112 Dzisiaj 09:00 | Redaktor
Fordońska zbiera ruch i kolizje. Kujawsko-pomorskie w czołówce drogowych zdarzeń

fot. wikimedia

Województwo kujawsko-pomorskie znalazło się w czołówce regionów z najwyższą liczbą zdarzeń drogowych w przeliczeniu na mieszkańców. Według analizy Rankomat.pl, opartej na danych z serwisu sewik.pl, region osiągnął wskaźnik 122 zdarzeń na 10 tys. mieszkańców — taki sam jak województwo śląskie. W samej Bydgoszczy uwagę zwraca ul. Fordońska, na której koncentruje się ponad 7 proc. wszystkich zgłoszonych zdarzeń w mieście.

Kujawsko-pomorskie w krajowej czołówce

Z danych wynika, że samo liczenie wypadków i kolizji nie daje pełnego obrazu sytuacji na drogach. Największe liczby bezwzględne notują zwykle najludniejsze regiony, takie jak Mazowsze, Śląsk czy Dolny Śląsk. Po przeliczeniu zdarzeń na 10 tys. mieszkańców układ sił wygląda jednak inaczej.

Najwyższy wskaźnik odnotowano w województwie dolnośląskim — 131 zdarzeń na 10 tys. mieszkańców. Kolejne miejsca zajęły województwa śląskie i kujawsko-pomorskie, oba z wynikiem 122. To pokazuje, że nasz region należy do obszarów, w których zdarzenia drogowe są szczególnie widoczne po uwzględnieniu liczby ludności.

Bydgoszcz: Fordońska skupia najwięcej zdarzeń

W analizie zwrócono również uwagę na konkretne ulice, na których dochodzi do największej liczby zgłoszonych zdarzeń. W Bydgoszczy taką arterią jest ul. Fordońska. Przypada na nią 7,11 proc. wszystkich zdarzeń drogowych w mieście.

To jedna z najważniejszych tras komunikacyjnych Bydgoszczy — łączy centrum z Fordonem i obsługuje ogromny ruch codzienny. Wynik nie musi więc oznaczać, że każdy odcinek ulicy jest szczególnie niebezpieczny. Pokazuje raczej, gdzie koncentruje się największy ruch i gdzie najczęściej dochodzi do kolizji oraz wypadków. 

Bydgoszcz z niskim wskaźnikiem ciężko rannych

Na tle innych miast wojewódzkich Bydgoszcz wyróżnia się pozytywnie pod względem liczby osób ciężko rannych. Wskaźnik dla miasta wyniósł 0,65 ciężko rannych na 10 tys. mieszkańców, co należy do najniższych wyników wśród analizowanych ośrodków.

Niższe wskaźniki odnotowano jedynie w Warszawie — 0,30 oraz Lublinie — 0,61. Dla porównania, najwyższy wynik miała Łódź, gdzie wskaźnik ciężko rannych wyniósł 6,47 na 10 tys. mieszkańców.

Liczby bezwzględne to nie wszystko

Autorzy analizy podkreślają, że dane drogowe trzeba czytać ostrożnie. Duże miasta i regiony naturalnie generują więcej zdarzeń, ponieważ mają większą liczbę mieszkańców, rozbudowaną sieć dróg oraz większy ruch lokalny, dojazdowy i tranzytowy.

Dlatego ważne jest przeliczanie danych na liczbę mieszkańców. Taki wskaźnik pozwala porównywać miasta i województwa różnej wielkości, choć nie pokazuje pełnego ryzyka dla pojedynczego kierowcy. Nie uwzględnia bowiem m.in. natężenia ruchu, liczby przejechanych kilometrów, długości ulic ani udziału kierowców spoza miasta.

Najczęstsze przyczyny: rutyna i nieuwaga

We wszystkich analizowanych miastach wojewódzkich najczęściej dochodzi do zderzeń bocznych i tylnych. To typowe zdarzenia miejskie: na skrzyżowaniach, w korkach, przy zmianie pasa ruchu czy podczas dojazdu do świateł.

Najczęstszymi przyczynami pozostają niezachowanie bezpiecznej odległości oraz nieustąpienie pierwszeństwa. 

Statystyki mogą wpływać także na ceny OC

Rankomat.pl zwraca uwagę, że miejsce użytkowania samochodu może mieć znaczenie przy wyliczaniu składki OC. Ubezpieczyciele analizują szkodowość w miastach i regionach, choć nie jest to jedyny czynnik. Liczą się także historia szkód kierowcy, wiek, dane pojazdu i sposób jego użytkowania.

Dla kierowców z województwa kujawsko-pomorskiego oznacza to, że regionalne statystyki mogą być jednym z elementów oceny ryzyka. Nie działają jednak automatycznie — ostateczna cena polisy zależy od wielu indywidualnych danych.

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor
-->