Ostatnia szansa dla Karoliny. Pomóżcie!
Uratuj moje dziecko, proszę Cię - pisze mama 14-letniej Karoliny Wozowicz/fot. rodzina
Białaczka - śmiertelny wróg powrócił i kradnie życie Karoliny! Tutaj liczą się godziny. Jeśli Karolina jak najszybciej nie rozpocznie leczenia ostatniej szansy, umrze! Lek blinatumomab - to jedyna nadzieja. Jeśli on nie pomoże, nie pomoże już nic. Pilnie potrzebne wsparcie! – pisze matka 14-letniej Karoliny z Kotomierza na stronie zbiórki siepomaga.pl.
Inne z kategorii
Biskupi apelują o modlitwę za Polskę. Reakcje na wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego
„Świat według Ludwiczka”. Za kultową kreskówką kryje się historia, której nie znaliśmy
Akcje pomocy dla chorej na ostrą białaczkę limfoblastyczna Karoliny organizowałow już wiele osób. Przyłączali się do nich czytelnicy „Tygodnika Bydgoskiego”, mieszkańcy i władze gminy Dobrcz, kibice Zawiszy Bydgoszcz i wielu, wielu innych.
Tym razem apel mamy Karoliny brzmi dramatycznie.
23 marca - to wtedy dowiedziałam się, że mojej córce została ostatnia nadzieja na życie. To już trzecia wznowa białaczki. Wymęczony do granic możliwości organizm ledwo wytrzymuje ciężkie leczenie… Moja córeczka umiera, a ja nie mam pieniędzy, żeby ją uratować! Lek ostatniej szansy kosztuje fortunę. Dostaliśmy kosztorys na cztery cykle - lekarze mają nadzieję, że blinatumomab zadziała. Błagam, pomóżcie Karolince!
Na stronie siepomga.pl zebrano w dwa dni blisko 200 tysięcy złotych. Ale potrzeba dziesięć razy więcej. Tutaj możesz dołączyć do pomocy - link do strony siepomaga.pl
Pierwszy atak choroby - 28 lipca 2010 roku. To wtedy zapadła pierwsza diagnoza. Nie było objawów i tylko obniżone wyniki krwi zdradziły, że w ciele mojej córeczki rozpanoszył się nowotwór! Ale biopsja szpiku nie pozostawiła złudzeń - szpik w 92% zajęty przez komórki nowotworowe! Pierwsze leczenie było ciężkie, doszło grzybicze zapalenie płuc, ale młody, silny organizm dał radę - cieszyliśmy się ze zwycięstwa nad śmiercią i modliliśmy, by ten horror nie wrócił. Niestety…
Drugi atak choroby - 8 lutego 2016 rok. Na kontrolnych badaniach wykryto podwyższony kwas moczowy i dwie nietypowe komórki. Diagnoza - wznowa, białaczka powróciła! Teraz już wiedzieliśmy co nas czeka i chociaż Karolinka była załamana, miała oparcie w rodzinie. Wierzyliśmy, że i tym razem wygramy, chociaż drugie starcie z rakiem okazało się znacznie gorsze… Powikłania po chemioterapii były niezwykle ciężkie. Nie mam serca wymieniać, co walka z rakiem zrobiła z moją córeczką… Ale nie poddawaliśmy się i znowu dostaliśmy szansę - rak został uśpiony.
Trzeci atak choroby - rak wrócił… tym razem dał nam jeszcze mniej czasu na oddech i postanowił z całą swoją siłą pokazać, że nie odpuści. Śmierć wybrała sobie moje dziecko, ale nie oddam jej Karolinki. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie czas! Moja córka ma dopiero 14 lat, a połowę swojego życia toczy walkę z najgorszym wrogiem. Nie ma jednak pretensji do świata, z pokorą znosi wszystko, co zgotował dla niej los, ale wierz - wierzy, że włoski odrosną, że z ust zniknie paskudne zakażenie krwotoczne i że rak w końcu zostawi ją w spokoju…
11 stycznia tego roku przyszła kolejna dramatyczna informacja o wznowie… Akurat byłam z córeczką na chemii podtrzymującej. Karolinkę strasznie rozbolała głowa. Lekarze zrobili punkcję szpiku i lędźwiową. Diagnoza - płyn mózgowo-rdzeniowy w 96% zajęty przez nowotwór! Rozpoczęła się dramatyczna walka z rakiem i czasem. Pierwszy blok chemii i szansa na przeszczep - okazało się, że dawcą może być młodsza siostra Karoliny, Marcela! W całym dramacie pojawiła się nadzieja, która trwała zaledwie kilka godzin. Tego samego dnia córeczka trafiła na OIOM. Nerki przestały pracować, przyszedł szok septyczny i sepsa, do tego bolesne zapalenie krwotoczne ust…
Skrajnie wycieńczony organizm Karolinki nie wytrzymywał kolejnej chemii, która miała przygotować do przeszczepu. Oberwało także serce, ostatecznie dyskwalifikując córkę z leczenia. Lekarze głowili się, co zrobić. Dzisiaj Karola jest już dwa miesiące bez chemioterapii. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się o ostatniej nadziei - lek Blinatumomab ma ochronić szpik, by lekarze mogli walczyć z przerzutami w mózgu. Najpierw miały być dwa cykle, jednak lekarze przewidują, że Karolina może potrzebować nawet czterech! Koszt jest gigantyczny - blisko 2 miliony złotych! Skąd w kilka dni wziąć taką sumę? Jak uratować dziecko, gdy nie mam pieniędzy, by zapłacić za jej życie?
Dlatego bardzo proszę, błagam o pomoc. Karolina ma szansę pokonać raka, ma szansę żyć! Żeby tak było, musi jak najszybciej rozpocząć leczenie. Uratuj moje dziecko, proszę Cię…
Apeluje mama KarolinyApelujemy i my Tygodnik Bydgoski i Remedia, my już zrobiliśmy i nadal robimy wszytko co w naszej mocy, Apelujemy do dziennikarzy do mediów regionalnych i krajowych do celebrytów zwiazanych z Bydoszczą do właścicieli wielkich firmz naszego miasta do polityków, do ludzi dobrej woli i szczerego serca.... do CIEBIE
do KAŻDEGO Z NAS....jako dar Waszego
Liczy się czas i każda złotówka nie czekaj nie zwlekaj POMÓŻ KAROLINIE WOZOWICZFoto. TB. Banerna Rondzie Jagiellonów na ścianie reklamowej Remedia.
wydrukowany prze wójka dziewczynki p.Damiana zawieszony i przewieszany przez Remedia.
