi będą po prostu ignorowane,
a ich autorzy przestaną być bohaterami dnia.

Zamiast toczyć spory, starajmy się zachować zdrowy rozsądek, bo w tej wojnie naprawdę nie będzie zwycięzców, tylko przybędzie więcej ofiar. Przymusem i groźbą celu nie osiągniemy. Państwo ma odpowiednie narzędzia, by w inny sposób pokazać korzyści, jakie płyną
z zaszczepienia się. I taka jest jego rola. Ale i druga strona musi zrozumieć, że agresja, zarówno słowna jak i werbalna, nigdy nie będzie tolerowana.

Paweł Bokiej - radny Miasta Bydgoszczy (PiS)

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor