Felietony 30 kwi 18:08 | Redaktor
Coś się komuś pozajączkowało [FELIETON]

Konferencja posów Lewicy, fot. Anna Kopeć, archiwum

Skoro jednak ktoś jeszcze czyta felietony, to ośmielę się wierzyć, że mogę dla tej garstki opowiedzieć po staroświecku dowcip. Dowcip będzie z serii o zajączku. Stary, a jakże!

Niektórzy się skarżą, że w naszych (wspaniałych) czasach zanikła sztuka opowiadania dowcipów. Właściwie nawet nie chodzi o samą sztukę opowiadania, co może bardziej o sztukę słuchania, bo opowiada się to, czego ktoś chce słuchać. W dobie wszechobecnych dowcipów i memów (znakomite są swoją drogą te z prezesem Kaczyńskim z cyklu „młody pisz”) opowiadanie staje się coraz mniej atrakcyjne, a ludzie dowcipni muszą szukać innych form wyrazu. Skoro jednak ktoś jeszcze czyta felietony, to ośmielę się wierzyć, że mogę dla tej garstki opowiedzieć po staroświecku dowcip. Dowcip będzie z serii o zajączku. Stary, a jakże!

Pewnego razu zajączek szedł sobie przez las i wyśpiewywał na cały głos:

– Jestem królem całego lasu, jestem królem całego lasu!

Wtem z krzaków wychodzi niedźwiedź.

- Że co?

A zajączek:

- Coś mi się po*****liło, coś mi się po*****liło!

Oczywiście jest to dowcip polityczny. Jak zajączek zachowywała się Platforma Obywatelska, która była przekonana, że rządzi – no ok, nie przesadzajmy – nie Polską, ale przynajmniej całą opozycją. A tu wyszedł stary niedź… o, przepraszam, stary dino… no dobra, nie animizujmy. Wyszła stara Lewica. I pozamiatała. I teraz Borys B. może sobie zaśpiewać „coś mi się po*****liło”.

Całą sprawę Jarosław Kaczyński, który w takich szachowych rozgrywkach jest mistrzem, rozegrał koncertowo, a Lewica miała w tym swój interes. Platforma wydobyła Lewicę w wyborach europejskich z niebytu. Gdyby chodziło tu o zwykłe ludzkie stosunki, to można by się spodziewać od Lewicy wdzięczności. Ale we współczesnych grach politycznych jest jak w szachach. Gambit to gambit, nie ma niebicia z wdzięczności. A Lewicy zależało, by grać we własną grę i na własnych warunkach.

Nie łudźmy się. Oczywiście Lewicy jest bliżej do PO niż do PiS-u i nie zmieni tego nawet pewna socjalna wrażliwość rządzącej partii. Ale tym razem w grze o przywództwo na opozycji to właśnie Lewica strzeliła Platformie spektakularną bramkę, bo jak pokazuje opublikowany w ostatnich dniach sondaż, Polacy oczekują, że Plan Odbudowy będzie ratyfikowany. I to, że ziobryści mają trochę racji, wskazując na niebezpieczeństwa takiego planu (wybitniejsi politycy niemieccy też na nie wskazują!), nie zmieni tu niczego. Gra o władzę niestety nie zawsze pokrywa się z grą o interes państwa polskiego.

Ale nie łudźmy się z jeszcze jednego powodu. To nie oznacza pogrzebu PO. Ta partia ma nie tylko silne struktury, ale też potencjał wynikający z tego, że rządzi w dużych miastach. Rządzi między innymi w Bydgoszczy. I na tym nawet podwórku nie może sobie również z Lewicą poradzić. Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy jest „grillowany” z każdej strony. Nawet „Wyborcza” nie zostawia na nim suchej nitki. A to bastion Lewicy właśnie. Niedźwiedź trzyma się mocno w Bydgoszczu.

Jacek Józefowicz

Redaktor

Redaktor Autor

Redaktor